Praca

(217 - wrzesień - październik 2017)

Szanuj pracę

ks. Robert Klemens Cor

Przejście po świeżo umytej podłodze może być aktem krzywdy nie tylko przeciw myjącemu, ale także przeciw Bogu

Rozbawiły mnie dzieci na rekolekcjach, kiedy na pytanie „co należy zrobić gdy przychodzi się do kogoś w gości?” odpowiedziały niemalże odruchowo i prawie wszystkie, że należy „zdjąć buty”. Chociaż to zwyczaj popularny w niektórych domach, nie o niego wszakże mi chodziło. Myślałem raczej o przywitaniu i pozdrowieniu gospodarza. Ale zastanowiło mnie skąd taka spontaniczna reakcja małych ludzi. Na pewno jest to zasługą rodziców, którzy musieli na to niejeden raz zwrócić uwagę. Co jednak było motywem takiego działania? Odpowiedzi może być przynajmniej kilka.

Zwyczaj ściągania butów gdy przychodzimy „w gości” jest stosowany rytualnie w kulturach wschodnich i wyraża szacunek wobec zapraszającego albo wobec miejsca. Nie mają na to wpływu ani drogie dywany, ani podłogi, które mogły by zostać uszkodzone przez obuwie. W naszej europejskiej kulturze zwyczaj ten na pewno nie wynika z pobudek religijnych. Chciałbym wierzyć, że jest on wyrazem szacunku dla czyjejś pracy włożonej w utrzymanie domu. Częściej odnoszę jednak wrażenie, że podstawą takiego zachowania jest zbytnie zatroskanie o dobra materialne – żeby się nie zniszczyła podłoga, dywany czy skóry zdarte z dzikich zwierząt i rozłożone na podłodze. Nie jest to może motywacja zła ale kładzie akcent na skutek a nie na przyczynę jaką jest „ludzka praca”. Bardzo jaskrawym sprawdzianem powodu, dla którego tak postępujemy są codzienne sprawy, w których już nie idzie o „nasze podłogi” ale np. o sprzątaną właśnie podłogę w wielkopowierzchniowym markecie. Tu nikomu nie przychodzi do głowy, że przecież tę podłogę również ktoś sprząta i nawet jeśli robi to półautomatem, to konieczna jest jego obsługa. Zamiast wybrać drogę inną „alejką” idziemy wyzywając jeszcze, że „znaleźli sobie czas na sprzątanie”. 

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym "Wieczerniku".