Budować szczęśliwą rodzinę

(128 - luty - marzec 2004)

Szukać woli Bożej

Agata Jankowiak

Wolę Bożą ma wypełniać Kościół, mają jej też szukać poszczególne wspólnoty Kościoła, w sposób szczególny dotyczy to małżeństwa i rodziny

Po rozmowie z Samarytanką Jezus tłumaczył uczniom: „Moim pokarmem jest pełnić wolę tego, który Mnie posłał” (J 4, 34). Zastanawiające zdanie, choć w sumie przecież bardzo dobrze znane. Wiemy doskonale, że nie da się żyć bez pokarmu. Mówimy nawet, że „jak Polak głodny, to zły”. Są ludzie, którzy nie potrafią na głodno pracować, myśleć. Jezus mówi, że czymś tak samo istotnym i niezbędnym do życia, działania jest dla Niego wypełnianie woli Bożej.

Doskonale jest nam również znane wezwanie Jezusa: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech zaprze się samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Mk 8, 34). Mamy więc naśladować Jezusa. We wszystkim. Jezus nie stawiał tu ograniczeń, ułatwień. Uprawniony wydaje się więc wniosek, że i dla nas równie ważne jak dla Niego powinno być wypełnianie woli Bożej. Ma być naszym pokarmem, czymś co jest nam niezbędne do życia.

Wypełnianie woli Bożej jest nie tylko zadaniem poszczególnych osób. Mówimy, że wolę Bożą ma wypełniać Kościół, mają jej też szukać poszczególne wspólnoty Kościoła (parafie, ruchy, stowarzyszenia…).

W sposób szczególny dotyczy to małżeństwa i rodziny. Z dwojga ludzi połączonych sakramentem małżeństwa Bóg tworzy nową rzeczywistość. Nie tylko „nową komórkę społeczną”, ale i wspólnotę, która ma wzrastać i dążyć do Boga. To już nie tylko dwie osoby; z „ja” i „ty” tworzy się „my”. Nie tracąc swojej indywidualności i indywidualnej drogi do Boga, każde z małżonków staje się jednocześnie odpowiedzialne za „drugą stronę” i za wspólne zdążanie ku świętości. Tak jak biskupi odpowiedzialni są za szukanie woli Bożej przez Kościół — i w całości, i w poszczególnych diecezjach — tak samo małżonkowie odpowiedzialni są za to, by w ich rodzinie wola Pana Boga była szanowana i wypełniana.

Powstaje zatem pytanie jak i gdzie mam woli Bożej szukać. Należałoby wskazać tu na podstawowe elementy życia chrześcijanina — modlitwę, Eucharystię, Słowo Boże, głos Kościoła. Człowiek pragnący poznać i wypełniać wolę Bożą stara się rozpoznawać Boże wezwania na modlitwie, stara się słuchać Słowa Bożego i stosować je w swoim życiu, jest otwarty na wezwania, które podsuwa mu Kościół (wspólnota, parafia). Stara się rozeznawać, jakie zadania są rzeczywiście Bożym wezwaniem, a jakie mogą zamienić się w gruncie rzeczy w jałową aktywność, czy „działactwo”. Pomocą w tym rozeznawaniu znowu będzie Słowo Boże, modlitwa, wspólnota, kierownictwo duchowe, rekolekcje.

Rozmaite wspólnoty religijne proponują osobom do nich należącym pewne charakterystyczne dla ich duchowości praktyki życia duchowego. Są to przede wszystkim konkretne formy modlitwy, ale też różne inne praktyki (posty, milczenie…). Ma swoje zasady życia duchowego i Ruch Światło–Życie. W 2002 r. zostały one zebrane w dokumencie Charyzmat i duchowość Ruchu Światło–Życie. Małżeństwom wchodzącym do Ruchu, po etapie ewangelizacji, proponowane jest wprowadzenie w życie małżeństwa i rodziny konkretnych zasad, tzw. zobowiązań (modlitwa osobista, małżeńska, rodzinna, spotkanie ze Słowem Bożym, dialog, reguła życia, uczestnictwo z spotkaniach kręgu, uczestnictwo w rekolekcjach). Są to konkretne kroki pomagające małżonkom i rodzinie trwać przy Bogu i wypełniać jego wolę. Jak widać nie są to jakieś elementy radykalnie inne niż w formacji ogólnochrześcijańskiej (do modlitwy osobistej dołożono dwie formy modlitwy wspólnotowej). Jest jednak wśród nich praktyka, która budzi najwięcej emocji, pytań i kontrowersji — dialog małżeński.

Dialog małżeński jako ćwiczenie duchowe definiujemy następująco: „Mąż i żona co miesiąc razem, w obecności Bożej, zastanawiają się jaka jest myśl Boża i wola Boża odnośnie do ich małżeństwa i rodziny po to, by ją jak najlepiej wypełniać”. Jak więc widzimy, dialog w tym ujęciu nie jest jakąś sprawą opcjonalną, ale kluczowym — oprócz modlitwy i Słowa Bożego — miejscem rozeznawania woli Bożej. W dialogu nie chodzi tylko o to, by porozmawiać o różnych sprawach (choć i to jest ważne!), a już na pewno nie o to, by wygarnąć drugiej stronie wszystkie żale i pretensje. Zasada rozpoczynania od modlitwy (oraz — jeśli są po temu warunki — zapalenia świecy na znak obecności Pana Boga) i pięć kręgów tematycznych (ja, ty i ja, my i nasze dzieci, my i inni ludzie, my i nasz Bóg) pomagają utrzymać właściwy ton i ogarnąć wszystkie elementy życia małżonków od poprzedniego dialogu. Małżonkowie przeprowadzający regularnie dialog wiedzą, że rola wspólnototwórcza dialogu małżeńskiego i jego rola w rozwiązywaniu rzeczywistych i potencjalnych problemów (wszak podobno udane małżeństwo to nie to, które nie ma trudności, ale to, które potrafi rozwiązywać trudności przez rozmowę) są ogromnie istotne, nie sposób ich przecenić. W ten sposób już dokonuje się uporządkowanie życia małżeńskiego i rodzinnego zgodnie z wolą Bożą — w miłości i pokoju. Ale to nie wszystko. Stawiane przed małżonkami zadanie jest jeszcze większe: mają czynnie szukać woli Bożej. Dialog, wsparty modlitwą osobistą i małżeńską oraz wczytaniem w Słowo Boże, jest miejscem, gdzie wykuwa się rozeznanie jakie konkretne zadania przeznaczone są dla naszej rodziny. Zadania małżonków wobec siebie nawzajem, wobec dzieci, bliźnich i Pana Boga. Dialog jest miejscem, gdzie pytam męża/żonę o to jak widzi mnie i moje zadania na najbliższy czas. Kto może lepiej pomóc mi w rozeznaniu czego ode mnie pragnie Pan Bóg niż ten, kto żyje obok i najlepiej zna moje życie? Owe zadania mogą dotyczyć i spraw zewnętrznych (kwestia podjęcia jakiejś pracy, zaangażowania) jak i spraw wewnętrznych — konkretnej pracy nad sobą. Dialog jest miejscem, w którym rozeznajemy, czy na pewno całym naszym życiem staramy się służyć Panu Bogu i naszej rodzinie, jest miejscem nieustannego pytania kto w naszej rodzinie i w naszych sercach jest na pierwszym miejscu. Dialog jest miejscem, w którym rozpoznajemy konkretne potrzeby i decydujemy o konkretnych działaniach mających urzeczywistniać wolę Bożą w naszym życiu, życiu naszych dzieci i całej rodziny.

Dialog małżeński staje się w ten sposób bardzo istotnym elementem wzrostu duchowego każdego z małżonków i ich obojga razem jako odpowiedzialnych za rodzinę. Nie można zastąpić go zwykłymi, choćby i najczęstszymi „rozmowami o wszystkim”, ani tym bardziej „mówieniem od razu, co mi się nie podoba u współmałżonka”. Te dwa argumenty są chyba najczęściej przytaczane jako dowód, że danym małżonkom dialog w rozumieniu zasad DK „nie jest potrzebny”. Tymczasem nie ma takiego małżeństwa chrześcijańskiego, któremu nie byłoby potrzebne wspólne szukanie woli Bożej. Czy nazwą je dialogiem, czy czasem dla siebie, czy też wymyślą jakąś inną nazwę; czy będą siadać do rozmowy przy stole, czy pójdą na długi spacer, to już sprawa drugorzędna. Podobnie może się zdarzyć, że konkretny dialog będzie poświęcony tylko jednemu tematowi, jednej sprawie, szukaniu Bożego rozwiązania jednego problemu.

Jeżeli jako małżonkowie chcemy naśladować Jezusa w Jego oddaniu Bogu i pragnieniu wypełniania woli Bożej, musimy umieć przeznaczyć czas na wspólne szukanie i rozeznawanie na czym wola Boża wobec nas polega. Jeżeli tego czasu nie znajdziemy, nasze życie duchowe może dreptać w miejscu (albo — co gorsza — cofać się) zamiast wzrastać.