Kapłaństwo

(167 - wrzesień - październik 2009)

Tam, gdzie stawia się krzyż

abp Kazimierz Nycz

Homilia abpa Kazimierza Nycza, 6.06.09 r., Plac Piłsudskiego

Siostry i bracia uczestnicy dzisiejszej podwójnej uroczystości na placu Piłsudskiego w Warszawie.

Jesteśmy w miejscu, w którym przed 30 laty był z nami sługa Boży Jan Paweł II w czasie swojej pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny. Dokonaliśmy wyjątkowego upamiętnienia tego miejsca, stawiając i poświęcając Krzyż, tu gdzie spotykaliśmy się z papieżem, tu gdzie żegnaliśmy Prymasa Tysiąclecia, tu gdzie gromadzimy się w rocznice ważnych wydarzeń, tu gdzie z kwiatów i lampionów mieszkańcy Warszawy przez ostatnie lata układali Krzyż.

Dziękujemy Bogu za to wydarzenie, dziękujemy wszystkim, którzy sprawili, że ten Krzyż – znak miłości i zwycięstwa będzie stał w tym miejscu. Dziękujemy szczególnie zarządowi naszego miasta

Druga uroczystość to pielgrzymka i czuwanie przy tym Krzyżu Ruchu Światło-Życie i innych ruchów, które w ten modlitewny sposób chcecie dziękować za I pielgrzymkę papieża do Polski, z roku 1979, a więc sprzed 30 laty.

Siostry i bracia .

Wysłuchaliśmy przed chwilą Słowo Boże, dokładnie te same fragmenty Pisma św., które były czytane 2 czerwca 1979 roku.

Treść Świętej Ewangelii zaskakuje nas często umieszczonymi w niej szczegółami. Takim szczegółem jest fakt, że Jezus swoje słowa przekazał w postawie stojącej, wołając do wszystkich donośnym głosem. Dlaczego natchniony autor podaje te szczegóły? Niewątpliwie nie możemy tłumaczyć tego faktu jedynie troską o piękno formy spisywanej treści. To, że Chrystus stał i wypowiadał swoje przesłanie tak bardo dobitnie świadczy raczej o jego doniosłości i o tym, że Zbawicielowi bardzo zależało, by dotarło ono do jak największej ilości osób. A czego dotyczą te szczególnie ważne słowa Zbawiciela? Swoim wystąpieniem pragnął przywołać do siebie ludzi. Ale kogo konkretnie? I tu pierwsze zaskoczenie. Jezus zaprasza najpierw nie tyle pobożnych, ułożonych czy bezgrzesznych. W pierwszej kolejności wymienia tych, którzy są spragnieni. Tak więc głębokie pragnienie jest pierwszym warunkiem spotkania z Chrystusem. Dlatego Zbawiciel, wędrując drogami Palestyny, nieustannie pytał ludzi: „czego pragniesz?”, „co chcesz, abym ci uczynił?” A ci, którzy prosili, domagali się od Niego z wiarą wiele i w słusznej sprawie, nigdy nie odchodzili z pustymi rękami. Tu leży chyba przyczyna wielu kryzysów wiary, jakich doświadczają chrześcijanie. Wielu z nich ma zbyt małe pragnienia, z jakimi przychodzi do Stwórcy. Nie odkryli tej niesamowitej tajemnicy naszego Boga, że nie umie On dawać mało. Pamiętamy, że zawsze po rozmnożeniu chleba i nakarmieniu tłumów zostawały jeszcze po takiej uczcie pełne kosze ułomków. Jaka jest granica Bożej hojności? Bardzo prosta: On w ostatecznym rozrachunku chce dać na pełnię szczęścia.

Kiedy wspominamy dziś Jezusa, który z mocą, wyprostowany wołał donośnym głosem, to chyba nam wszystkim staje przed oczami postać człowieka, który 30 lat temu na tym miejscu stojąc pod krzyżem wołał z mocą, powtarzając dobitnie dwa razy wezwanie: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze tej ziemi”. Jan Paweł II. Wielka była ta jego prośba. Zdumiewająca. Wypowiedziana przecież w kraju, w tej części Europy, gdzie system komunistyczny trzymał się mocno. I to już od kilkudziesięciu lat. Niejeden człowiek zwątpił może nawet czy w jakikolwiek sposób w najbliższej przyszłości uda się pokojowo złamać struktury kłamstwa i przemocy. A Jan Paweł II stanął wyprostowany i wypowiedział tę słynną już teraz w Kościele na ziemi polskiej frazę modlitewną. Jego prośba, błaganie wzbiły się ponad dachy warszawskich kamienic, kościołów, parków. Wzbiły się ponad półmilionowe zgromadzenie, które stało na tym placu do głębi poruszone. I nikt jeszcze nie wiedział wtedy, z jaką siłą odbiją się te słowa w Gdańsku, Szczecinie, na Śląsku i w całej Polsce.

Skąd wzięła się w sercu i na ustach papieża-Polaka taka moc modlitwy? Właśnie z głębokiego pragnienia opartego na wierze. Ojciec święty tak bardzo kochał Polskę. Tak bardzo przeżywał jej dramat. Tak bardzo troszczył się o losy Kościoła na polskiej ziemi. Stojąc tu, pod wzniesionym wtedy w tym miejscu krzyżem, zawarł w swojej prośbie, błaganiu, pragnienia całego narodu polskiego, udręczonego systemem totalitarnym. Wypowiedziane słowa modlitewnego wezwania dały początek pokoleniu lat osiemdziesiątych, pokoleniu przełomu, którego dwudziestą rocznicę w tych dniach obchodzimy. To byli ludzie, którzy papieża słuchali, uważali go za swego duchowego przywódcę. Ich bratem i kapelanem był ks. Jerzy Popiełuszko. Oni doprowadzili Polskę do wolności. Na pewno nie ziściły się w pełni ich marzenia. Dziś przekazują powoli sprawy Ojczyzny w ręce młodego pokolenia. W tej perspektywie postrzegać możemy i nasze dzisiejsze spotkanie. Gromadzimy się w tym samym miejscu pod nowo wzniesionym krzyżem On już nie jest tymczasowy. Pozostanie tu na zawsze. A odsłonięty został w obecności tysięcy młodych Polek i Polaków zgromadzonych dziś na ogólnopolskiej pielgrzymce ruchów i wspólnot. To wy, drodzy chłopcy i dziewczęta, przyjmujecie dziś ten krzyż.

To wy rodzice reprezentujący tu Domowy Kościół w Ruchu Światło-Życie, bierzecie odpowiedzialność za Krzyż w życiu waszych rodzin.

Przyjmujecie go jako testament minionych dekad i wyzwanie na przyszłe lata. Przyjmujecie wraz z obietnicą, że w tym znaku zwyciężycie. Teraz wy poniesiecie ten krzyż, symbol Chrystusowego zwycięstwa nad śmiercią. Poniesiecie go, biorąc na siebie odpowiedzialność za losy Kościoła na polskiej ziemi, za losy naszej ojczyzny. Krzyż Chrystusa wzniesiony na Golgocie, był zalążkiem nowego życia na ziemskich bezdrożach pogrążonych w mrokach grzechu. Po jego belkach płynęła krew i woda, które odwiecznie udzielają nowego życia całemu Kościołowi. A w nim wszystko zrodzone jest z krzyża i zaczyna się od ofiary krzyża. Z niego wyrastają zielone gałązki owocujące miłością i pokojem. Jak dobrze te prawdy rozumieją i przeżywają od lat wszyscy członkowie Ruchu Światło-Życie. Są tu dziś z nami i są Bogu głęboko wdzięczni za 40 lat aktywnej obecności w Kościele na polskiej ziemi. W 1969 roku Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki uznał, że wszystkie działania realizowane do tej pory w Krajowym Duszpasterstwie Służby Liturgicznej oraz podczas wakacyjnych rekolekcji oazowych znajdą najpełniejszy wyraz w nowej formie eklezjalnej, jaką stał się Ruch Żywego Kościoła. Od tego momentu została zainicjowana systematyczna praca formacyjna podejmowana w powstających coraz liczniej na terenie całego kraju wspólnotach oazowych. Decyzja sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego z czasem zaowocowała powstaniem całościowej wizji odnowy życia chrześcijańskiego realizowanej w ramach Ruchu Światło-Życie. Z wszystkimi członkami ruchu dziękujemy i my wszyscy za ks. Franciszka, za jego charyzmat, za jego dzieło, bez którego nie sposób wyobrazić sobie duszpasterstwa młodzieży, a także osób dorosłych i rodzin w naszym kraju. Sługa Boży, ksiądz Franciszek Blachnicki, teolog pastoralista, wykładowca na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim nie zamknął swojego kapłaństwa przy biurku i w sali wykładowej. Rozważane treści wcielał w życie pokazując tym samym, że prawdy nauczane przez Kościół nie są jedynie wzniosłą teorią, ale zalążkiem nowego świata. Modlimy się dziś wspólnie o rychłą beatyfikację tego wielkiego przyjaciela młodzieży, profesora i duszpasterza. Życzymy i modlimy się o to, by Boża oaza, która rodziła się mocą Ducha Świętego w sercu tego Bożego kapłana, rozrastała się promieniście wokół krzyża, by z niego czerpała życie. Bądźcie, drodzy członkowie ruchu Światło-Życie, nieustannie świeżym powiewem Bożej prawdy i miłości dla nas wszystkich. Niech w waszych młodych sercach Pocieszyciel zstępuje nieustannie i odnawia nadal oblicze tej ziemi. W nie mniejszym stopniu kieruję te słowa do całej zgromadzonej tu młodzieży i dorosłych, ze wszystkich ruchów i wspólnot. Liczymy na wasze wielkie pragnienia, które przymuszą niejako Jezusa, by wylał na świat deszcz swoich życiodajnych łask. Ewangelia opisująca powołanie pierwszych Apostołów mówi, że miało ono miejsce po całonocnym połowie ryb, który zakończył się całkowitym fiaskiem. Ale może to się właśnie Zbawicielowi spodobało, to Go urzekło, że ci młodzi ludzie całą noc się nie poddali, że zmagali się z przeciwnościami aż do rana. Że nie zrezygnowali wcześniej i nie poszli spać. Takich ludzi szukał Jezus. Takich szuka nadal. Dziś świat mimo wielkiego rozwoju techniki, ekspansji masowej rozrywki ciągle pogrąża się w przygnębiającym duchowym marazmie. Przybywa tych, którzy powtarzają: nic się na lepsze nie zmieni, nie ma co się szarpać, lepiej uciec w wirtualny świat komputerowych łączy i różnych używek. Ich egzystencję świetnie wyrażać może przedstawiony w pierwszym dzisiejszym czytaniu z Księgi Ezechiela obraz pola wysuszonych kości, z których uszło życie. Ci umarli za życia ludzie jeszcze próbują pobudzać się impulsem erotyki, łamania prawa moralnego, ale to nie zmienia faktu, że treścią ich egzystencji jest wszechogarniająca stagnacja. Jezus powołuje nas wszystkich, by ludziom tym zanieść życie, by głosić im słowo nadziei. Nie poddawajmy się przekonaniu, iż jest to niemożliwe. Zapytano kiedyś wielkiego uczonego: jak się robi epokowe wynalazki. On odpowiedział: wszyscy wiedzą, że czegoś nie można zrobić. I przychodzi jakiś prostaczek. I on tego nie wie. I on to robi. Bracia i siostry bądźmy Bożymi prostaczkami i mocą Ducha świętego dokonajmy rzeczy nie możliwych. Warto to mocno podkreślić w tym miejscu, bo 2 czerwca 1979 roku na tym placu zaczęło się dziać coś po ludzku niemożliwego. W sercu naszego wielkiego rodaka Jana Pawła II Bóg wskrzesił iskrę, która zrodziła wspomniane słowa modlitwy i dalej ogień Ducha rozlał się po całej naszej Ojczyźnie. Niemożliwe stało się możliwe.

Popatrzmy na dyskretne na jakże jednoznaczne zwycięstwa Boże na polskiej ziemi. Na życie i pontyfikat Jana Pawła II. Jego osoba, duchowość nie przestaje fascynować młodego pokolenia. Wasza obecność tutaj jest tego namacalnym dowodem. Popatrzmy na 40 lat posługi ruchu Światło-Życie. Nikt nie zliczy turnusów rekolekcyjnych, czuwań, duchowych rozmów, które się dzięki Oazie dokonały. To są małe, wielkie zwycięstwa Chrystusa. Niech Zbawicielowi będą za nie dzięki. Wam, waszym moderatorom, duszpasterzom niech będą dzięki. Z czterech wiatrów przybądź duchu i powiej po tych pobitych, aby ożyli. Powiej jeszcze raz po polskiej ziemi, po sercach Polaków. Bądź Pocieszycielem, bądź Mocą, bądź światłem dla naszych dróg.

Drodzy bracia i siostry.

Tam gdzie stawia się Krzyż, powstaje zarazem znak, że dotarła już Dobra Nowina o zbawieniu człowieka przez miłość. Krzyż jest znakiem wiary, nadziei i miłości. Krzyż jest znakiem jedności, której nam tak bardzo potrzeba. Przy tym Krzyżu Jan Paweł II jednoczył nas Polaków, ludzi różnych poglądów i przekonań. Niech nauka Krzyża, niech słowa Jana Pawła te sprzed 30 lat, a ciągle aktualne, uczą młodych i dorosłych, uczą rodziców i dzieci, uczą ludzi życia społecznego i politycznego, uczą ludzi kultury i nauki - tej prawdy, która wyzwala, tej jedności, która daje siłę narodowi, tej miłości, która zwycięża świat.

Dlatego zanim stąd odejdziemy powiedzmy tak, jak powiedział 30 lat temu sługa Boży Jan Paweł II: proszę Was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię Polska raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością, taką jaką zaszczepia w nas Chrystus. Abyście nigdy nie wzgardzili tą miłością, która jest największa, która wyraziła się przez Krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma korzenia ani sensu, niech zstąpi Duch i odnowi oblicze tej ziemi. Tej ziemi polskiej, tej ziemi, z której w środku Warszawy wyrasta Chrystusowy Krzyż.

 

Amen