Bioetyka

(175 - listopad - grudzień 2010)

Transplantacja

Beata i Michał Pielorzowie

Każdy przeszczep organu ma swoje źródło w decyzji o wielkiej wartości etycznej

W ostatnim czasie docierały do nas poprzez media informacje dotyczące przeszczepu różnych organów. Miało to związek najczęściej z zatruciami, gdzie chorzy oczekiwali na „nową” wątrobę. Mogliśmy oglądać albo słyszeć jak pacjenci wracają do zdrowia zadowoleni z faktu, że zostało im „podarowane drugie życie”.

Kilka miesięcy temu w Polsce została również przeprowadzona poważna operacja, mająca na celu przeszczep całej kończyny górnej osobie, która od dzieciństwa posługiwała się tylko jedną ręką. Jest nam dane znać tego człowieka; jesteśmy świadkami jego dylematów i rozterek związanych z podjęciem decyzji o przeszczepie, potem bardzo długiego procesu „dochodzenia do siebie” po operacji, a obecnie długiej, mozolnej i bardzo angażującej rehabilitacji po to, aby dojść do jak największej sprawności (zainteresowanych tematem odsyłamy do strony www.przeszczepreki.pl). Te małe doświadczenie skłoniło nas do pogłębienia tematyki związanej z transplantologią. W tym artykule chcielibyśmy pokrótce przybliżyć czytelnikom problem przeszczepiania organów, podzielić się swoimi przemyśleniami, a przede wszystkim skłonić do zastanowienia się nad tą trudną i ważną tematyką, która może dotyczyć każdego z nas, niekoniecznie osobiście, ale może stać się udziałem najbliższej rodziny czy przyjaciół.

Na początku zacznijmy od definicji transplantacji. Tradycyjnie uważa się, iż polega ona na pobraniu części organizmu lub narządu jednego człowieka (dawcy) i wszczepieniu go do organizmu drugiego człowieka (biorcy), który tego narządu koniecznie potrzebuje do dalszego życia. Transplantologia stale się rozwija i widać to dokładnie na przykładzie tej definicji. Widzimy w niej bowiem pewne niejasności, choćby takie, iż przeszczep ręki nie ratuje życia biorcy, lecz w jakiś sposób może polepszyć tej osobie komfort i jakość życia czy wpłynąć na samoocenę.

W transplantologii możemy wyróżnić różne rodzaje przeszczepów narządów wewnętrznych. Możemy mówić o przeszczepie szpiku kostnego i transfuzji krwi. Ocena etyczna obu tych typów narządów z punktu widzenia chrześcijańskiego jest pozytywna.

Wśród transplantacji narządów wewnętrznych należy jeszcze rozróżnić zabiegi na narządach: parzystych, nieparzystych i tzw. ksenotransplantacje.

Zabiegi na narządach parzystych dotyczą szczególnie płuc i nerek. Zdecydowana większość etyków stoi na stanowisku dopuszczalności tego typu ingerencji, takie jest również oficjalne stanowisko Kościoła. Można posłużyć się tu argumentami, iż poświęcenie własnego organu na rzecz ratowania życia drugiego człowieka jest aktem heroicznej miłości bliźniego; ubogaca dawcę i udoskonala go wewnętrznie oraz że stosując zasadę całościowości (która mówi, iż wolno poświęcić część ciała dla ratowania całości, jak dzieje się to np. w amputacjach), można usprawiedliwić przeszczepy narządów parzystych, gdyż mają one charakter instrumentalny wobec całego ciała człowieka (służą dobru osoby jako całości). Warte zastanowienia są słowa papieża Jana Pawła II:

Wraz z pojawieniem się przeszczepiania narządów (...) człowiek znalazł sposób dawania cząstki siebie samego, swojej krwi i ciała, aby inni mogli dalej żyć (...) Jesteśmy wezwani do miłości bliźniego w nowy sposób, w języku Ewangelii: do miłości „do końca”, jednak wewnątrz pewnych granic, których nie można przekroczyć, granic wyznaczonych przez samą naturę ludzką. Osoba może podarować tylko to, czego może pozbawić się bez poważnego niebezpieczeństwa lub szkody dla własnego życia bądź tożsamości osobowej i to dla słusznej i proporcjonalnej racji

Mówiąc o przeszczepianiu narządów wewnętrznych nieparzystych mówimy o między innymi trzustce, wątrobie i sercu. W tym wypadku uratowanie życia biorcy jest zawsze związane ze śmiercią dawcy. Podstawowym problemem jest ustalenie momentu śmierci dawcy, po którym można by przystąpić do pobrania narządów. W obecnym stanie wiedzy medycznej jako nieodwracalnie przekroczony próg śmierci człowieka przyjmuje się moment śmierci mózgu (śmierć pnia mózgu). Jej kryteria to między innymi brak jakiejkolwiek czynności mózgu, czy brak jakiejkolwiek zależnej od mózgu czynności ciała (oddychanie, refleksy). Kiedy te objawy zostały stwierdzone medycyna nie mówi już o żywym człowieku, lecz przypisuje mu status zwłok. Wówczas można dokonać pobrania potrzebnych narządów. Głos Kościoła jest tutaj jednoznaczny: „oddawanie narządów po śmierci jest czynem szlachetnym i godnym pochwały; należy do niego zachęcać, ponieważ jest przejawem wielkodusznej solidarności” (KKK, nr 2296).

Najbardziej kontrowersyjne są ksenotransplantacje. Są to przeszczepy międzygatunkowe, czyli transplantacje organów, tkanek lub komórek z organizmu jednego gatunku do organizmu gatunku różniącego się od dawcy. Ze względu na niedostatek organów ludzkich, współczesna transplantologia korzysta z narządów pochodzących od zwierząt, głównie świni. Poza pojedynczymi komórkami, od świń możliwe są transplantacje takich narządów jak płuca, wątroba, nerki, serce. Zainteresowanych tematem odsyłamy do ciekawej strony www.odkrywcy.pl gdzie można znaleźć informacje o najnowszych ksenotransplantacjach i nie tylko. Ważną wskazówkę w ocenie etycznej tych typów transplantacji dał papież Jan Paweł II w przemówieniu skierowanymdo uczestników Kongresu Światowego Towarzystwa Transplantologicznego w Rzymie 29.08.2000 r.:

Ostatnie zagadnienie dotyczy możliwości alternatywnego rozwiązania problemu uzyskiwania ludzkich organów do przeszczepów, a mianowicie tzw. Ksenotransplantów (...) Aby ksenotransplant był dopuszczalny, przeszczepiany organ nie może naruszać psychicznej i genetycznej tożsamości osoby, która go przyjmuje; ponadto musi także istnieć dowiedziona biologiczna możliwość, iż przeszczep się uda i że nie narazi odbiorcy na niekontrolowane ryzyko.

Podsumowując można powiedzieć, iż etycznie ten rodzaj transplantacji jest do zaakceptowania, jednak z wyłączeniem komórek rozrodczych oraz komórek nerwowych, szczególnie mózgowych, odpowiedzialnych za świadomość.

W Polsce zgodnie z ustawą o transplantacji z 1995 roku (o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów) zakłada się zgodę domniemaną, jeżeli chodzi o pobieranie organów do przeszczepu tzn. że osoba zmarła jest potencjalnym dawcą tkanek i narządów o ile za życia nie wyraziła sprzeciwu. Niewymagana jest wówczas zgoda rodziny lub bliskich osoby zmarłej. . Z literatury i opinii osób wiemy, iż lekarze raczej pytają się rodziny zmarłego o zgodę co do pobrania potrzebnych narządów, pomimo iż według prawa nie jest to koniecznością. Prawo naszego państwa stoi w opozycji do stanowiska Kościoła, który mówi, iż „etyka chrześcijańska uważa, że dawstwo musi być dobrowolne i uprzednio wyraźnie stwierdzone” (KKK nr 2296).

Dla rodziny podjęcie decyzji o oddaniu organów bliskiej zmarłej osoby jest bardzo trudne. Stwierdzenie przez zespół lekarzy śmierci pnia mózgu, jest tak jak już wcześniej napisaliśmy końcem życia człowieka, ale rozum i serce ukochanych osób, które czuwają przy łóżku chorego, mówią co innego, a nadzieja każe do końca wierzyć, że nastąpi jakaś poprawa. Bliscy nie zawsze do końca są przekonani o tym, że lekarze zrobili wszystko, chcą myśleć, że nastąpi jakiś cud, pytają się czy nie ma jakiegoś lekarstwa. Lekarze z wielkim taktem i delikatnością powinni zaczynać rozmowę o pobraniu organów od zmarłego. Rodzina w większości nie wierzy w to, iż syn, córka, brat czy siostra nie żyje, przecież widzą jak unosi się klatka piersiowa, co znaczy, że oddycha, widzą pewne tiki nerwowe, słyszą bicie serca, ale nie rozumieją, że te reakcje mają miejsce tylko i wyłącznie dzięki podpiętej pod ciało aparaturze. Wymaga to wytłumaczenia najbliższym.

Dlatego tak ważne jest, aby podjąć w rozmowie ze swoimi bliskimi ten temat i nie próbować go „usypiać” w obawie przed „złym proroctwem”. Jeżeli jesteśmy osobami, które są zdecydowane i przekonane co do decyzji oddania swoich organów po śmierci innym, poinformujmy o tym rodzinę, niech wie i jest świadoma co do naszego „testamentu”. W Polsce istnieje silny ruch na rzecz świadomego wyrażania zgody na pobieranie organów do przeszczepu, istnieje Karta Świadomego Dawcy, którą można wypisać i zawsze przy sobie nosić (więcej informacji na stronie www.poltransplant.org.pl oraz www.dawca.pl)

Prosimy o refleksję tych, którzy jeszcze nie zastanawiali się nad tym tematem, albo są przeciwni. Spróbujmy się postawić w sytuacji, gdy to my potrzebujemy danego organu, aby żyć,albo co gorsza potrzebuje go nasz mąż, żona, dziecko czy inna bardzo bliska nam osoba. Bardzo przekonujące jest hasło kampanii upowszechniającej transplantacje: „Nie zabierajmy swoich organów do Nieba. One potrzebne są na Ziemi”, jak również słowa wielokrotnie tutaj cytowanego papieża Jana Pawła II:

Każdy przeszczep organu ma swoje źródło w decyzji o wielkiej wartości etycznej. Szlachetność takiego gestu polega na tym, że jest on prawdziwym aktem miłosierdzia dla drugiego człowieka.

Transplantacja jest przykładem cudu w medycynie, ale nie będzie tego cudu bez zgody społeczeństwa, dlatego tak ważne jest ustosunkowanie się i pozytywne nastawienie do tego apelu. Oczywiście mamy świadomość, że ten artykuł w ograniczonym stopniu przedstawił zawiłości i dylematy moralne związane z trudną problematyką transplantacji. Mamy nadzieję, że skłoni czytających go do postawienia sobie pytań o swoje stanowisko co do przeszczepiania organów, wywoła dyskusję a następnie przekona co do słuszności wyboru.