Narodzić się na nowo

(194 - lipiec - sierpień 2013)

z cyklu "Z Kopiej Górki"

Triduum 2013

Filip Kublik

Czas tegorocznego Triduum Paschalnego był dla mnie niezwykły. Kilka lat temu przeżywałem już rekolekcje Triduum w ramach swojej formacji, jednak były one organizowane przy parafii. W tym roku, po raz pierwszy, miałem to szczęście przeżywać ten czas w Centrum naszego Ruchu - w Krościenku nad Dunajcem. Prowadzącymi byli: ks. Maciej Krulak i p. Grażyna Miąsik.

 

Rekolekcje rozpoczęły się w Wielki Czwartek konferencją wprowadzającą ks. Macieja. Kiedy zebraliśmy się w kaplicy Chrystusa Sługi, od razu było widać, że będą to rekolekcje wyjątkowe. Zgromadziło się nas ok.70 osób, w tym młodzież, młode małżeństwa, a także rodziny z dziećmi. Od początku wytworzyła się bardzo ciepła i rodzinna atmosfera, którą można było odczuwać przez cały ten święty czas, ale szczególnie przy śniadaniu w poranek wielkanocny, które trwało ponad 2 godziny. Siedząc przy pięknie nakrytych stołach, nie tylko jedliśmy smaczne świąteczne potrawy, ale przede wszystkim rozmawialiśmy ze sobą i śpiewaliśmy radosne pieśni o zmartwychwstaniu. Rekolekcje zakończyły się II nieszporami w Niedzielę Zmartwychwstania, po czym trzeba było z żalem opuścić Krościenko, by wrócić do domu; chociaż niektórzy zostali do następnego dnia, by przedłużyć ten czas świętowania.

 

Cały ten czas był, jak to podkreślił ks. Maciej, jedną wielką liturgią, która rozpocząwszy się wspomnieniem Wieczerzy Pańskiej, trwała aż do radosnego „Alleluja” i błogosławieństwa końcowego w czasie Wigilii Paschalnej w Wielką Noc Zmartwychwstania. To trwanie w tak długim, bo aż trzydniowym misterium, można było odczuć w każdym momencie naszych rekolekcji. Pomagało w tym wspólne uczestnictwo w modlitwie Liturgią Godzin, na adoracji i na rozważaniu męki naszego Pana. Wszystkie modlitwy, były okazją do uświadamiania sobie, że nie wspominamy tego, co stało się 2000 lat temu, ale teraz uczestniczymy w tym wydarzeniu razem z Jezusem. Szczególnie mocno było to zauważalne w czasie nocnej adoracji z Jezusem w naszym „Ogrodzie Oliwnym”, kiedy co jakiś czas zmieniana była specjalna kartka, opisująca, co w tej konkretnej chwili przeżywa Jezus. Było to bardzo wymowne i pomagało odczuć, że tamte wydarzenia stają się naszym udziałem.

 

Dobrym doświadczeniem było nasze aktywne włączenie się w liturgię parafialną w Wielki Czwartek i Wielki Piątek oraz przeżywanie w parafii Jutrzni i Godziny czytań, w którą włączyli się parafianie z Krościenka, szczególnie siostry Służebniczki i miejscowi księża.

 

Bardzo ciekawym elementem rekolekcji były nieszpory z nabożeństwem o imieniu chrześcijańskim, kiedy to każdy miał okazję uświadomić sobie, kim był jego patron i do czego przez swoje imię zostaliśmy wezwani. Wiele osób opowiadało, jak zmieniło się ich podejście do ich własnego imienia po tym nabożeństwie.

 

Wielkim darem dla nas wszystkich okazał się ks. Maciej, który w czasie rekolekcji głosił konferencje i homilie. Jego posługa pozwoliła nam lepiej uświadomić sobie w czym uczestniczymy, co wyrażają konkretne obrzędy  i dlaczego ten czas jest taki ważny. Homilie pomagały przeżywać ten czas razem z Jezusem – najpierw cierpiącym  i złożonym do grobu, a później z Jezusem chwalebnie zmartwychwstałym, z którym, jak powtarzał ks. Maciej, mamy wyjść z naszych grobów.

 

Dla mnie osobiście ten czas był i błogosławiony, ale zarazem też trudny,  ponieważ powierzono mi odpowiedzialność za kształtowanie liturgii. Mimo iż nie jest to temat dla mnie obcy, to jednak bałem się wielkiej odpowiedzialności, jaką było zadbanie o prawidłowy przebieg całej tej wielkiej liturgii, a tym samym o dobre przeżycie każdego uczestnika. Na szczęście, razem z drugim animatorem liturgicznym, daliśmy radę wypełnić swoje zadanie, a jednocześnie przeżywać ten czas razem z innymi.

 

Bez wątpienia warto było spędzić ten piękny czas w Krościenku z dala od zwyczajnych  obowiązków i domowej, świątecznej rutyny. Takie rekolekcje, przeżywane w atmosferze skupienia i piękna liturgii, pomagają zrozumieć istotę tych niezwykłych wydarzeń, które miały miejsce 2000 lat temu. Po tak przeżytych rekolekcjach, jak powiedziała mi w czasie jednej z rozmów, p. Dorota Seweryn, trzeba wrócić do parafii i zadbać o to, żeby za rok, także inni mogli przeżyć ten czas równie dobrze. Bo rekolekcji Triduum Paschalnego nie przeżywa się tylko dla siebie, ale także po to, aby opowiedzieć o nich innym. Jak zauważyła p. Dorota – trzeba je „przeżyć, żeby szerzyć”. Z tym wezwaniem wracam do swojej wspólnoty, byśmy za rok mogli wspólnie przeżyć taką piękną liturgię podczas Triduum Paschalnego.