Oaza II stopnia

(164 - kwiecień 2009)

Trudne pytania

ks. Krzysztof Mierzejewski

Księga Wyjścia niesie ze sobą wiele zagadek, które nie od razu chcą się rozwiązać zwłaszcza dla niewtajemniczonego czytelnika

Biblia jest dziełem niezwykłym, nie tylko dlatego, że pochodzi zarazem od Boga i od człowieka, ale też dlatego, że ten człowiek żył wiele lat temu, a rzeczywistość, która go otaczała znacząco różniła się od tej, z którą mamy do czynienia dzisiaj.

Także Księga Wyjścia niesie ze sobą wiele zagadek, które nie od razu chcą się rozwiązać zwłaszcza dla niewtajemniczonego czytelnika. Uczestnik oazowej dwójki zderza się ze słowami, które nie zawsze do końca rozumie, a których właściwe znaczenie niekiedy ma znaczący wpływ na zrozumienie przesłania całej Księgi.

Dlatego też postaram się omówić w tym miejscu niektóre, najbardziej charakterystyczne miejsca, które mogą budzić jakieś wątpliwości lub wywoływać pytania.

Uczynię upartym jego serce (Wj 4,21). Jak Bóg mógł być przyczyną zamknięcia się faraona na Boże słowo?

Ten fragment można wytłumaczyć na dwa sposoby. Stara zasada egzegezy mówi, że Biblię tłumaczy się Biblią. I owszem, znajdujemy w Biblii podobne miejsce, u Izajasza (6,10), kiedy Bóg mówi do proroka: Zatwardź serce tego ludu, (...) żeby się nie nawrócił. Jest to bardzo typowy sposób semickiego wyrażania się. Wyrażenie to nie znaczy, że wolą Boga jest opór człowieka stawiany Jego łasce. Oznacza ono natomiast, że opór człowieka jest przez Boga przewidziany i mieści się w jego planie. Semici przypisują zwykle wszystkie skutki wprost pierwszej przyczynie - Bogu - z pominięciem przyczyn drugorzędnych, które je bezpośrednio sprawiają. Dlatego też użyto takiego sformułowania, jednak nie znaczy ono, że to Bóg wprost chce i sprawia, by faraon Go nie posłuchał.

Ponadto widzimy tutaj kontrast: zatwardziałość serca faraona staje się okazją do tym większej manifestacji Bożej mocy. Tu trzeba powiedzieć parę zdań o teologii Księgi Wyjścia. W pierwszej części widzimy w niej rywalizację Boga z faraonem. Oczywiście Bóg jest zwycięzcą od początku do końca. Jednak tę część moglibyśmy zatytułować: „kto jest królem Izraela?” Na początku wydaje się, że faraon, jednak kolejna zdarzenia coraz bardziej przeważają szalę na stronę Boga. Od pierwszych wersów Księgi faraon jest dyskredytowany. Jego własna córka lekceważy jego rozkaz i zamiast uśmiercić małego Mojżesza, finansuje jego wychowanie, czyniąc faraona de facto sponsorem przyszłego wyzwoliciela Żydów. Dalej: faraona oszukują zwykłe położne. Co więcej. Autor notuje ich imiona, podczas gdy imię faraona jest nieznane, pominięte. Autor, tak wyraźnie, jak tylko jest to możliwe, pokazuje nieudolność faraona podprowadzając czytelnika pod tezę proklamowaną nieco później: Bóg i tylko On jest królem Izraela.

Synowie Izraela (...) wypożyczali od Egipcjan przedmioty srebrne i złote oraz szaty. Pan wzbudził życzliwość Egipcjan dla Izraelitów, i pożyczyli im. I w ten sposób złupili Egipcjan (Wj 12,35-36).

Myślę, że trzeba na to spojrzeć szerzej. Izraelici byli w Egipcie wyzyskiwani. Cierpieli niedostatek, nie byli właściwie wynagradzani. Zarówno owoc swojej pracy, jak i nieruchomości, które były ich własnością, zostawili w Egipcie. A zatem zagrabione przedmioty można traktować jako sprawiedliwą zapłatę. Niewykluczone też, że tak to zostało w istocie przeprowadzone: Izraelici sprzedali swoje domy Egipcjanom za cenne przedmioty i sprzęty, które mogliby zabrać w drogę.

Autor nie napisał jednak o żadnej sprzedaży, a o złupieniu Egipcjan. Dlaczego? Z przytoczonych wyżej powodów wynikających z teologii księgi - chęci zdyskredytowania faraona, aby podkreślić rolę Boga jako jedynego króla Izraela. Pokazał, że Bóg ukarał nie tylko faraona, ale także jego poddanych.

Jak Bóg, który jest miłością, mógł pragnąć eksterminacji rdzennych mieszkańców Ziemi Kanaan z rąk Żydów? Czy można pogodzić obraz Boga Izraela z tym obrazem, który przekazał nam w Nowym Testamencie Jezus Chrystus?

Musimy pamiętać o kilku ważnych rzeczach.

Celem opisów krwawych walk Izraela z rdzennymi mieszkańcami Kanaanu nie jest ani przekaz scen batalistycznych, ani historia strategii wojskowej ani też kwestia moralności. Najważniejszym tematem teologicznym jest tutaj zachowanie czystości wiary, jeden z podstawowych warunków przymierza. Autor doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że spełnienie tego warunku nie jest możliwe w rzeczywistości pluralistycznej, gdzie Żydzi mogliby łączyć się z obcymi narodami, przejmując ich kulturę, a w konsekwencji wierzenia. Nawet tak wielki i mądry król jak Salomon za namową jednej z żon palił kadzidło obcym bogom (por. 1 Krl 11,1-8). Cóż dopiero przeciętny Izraelita. Pisząc o rzezi Kananejczyków Autor ukazuje, jak ważne dla Żydów było zachowanie depozytu wiary w nienaruszonej formie. Jego celem nie jest podanie kryterium moralności.

Jak pogodzić przykazanie Dekalogu: Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko (Wj 20,4) z poleceniem sporządzenia węża miedzianego (Lb 21,8)?

W zakazie czynienia rzeźby i obrazu nie chodzi o embargo dla artystów. W tamtych czasach obrazy i rzeźby wykonywano wyłącznie w celach kultycznych. Podobnie było w czasach Chrystusa. Posągi cezara są świadectwem boskiej czci, jaką odbierał. Przykazanie to nakazuje zatem kult jedynego Boga, w sposób który szczegółowo jest podany w innym miejscu Księgi Wyjścia.

Oczywiście, wąż miedziany nie był przedstawieniem Boga. Każdy, kto na niego spojrzał doznawał uzdrowienia od trującego jadu, jednak nikomu przez myśl nie przeszło, że uzdrowić mógł go kawałek miedzi. Jasne było, że sprawcą cudu jest Bóg, który wymyślił właśnie taki sposób uzdrowienia. Po wielu latach Żydzi zaczęli jednak oddawać wężowi z miedzi boską cześć. Wówczas Ezechiasz ukrócił to bałwochwalstwo niszcząc węża (2 Krl 18,4).