Kościół szukający drogi

(204 - marzec - kwiecień 2015)

Trzeba biec

Grzegorz Mroczka

Być może swojego życia nie budowałeś na Jezusie. Być może myślałeś, że ze wszystkim sobie sam poradzisz, że nie potrzebujesz wiary, sakramentów… nie potrzebujesz Boga. Może takie myślenie zaprowadziło Cię gdzieś daleko od Niego. Jezus chce przyjść do Ciebie ze swą miłością i spustoszyć to wszystko, co Cię od Niego oddzielało. Powód? Byś od teraz mógł budować na właściwym fundamencie jakim jest On sam. 

***

Nie wiem, co jest twoim miejscem, które potrzebuje spustoszenia. Może to być problem, z którym sobie nie radzisz. Może być to także twoja samotność, krzywda wyrządzona przez przyjaciela, problemy z rodziną, a także nałogi. Czymkolwiek to jest, oddaj to Chrystusowi w ten szczególny czas Jego narodzin. On przyjdzie na świat, by Ci pomóc. Zaufaj Mu, bo jest Miłością. I przede wszystkim pamiętaj: nie będziesz już sam! (…) Jego spustoszeniem jest MIŁOŚĆ, którą ukochał Ciebie i mnie!

***

W ostatnim czasie powstaje coraz więcej pomysłów ewangelizacji, a papież Franciszek mówi nam byśmy „wyszli i zrobili raban”. Szukamy jak najdoskonalszych metod do przekazania Dobrej Nowiny, by dotrzeć do jak największego grona odbiorców. A tak naprawdę chyba czegoś cały czas nam brakuje. Czego? Z odpowiedzią przychodzi nam Forrest Gump. Nie wystarczy iść, trzeba biec!

***

Z czym kojarzy się bieganie? Z pasją, wytrwałością, zapałem, siłą, walką ze swoimi słabościami, konsekwencją… By głosić Chrystusa potrzeba właśnie pasji, wytrwałości, siły. Wtedy zawsze jak będziemy iść głosić Jezusa to raczej ‘pobiegniemy’ głosić Jego naukę. A wszystkie te cechy mogą zrodzić się tylko z autentycznego spotkania z Synem Bożym, poprzez Jego Słowo, Eucharystię i sakramenty święte. Nie wystarczy być stabilnym chrześcijaninem. Spacerki trzeba odstawić na bok (będziemy mieli na nie czas w niebie :)). Dziś trzeba biec z Chrystusem, by móc powiedzieć za św. Pawłem „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem”.

***

By zacząć biec musimy się pozbyć naszych schematów, wyuczonych nawyków, które nie zawsze spełniają swój cel. Często tymi metalowymi szynami, które nie pozwalają rozwinąć nam skrzydeł są nasze grzechy. A te jedynie skruszyć może Jezus w sakramencie pokuty. (…) Jeśli przyjmiesz w swoim sercu Jezusa jako swojego Pana i Zbawiciela, nastąpi moment w Twoim życiu, by móc powiedzieć „Odtąd jak miałem iść i głosić Jezusa – to biegłem”.

***

Ile już było w naszym życiu takich sytuacji? Paradoks. Trwać przy Bogu jednocześnie o Nim nie pamiętając. Na szczęście On pamięta o nas. Chce nas takich jakimi jesteśmy: normalnych, autentycznych, nie udających na modlitwie. Dlatego też nawet wtedy, gdy tak po ludzku wszystko na modlitwie się rozmywa – trwaj! Ten czas nie będzie czasem zmarnowanym. Będzie czasem świętym, bo spędzonym z Bogiem.