Wolni i wyzwalający

(227 - czerwiec - sierpień 2019)

z cyklu "Czego uczy nas Tora?"

Trzy znaki

Karol Madaj

Mimo iż Bóg objawił Mojżeszowi swoje imię (3, 14), Boży wybraniec wciąż miał wątpliwości co do swojego powołania. Zastanawiał się, czy rodacy będą chcieli go słuchać. W swoim mniemaniu był skazanym na karę śmierci uciekinierem, który przez swoją niepewną reputację musiał błąkać się gdzieś daleko przez długie lata. Jak mieli mu teraz zaufać, skoro kiedyś go odrzucili? W życiu bywa tak, że zniechęcenie jest wynikiem dawnych rozczarowań... Dodatkowo Mojżesz czuł, że brakuje mu podstawowych predyspozycji do bycia prorokiem. Mojżesz nie tyle wątpił w moc Boga, co raczej miał bardzo niskie mniemanie o sobie samym. Tora uczy nas tu, że ci, którzy najbardziej pasują do służby, są przeważnie najmniej wyrywni.

Pan Bóg uznał jednak wagę wątpliwości Mojżesza, bo wyposażył go w trzy znaki autorytetu, z których każdy był Boskim cudem. Pierwszym był znak zamiany laski w węża, drugim uzdrowienie trędowatej ręki, a trzecim zapowiedź przemiany wody w krew. Kawałek drewna rzucony na ziemię zamieniał się w przerażającego węża (w. 3). Zdaniem rabinów węże stworzone później przez egipskich magików tylko wyglądały jak żywe, ale nie poruszały się (7, 12), gdyż za pomocą czarnoksięstwa nie można stworzyć żadnych istot żywych. Ten był przerażający, gdyż był prawdziwy. Zdaniem Matthew Henry'ego ten cud ma znaczenie symboliczne. Faraon przemienił Izraela w swego rodzaju „węża”, kiedy rozpoczął prześladowanie Izraelitów. Represje doprowadziły ich do pełzania w prochu i dopiero Boża interwencja miała znów zamienić ich w wyprostowaną „różdżkę”. Zdaniem św. Cezarego z Arles cudowna laska Mojżesza zapowiada mękę Chrystusa, bo tak jak Egipt został uderzony przez dziesięć plag, tak cały świat został rzucony na kolana i zdobyty przez krzyż.

Bez zachęty ze strony Mojżesza Bóg przeszedł od razu do drugiego znaku (w. 6). Ręka pasterza stała się natychmiastowo chora, a potem od razu uzdrowiona. Każdy ze słuchających tej relacji Izraelitów z pewnością zadrżał nie tylko z powodu tego, że oto prawodawca Mojżesz był chory na trąd, ale także dlatego, że zainfekowaną tak straszną chorobą rękę ma przyłożyć pod ubraniem do niezabezpieczonej klatki piersiowej (w. 7). Dla komentatorów drugi znak również miał symboliczną wymowę. Mojżesz Bożą mocą sprowadził na Egipt choroby, a potem po jego modlitwie te choroby zostały usunięte.

Na koniec Pan zapowiedział jeszcze trzeci znak (w. 9). W zasadzie były to jedynie instrukcje do zamiany wody z Nilu w krew. Ten jeden znak pozostał tylko w zapowiedzi. Mojżesz mógł go dokonać, gdyby dwa pierwsze nie przekonały synów Izraela.

Mimo wszystkich Bożych znaków Mojżesz kontynuował wymigiwanie się od powołania (w. 10). Według rabinów Mojżesz usprawiedliwiał się tym, że opuścił Egipt w młodym wieku i nie mówił już biegle po egipsku. Nie chciał, by przed faraonem Najwyższego reprezentował ktoś, kto nie może się dobrze wysłowić. Zdaniem św. Augustyna Mojżesz liczył na to, że w trakcie Bożego objawienia w cudowny sposób nabędzie daru przemawiania. To się jednak nie stało,  być może dlatego, że Mojżesz o to nie prosił, albo też dlatego, że Bóg w cale nie planował wyzwolić Izraela przez złotoustego retora. Pan czasem wybiera na swoich posłańców ludzi pozbawionych naturalnych przewag, by Jego łaska tym bardziej się w nich ukazała. Podobnie Duch Święty uzdalniał do przemawiania Apostołów.

Pan cierpliwie odpowiadał Mojżeszowi i równoważył słabość Mojżesza przypominaniem mu o swojej własnej mocy (w. 11). Tora uczy nas tu, że przypomnienie sobie o mocy Stwórcy pomoże nam w wielu trudnościach leżących na drodze naszej służby (Ps 124, 8). On może przyjść nam z pomocą i wyostrzyć nasze zmysły.

Mimo iż Bóg udzielił wszystkich odpowiedzi, Mojżesz nadal upierał się, by to ktoś inny został posłany (w. 13). Tora pokazuje nam tu, że człowiek jest w stanie użyć każdej wymówki, by tylko nie przyjąć służby, którą odbiera jako zagrożenie. I chociaż Bóg się rozgniewał (w. 14), to nadal cierpliwie tłumaczył. Aż do całkowitego przekonania Mojżesza.

Mojżesz miał zostać „jakby Bogiem” dla Aarona (w 16). Użyte tu słowo „Elohim” ma kilka znaczeń: Bóg, bogowie, anioł... Zdaniem rabinów tu występuje w znaczeniu „nauczyciel”. Św. Augustyn wyjaśniał, że Mojżesz będzie mediatorem pomiędzy Bogiem a Aaronem, a Aaron mediatorem między Mojżeszem a ludem. Prawdopodobnie Mojżesz podejrzewał, że Aaron poczuje się urażony wywyższeniem brata. On jednak szczerze się ucieszył (w. 14). Radość i pokora Aarona jest na tyle znacząca, że została wspomniana. Tora uczy nas tu, że żaden dobry czyn nie uchodzi uwagi Boga.