ks. Stanisław Hartlieb 1920-2002

(119 - listopad - grudzień 2002)

Tylko poranek niedzieli?

ks. Stanisław Hartlieb

Nie rozumiemy, że Pascha to nie tylko Zmartwychwstanie, Wielka Noc, to równocześnie śmierć Pana Jezusa na krzyżu

Triduum Paschy - to największe święto chrześcijańskie. Obejmuje ono trzy dni: Wielki Piątek, Wielką Sobotę, Wielką Niedzielę. Rozpoczyna się Mszą Wie­czerzy Pana w Wielki Czwartek, która należy do Triduum jak i sobotni wieczór do niedzieli.

Pełne przeżycie Triduum obejmuje i domaga się okresu przygotowania: Wielki Post - od Popielca do południa Wielkiego Czwartku - oraz okresu dopełniającego: Pięćdziesiątnica Radości Paschalnej - od Wielkiej Niedzieli do Niedzieli Zesłania Ducha Świętego.

Największe święto

My Polacy uczuciowo jesteśmy bardziej związani z uroczystością Bożego Narodzenia: wieczerza wigi­lij­na, pasterka, żłóbek, kolędy, choinka... Kto wie, czy jednym z powo­dów, dla którego Tridu­um Paschy sta­wiamy na drugim miejscu, nie jest fakt, że w rzeczy­wistości wcale go nie przeżywa­my: chwytamy jedynie ostatni, gasnący już jego pro­mień. Przy naszym zwy­czaju rezurekcji odpra­wianej w niedzielny poranek...

Uroczystość Triduum Paschy przecież za­czyna się w Wielki Czwartek Mszą Wieczerzy Pana, trwa przez Wielki Piątek, Wielką Sobo­tę, do nieszporów Wielkiej Niedzieli. My przez większość tego czasu - czyli przez całe prawie Święta - ciężko pracujemy: w do­mu porząd­ki, wypieki; fabryki, sklepy na najwyższych ob­rotach... Przepiękne, głębokie w treści nabo­żeństwa całego Triduum nie są nam dostępne, bo nie idziemy w te dni do koś­cioła. Czasem jeszcze dodatkowo zniechęcają nas ogłoszenia o jakiś ceremoniach wielkosobotnich odpra­wianych dziwacznie, wbrew wszelkim zalece­niom Kościoła, przed zachodem słońca. Msza św. Wigilii Paschalnej, którą Kościół Świę­ty od dni swego naro­dzenia odprawia w nocy, szczyt liturgii Kościoła, jedyna Msza Świę­ta rezurekcyjna (w mszale czytamy: „Msza św. Wigilii Paschalnej, chociaż odprawiana jest przed półno­cą, jest Mszą Świętą Niedzieli Zmartwychwstania, czyli rezurekcją.”) ileż razy skraca­na za wszelką cenę, jak najdziwaczniej zniekształcana.

Faktem niepokojącym, pozbawiającym nas pełnego przeżycia Wielkiej Nocy Zmar­twychwstania, jest uparte przeciwstawianie się odprawianiu tej Mszy św. w nocy. Paster­ka w Boże Narodzenie? Tylko w nocy! Sanktuaria maryjne, dni nawiedzenia przez Mary­ję w kopii Jej obrazu? Pasterka maryjna w nocy! Wielkie odpusty, pierwszy stycznia? Msza w nocy. Chrystus zmartwychwstał w nocy WIELKA NOC JEGO ZMARTWYCH­WSTANIA, Msza święta REZUREKCYJNA? W sobotę po południu lub w niedzielę ra­no! „Msza rezurekcyjna nie może być w nocy!” „Można zacząć jej odprawianie zaraz po za­chodzie słońca!” „Nie!”

Nie rozumiemy również, że Pascha to nie tylko Zmartwychwstanie, Wielka Noc..., to równocześnie śmierć Pana Jezusa na krzyżu, Wielki Piątek zapoczątkowany przez Pana Jezusa Ostatnią Wieczerzą, agonią w Ogrójcu. Nie tylko i nie przede wszystkim ranek Wielkiej Niedzieli, lecz cała WIELKA NIEDZIELA - rozpoczynająca się Mszą Wieczerzy Pana w Wielki Czwartek - obejmująca trzy doby: Wielki Piątek Śmierci, Wielką Sobotę ciszy grobu, WIELKĄ NOC Zmartwychwstania: jej punktem kulminacyjnym wigilijna MSZA REZUREKCYJNA w WIELKĄ NOC!

Do takiego - złożonego w fundamentach Kościoła pierwszych wieków - zrozumie­nia tych Świąt trzeba nam wracać i w nazwie i w przeżyciu.

W nazwie: Triduum, trzy święte dni Paschy, czy krótko: Pascha. Wielka Noc jest tyl­ko częścią tych Świąt: najważniejszą, ale nie jedyną, nie całością.

W przeżyciach: kończymy wszelkie ciężkie prace w czwartkowe południe. Uczestni­czymy we wszystkich nabożeństwach od Wielkiego Czwartku wieczorem. Prosimy Pana Boga, aby Wielki Piątek był dniem wolnym od pracy, podobnie jak Wielka Sobota (tak jak mają np. Niemcy). Przeżywszy wtedy w duchu wiary święte trzy dni PASCHY, pójdziemy z radością do pracy już w poniedziałek po WIELKIEJ NOCY.

Czas przygotowania

Do wielkich przeżyć wiary trzeba się przygotować. Koniecznym więc jest przygotowanie się do uroczystości PASCHY. Kościół rozumie to: wprowadził praktycznie od początków swego istnienia Wielki Post. Biorąc przykład z Pana, który przed rozpoczęciem swej po­sługi zbawczej przeżył 40 dni w samotności, modlitwie i umartwieniu, daje nam przed Triduum Paschy okres 40 dni. Mają być dniami wyrzeczenia, modlitwy współumierania z Panem. Trzeba, abym ja umniejszał się, a On rósł. Tajemnica śmierci i zmartwychwsta­nia w Chrystusie: każdego dnia od narodzenia (już w Chrzcie św. zostałem zanurzony w śmierci Chrystusa) aż do ostatniego oddechu; szczególnie zaś każdego roku w okresie przed Triduum Paschy, okresie ostatnich przygotowań katechumenów do Chrztu św. Wielka Noc to godzina Chrztu św.: przyjmują go katechumeni, odnawiają Jego przyrze­czenia ochrzczeni, skąpani ponownie w powodzi Bożego miłosierdzia przez sakrament pojednania.

Wielki Post, okres obejmujący wszystkie dni: niedziele i powszednie od Popielca do południa Wielkiego Czwartku. Gorzkie Żale. Droga krzyżowa? Tak, ale przede wszystkim niedzielne Eucharystie, zwłaszcza te z roku A (wielkie skrutinia Kościoła) i na kanwie tych nabożeństw pogłębiane z roku na rok przeżycie mojego Chrztu, w którym zanurzony umarłem dla grzechu i powstałem w nowości życia, przeżycia dopełniane z dnia na dzień DRUGIM CHRZTEM, sakramentalnym pojednaniem przez Chrystusa z Ojcem.

Tak przygotowany przeżyję głęboko Triduum Paschy Pa­na, trzy święte dni śmierci i zmartwychwstania przez Niego, z Nim i w Nim. Przeżyję Wielki Piątek u stóp adorowa­nego przez mi­liony krzyża, w Wielką Noc wpatrzony w płomień paschału i mojej, odpa­lonej od niego świecy chrzcielnej, świecy życia wie­rzących.

Pięćdziesiątnica

Przeżyliśmy trzy święte dni Paschy. Czy to już wszystko, do­syć? Kościół mówi: nie! Od wieków daje nam w liturgii pięć­dziesiąt Dni Radości Paschalnej: Od Wielkiej Nocy do Nie­dzieli Zesłania Ducha Świętego. Pierwsze z nich ustawia szczególnie jako oktawę Paschy. W ostatnie dziewięć wzywa usilnie - po­dobnie jak Pan Jezus apostołów w dniu Wniebo­wstąpienia - do modlitwy o dar Ducha Świętego. Wielu z nas, dzieci Koś­cioła, nie zna tej rzeczywistości, nie rozumie jej i oczywiście nie przeżywa. W oktawie WIEL­KIEJ NOCY w kościołach pust­ki, o nowennie do Ducha Świętego pamię­ta - nie zaw­sze - mała grupa parafian. A ilu jest w naszej Ojczyź­nie wiernych, którzy świadomi są pięćdziesięciu Dni Radości Pas­chalnej, w ilu świątyniach śpiewa się przez 50 dni radość Zmar­twychwstania? Wielka szkoda.

Bóg w odwiecznej swojej miłości nie tylko nazwał nas, ale rze­czywi­ście uczynił swoimi dziećmi, dziedzicami. Syn Boży stał się na­szym bratem, przyszedł na ziemię i przez swo­ją Śmierć i Zmar­twych­wstanie otworzył nam bramy Nieba, a zawsze obecny w Koś­ciele prowadzi nas do swojego Królestwa, na wieczne życie w po­koju i ra­dości niewyobrażal­nej. My ochrzczeni jesteśmy jednak ludź­mi - tak bardzo zapatrzeni w ziemię, tak łatwo zapominający o naszym wyb­raniu i powołaniu. Tak często doświadczamy we włas­nym życiu prawdy słów Pawłowych: „Nie czynię dobra którego chcę, lecz po­pełniam zło, którego nie chcę”.

Chrystus obecny w Kościele, jego liturgii, sakramentach chce nam pomóc, pragnie umacniać nasze słabe stopy, byśmy pomimo wszystko szli z Nim do Jego Królestwa, byś­my z Nim zwyciężali. Czyni to w sposób szczególny podczas tych pięćdziesięciu Dni Ra­dości Paschalnej. Woła, śpiewa: Zmartwychwstał Pan, Alleluja! Prawdziwie zmartwych­wstał... i my zmartwychwstaniemy. Rozdaje szczególnie szczodrze Ciało swoje, Chleb ży­wych.

Pamiętajmy o tych pięćdziesięciu dniach. Oby rzeczywiście przez ten czas nasze do­my rozśpiewały się radością zwycięstwa Zmartwychwstania, oby rozśpiewały się tą praw­dą przez cały czas wszystkie nasze świątynie.

„Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest nasza wiara.” Ale On zmar­twychwstał, prawdziwie zmartwychwstał. I my zmartwychwstaniemy! O śmierci, gdzie jes­teś, o śmierci? Gdzie jest moja śmierć?!

ALLELUJA, CHWALMY PANA, ZWYCIĘZCĘ ŚMIERCI I SZATANA!!!