Biblia

(224 - listopad - grudzień 2018)

z cyklu "Czego uczy nas Tora?"

Ucieczka do Madianu

Karol Madaj

Gdy Mojżesz dorósł, poszedł odwiedzić swoich rodaków i zobaczyć ich cierpienia (w. 11). Według św. Szczepana miał wtedy 40 lat (Dz 7, 23). Jokebed tak wychowała syna, że mimo lat spędzonych na dworze faraona był świadomy swojego pochodzenia i czuł się Hebrajczykiem. Nowy Testament uzupełnia naszą scenę o wiele zadziwiających szczegółów. To dzięki wierze Mojżesz odmówił grzesznych przyjemności i luksusów Egiptu. Także w wierze wygrał z pokusą rewanżowania się córce faraona za otrzymane dobro i stanął po stronie ludu Bożego, a nawet samego Jezusa Mesjasza, który będzie z niego pochodził (Hbr 11, 24-26). 

Gdy Mojżesz zobaczył Egipcjanina, który bił Hebrajczyka, postanowił siłą obronić prześladowanego (w. 12).  Zdaniem współczesnych komentatorów tekst oryginalny nie sugeruje wcale, że Mojżesz miał intencję zabicia napastnika. Była to raczej seria ciosów niż jedno śmiercionośne uderzenie. Starożytni mieli jednak zupełnie inne pomysły interpretacyjne. Żyjący w II wieku św. Klemens Aleksandryjski przytaczał zdanie mistyków twierdzących, że Mojżesz zabił Egipcjanina samymi słowami, podobnie jak Ananiasz i Safira padli trupem po mowie św. Piotra (Dz 5 ,1-11).

Kolejnego dnia Mojżesz znów miał okazję stanąć w obronie prześladowanego (w. 13). Tym razem jednak zarówno napastnik, jak i ofiara, byli Hebrajczykami. Upomniany mężczyzna zareagował nerwowo, czym tylko potwierdził swoją winę (w. 14). Przy okazji wyszło na jaw, że wczorajszy czyn Mojżesza nie pozostał niezauważony. Tym sposobem afront, jakim było negowanie przywódczych predyspozycji Mojżesza okazał się być dla niego zbawienny. Dzięki niemu zrozumiał, że ma czas uciekać, zanim dosięgnie go gniew faraona (w. 15). Św. Jan Chryzostom twierdził, że także ucieczka z Egiptu była aktem wiary. Narażanie się na przewidywalne niebezpieczeństwo byłoby kuszeniem Boga. Szatan mówił przecież do Chrystusa „Rzuć się w dół” (Łk 4, 9), chcąc sprawić, by Syn przetestował, czy Ojciec ocali Go przed rozbiciem się o skały.

Mojżesz, podobnie jak wcześniej Jakub, uciekł do innego kraju i usiadł przy studni (w. 15)  i tam też miał poznać swoją przyszłą żonę. Uciekinier znów miał okazję wykazania się troską o ofiary przemocy. Tym razem pomógł córkom madianickiego kapłana. Fakt, że Jetro był kapłanem był tak istotny że został on wymieniony zaraz na samym początku opowieści. W przeciwieństwie do funkcji, jego imię nie jest oczywiste. Czasem jest wymieniany jako Reuel (w. 18), czasem Jetro (3, 1) a nawet Chobab (Lb 10, 29). Zdaniem rabinów miał kilka imion, a wymieniony w naszym fragmencie Reuel był ojcem Jetry (por. Lb 10, 29). Słowo „kapłan” sugeruje, zdaniem starożytnych uczonych, że Jetro porzucił bałwochwalstwo, za co Madianici wykluczyli go i prześladowali jego córki. To dlatego przychodziły do wodopoju wcześniej. Córki kapłana były pokorne. Zdaniem komentatorów Tora uczy nas tu, że nawet wysoko urodzeni  powinni zajmować się jakąś pożyteczną pracą. Bezczynność nie jest zaszczytem dla nikogo. Podobnie Mojżesz, mimo że miał wysokie wykształcenie (Dz 7, 22), wiedział, jak pracować na rzecz słabszych (w. 17). Dzięki swojej postawie sam później doświadczył wiele dobra. Dobro wraca. 

Zdaniem rabinów Sefora z siostrami wróciły do domu, gdzie zastały swojego dziadka  Reuela – Jerto był akurat zajęty służbą Bożą – i opowiedziały o pomocy mężczyzny wyglądającego na Egipcjanina (w. 19).  Zaszokowany Reuel szybko wykrzykiwał komendy (w. 20).  Tora uczy nas tu, że gdy nieznajomy wyświadczy ci przysługę, nie godzi się nie zaprosić go do domu i nie okazać mu gościnności. 

Bóg realizował swój plan. Zaproszenie na obiad stało się dłuższą gościną, a gościna zamieszkaniem, tak przyjemnym dla wszystkich stron, iż zostało przypieczętowane małżeństwem (w. 21), a następnie „przymierzem krwi” podczas narodzin Gerszoma. Mojżesz, tłumacząc imię syna, powiedział dosłownie: „Byłem cudzoziemcem w obcej ziemi” (w. 22). Nie powiedział: „Jestem cudzoziemcem”, gdyż to w Egipcie, choć się tam wychował, był cudzoziemcem. Tutaj poczuł się u siebie, mimo że nie znał tego kraju i zwyczajów jego mieszkańców. Mojżesz cieszył się, bo trafił do rodziny, która była wolna w wyznawaniu swojej wiary. Tam był w domu, ponieważ ich Bóg był także jego Bogiem. To właśnie tutaj Mojżesz miał zostać skierowany do misji sprowadzenia swojego ludu w miejsce, gdzie będą mogli swobodnie uczcić Boga.