Dać świadectwo nadziei

(138 - lipiec - sierpień 2005)

Uczę się odwagi (świadectwo)

Anka

Jestem matką córki zagubionej w dziedzinie tożsamości seksualnej. W październiku minął rok mojej terapii w grupie dla matek mającej podobne problemy ze swoimi dziećmi.

Przyjechałam do „Odwagi” zrozpaczona, ale pełna nadziei. Już po pierwszej rozmowie z Grażyną czułam, że trafiłam we właściwe miejsce.

Doznałam tu wielu trudnych, bolesnych, czasem niezrozumiałych, ale uzdrawiających przeżyć. Zadawałam sobie wiele pytań - nie na wszystkie umiałam znaleźć czy otrzymać odpowiedź. Wiele razy grupa naprowadzała mnie na właściwy tok myślenia, a Helena - nasza terapeutka, dopełniała dzieła. Powoli odkrywałam swoją przeszłość - było to dra­matyczne i bardzo bolesne. Jednak stając w prawdzie, opłakując swoje rany, leczyłam je i uzdrawiałam. A ze mną był Jezus.

Musiałam potem przejść dalszą drogę, równie bolesną, kiedy zdałam sobie sprawę, że zapatrzona w swoje krzywdy, lęki, obsesje, z poczuciem odrzucenia, nieufności i nieśmia­łości - nie mogłam dostrzec narastającej w córce katastrofy, nie umiałam jej pomóc, choć starałam się.

Moje małe i większe egoizmy (np. praca i jeszcze raz praca) przysłoniły wyrzuty su­mienia. Odkrycie prawdy łączyło się w wielki trudem. Byłam bliska załamania. Przeszłam jednak i ten etap. Teraz uczę się odwagi:

  • odwagi do zaakceptowania i pokochania siebie - z całym życiowym bagażem z mo­imi słabościami i lękami, radościami i smutkami;
  • odwagi do uzdrowienia relacji z ludźmi, szczególnie tymi najbliższymi, których krzyw­dziłam i przez których byłam krzywdzona;
  • odwagi do szukania Boga działającego przez innych ludzi - z pokorą przyznaję, że sama nie mogę dać sobie rady z wieloma sprawami.

W mojej grupie spotkałam przyjaciół, którzy potrafili kojąco wesprzeć mnie w każdej sytuacji, najczęściej dobrym słowem - czasem mocnym, ale zawsze życzliwym, przytule­niem, mądrą radą czy choćby spojrzeniem, które leczyło. Czasem były to prze­życia nie­mal mistyczne - Bożą obecność odczuwałam bardzo często.

Niech Bóg ma swojej opiece ośrodek „Odwagi” - wyjeż­dżam stąd jako inny czło­wiek. Uczę się patrzeć z pokorą i miłością na bliźnich, ale też na siebie.  Uczę się mieć oczy i uszy otwarte, a przede wszystkim serce pełne nadziei. Modlę się o miłosierdzie dla nas wszystkich.