Dar Ruchu Światło-Życie

(198 - luty - marzec 2014)

W diakonii

ks. Andrzej Pawlak

Stowarzyszenie „Diakonia Ruchu Światło-Życie”. Po co? Dla kogo? Dlaczego? 

1 grudnia 2000 roku Episkopat Polski powołał stowarzyszenie „Diakonia Ruchu Światło-Życie”. Data ta jest ważna w historii Ruchu, ponieważ wtedy przyjął on formę oficjalnie, prawnie zatwierdzoną przez Kościół. 

 

Świadomie napisałem „Ruch” a nie „diakonia Ruchu”. Ks. Franciszek Blachnicki w podręczniku ORD stwierdził, że członkiem Ruchu staje się ten, kto po formacji podstawowej podejmuje diakonię w Ruchu. Wcześniej jest czas kandydatury, przygotowania do podjęcia diakonii i to jest czas formacji podstawowej, która w naturalny sposób prowadzi do diakonii. Wszyscy znamy schemat: ewangelizacja, formacja, diakonia. Członkami Ruchu, par excellence, są członkowie diakonii. Stowarzyszenie Diakonia łączy członków diakonii.

Po co?

Ks. Franciszek Blachnicki przyjmując charyzmat „Światło-Życie” dany mu przez Ducha Świętego i oddając na służbę temu charyzmatowi całe swoje życie był głęboko przekonany o jego wielkości i wartości dla Kościoła w Polsce i świecie. Objawiając i przekazując go pragnął zabezpieczyć na przyszłość. Pierwszym strażnikiem charyzmatu był Instytut Niepokalanej Matki Kościoła. W miarę rozwoju Ruchu Założyciel pragnął nadać całemu Ruchowi jakąś wewnątrzkościelną strukturę prawną. Taka próba została podjęta w roku 1981. Powstał projekt: „Diakonia Jedności Ruchu Światło-Życie. Projekt statutu.” Śmierć Prymasa Tysiąclecia i sytuacja w kraju nie pozwoliła na dalsze prace. W Carlsbergu ks. Franciszek napisał tzw. Statut Carlsberski: „Międzynarodowa Diakonia Ewangelizacji Światło-Życie”. Pragnienie Sługi Bożego, aby „umiejscowić” Ruch w strukturach prawnych Kościoła nie doczekało się realizacji za jego życia. Zrealizowało się dopiero w roku 2000.

Nasze pytanie: PO CO? Po co forma prawna Ruchu? Jeśli nie wystarcza nam argument, że chciał tego ks. Franciszek Blachnicki, to pozostaje jeszcze „nauczycielka życia” czyli historia. W jaki sposób pojawia się w Kościele „coś nowego”? Odpowiadając na to pytanie z oczami utkwionymi w niebo mówimy: Duch Święty. To On ciągle odnawia Kościół. Kiedy spuścimy oczy w dół, to widzimy człowieka lub grupę ludzi, którzy „robią coś nowego”. Albo się to rozwija albo umiera (to, co umiera, zostawiamy bez komentarza). Jeśli się rozwija i trwa, to znaczy, że pochodzi od Ducha. A więc Duch Święty posługuje się człowiekiem, aby zrobić „coś nowego”. Przez jakiś czas rozwija się i trwa spontanicznie. Jest pewne dzieło, które przyciąga coraz to nowych ludzi. Tak było w historii wszystkich zakonów, bractw, ruchów w Kościele. Po pewnym czasie pojawia się naturalna potrzeba opisania tego, co się dzieje. Powstają reguły, statuty, opisy itp. Kolejnym etapem jest ocena zgodności z nauka Kościoła i usankcjonowanie tego, co jest. To jest naturalna droga, która powtarza się w Kościele przez wieki. To jest droga rozwoju charyzmatu, który wzbudza w Kościele Duch Święty za pośrednictwem powołanego człowieka.

Dlaczego Stowarzyszenie? Jeśli przyjmiemy konieczność usankcjonowania rzeczywistości, która rodzi się na skutek charyzmatu, powstaje pytanie: jaką formę powinno przyjąć prawne zatwierdzenie? W Kościele jest wiele prawnych form zrzeszania członków dzieł wzbudzonych przez Ducha. Mogą powstawać ciągle nowe formy, jak stało się w przypadku Neokatechumenatu. Dlaczego stowarzyszenie? Nie wiem. Trzeba by zapytać tych, którzy decydowali o tej formie oraz znawców prawa kanonicznego. Ja nie należę ani do jednych ani do drugich. Przyjmuję decyzję z zaufaniem wobec tych, którzy ją podejmowali. Każda forma prawna ma pewne plusy i minusy. Na dziś przyjęto właśnie taką formę. Zresztą w przyszłości może ona ulec zmianie. I tu uwaga ważna. Jeśli ktoś widzi potrzebę zmiany nie powinien milczeć, ale mówić o tym odpowiedzialnym za Ruch. Sama nazwa „ruch” sugeruje zmianę. Nie ma formy doskonałej. We wszystkich wspólnotach w Kościele są zmiany, a nawet w Kościele, ponieważ jak powiedział Jan Paweł II Kościół jest ruchem.

Dla kogo?

Wróćmy jeszcze do celu. Zawarty on jest w 4. paragrafie statutu: „Celem DIAKONII jest służba w założonym przez sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego Ruchu Światło-Życie, aby zachowując jedność i tożsamość mógł służyć swoim charyzmatem budowaniu Kościoła i pełnieniu jego misji w świecie współczesnym”. Stowarzyszenie gromadzi więc tych, którzy chcą służyć w Ruchu, czyli diakonię Ruchu. 

Oczywiście wstąpienie do Stowarzyszenia nie udziela jakiejś szczególnej zdolności służby. Przygotowanie do pełnienia diakonii, czyli formacja podstawowa w Ruchu przygotowuje do podjęcia diakonii. Wejście do Stowarzyszenia jest jakąś naturalną konsekwencją, ponieważ gromadzi ono członków diakonii Ruchu. Stowarzyszenie jest więc dla wszystkich, którzy weszli na drogę diakonii. Tu należy poczynić uwagę, że diakonia jest czymś uprzednim w stosunku do Stowarzyszenia. Chcę być w diakonii Ruchu, a ponieważ ta diakonia ma taką a nie inną formę, wchodzę do Stowarzyszenia. Przynależność do Stowarzyszenia jest czymś wtórnym. Celem formacji w Ruchu nie jest i nie może być Stowarzyszenie, ale diakonia. 

Dlaczego?

Dlaczego być w Stowarzyszeniu? Można w nim nie być. Co więcej można w nim nie być i wspaniale pełnić diakonię w Ruchu Światło-Życie. Przynależność do stowarzyszenia niczego nie gwarantuje. Dlaczego więc warto w nim być? Najpierw dlatego, że ludzie w naturalny sposób zbierają się w jakieś grupy, wspólnoty, zrzeszenia itp. Razem można więcej. Przyjęcie pewnych zasad i zadeklarowanie ich przestrzegania jest znakiem, że na daną osobę można liczyć. Oczywiście zawsze istnieje niebezpieczeństwo zawodu, jesteśmy tylko ludźmi. Jednakże deklaracja złożona publicznie ma duże znaczenie. 

Zagrożenia

Każda struktura pociąga za sobą zagrożenia. Po pierwsze zagrożenie skostnienia. Postawa: wszystko jest opisane w statucie, sprawdzajmy w statucie, trzymajmy się statutu; powoduje możliwość skostnienia. Statut ma opisywać rzeczywistość teraz, nie na wieki. Nie może hamować rozwoju, nie zwalnia od nasłuchiwania, co mówi Duch do Kościoła. To Duch prowadzi Kościół i wszelkie dzieła w Kościele, w tym również Ruch Światło-Życie. Struktura i statut nie mogą krępować Ducha. Przed osobami, które są odpowiedzialne za Ruch stoi bardzo ważne zadanie, żeby nasłuchiwać Ducha i zmieniać tak, jak chce tego Duch, a nie według własnego widzimisię. 

Każda struktura niesie ze sobą niebezpieczeństwo karierowiczostwa. Wchodzę w strukturę po to, aby osiągnąć w niej jakąś pozycję. Cóż, na to nie ma rady. Wśród apostołów też się zdarzyło. Władza jest pokusą, także władza w Kościele. Nawet w Kościele niektórzy uprawiają politykę (środkowy obraz na lewej ścianie w kaplicy Chrystusa Sługi).

Na koniec (dla tych, którym Stowarzyszenie się nie podoba) ogólna zasada: Zmieniać rzeczywistość można tylko wtedy, kiedy najpierw się ją zaakceptuje. Obrażanie się na rzeczywistość do niczego dobrego nie prowadzi. Stowarzyszenie DIAKONIA jest i taka jest rzeczywistość.