Słowo Boże

(155 - styczeń 2008)

W rodzinnej modlitwie

Aga i Krzysztof (świadectwo)

Nie usłyszeliśmy nic na temat Pisma Świętego w konferencjach o modlitwie rodzinnej

Lektura Pisma Świętego nie była obecna od początku naszej modlitwy rodzinnej. Nie przychodziło nam w ogóle do głowy, że można by w modlitwę rodzinną włączać czytanie Biblii. Nie było mowy o tym podczas wprowadzania zobowiązań Domowego Kościoła (choć gdy dziś przeglądamy materiały Pierwszego Roku Pracy, widzimy że taką sugestię można tam znaleźć). Nie usłyszeliśmy nic na ten temat w konferencjach o modlitwie rodzinnej, których słuchaliśmy na oazach czy krótszych rekolekcjach. Choć sami staraliśmy się w miarę regularnie czytać Biblię, nie znajdowało to odbicia w naszej wspólnej modlitwie z dziećmi.

     Stopniowo jednak docierało do nas wielkie znaczenie Pisma Świętego - zaczynaliśmy rozumieć, że jest ono niezbędnym pokarmem dla naszej wiary. Niby wiedzieliśmy o tym wcześniej, jednak wtedy prawda ta nie była treścią naszego życia. Wszystko zaczęło zmieniać się dzięki rekolekcjom poświęconym czytaniu Biblii, codziennym świadectwie opiekuna naszego kręgu - człowieka naprawdę żyjącego Biblią i jego homiliom, których mogliśmy słuchać w naszej parafii.

Najpierw sami podjęliśmy już nie „w miarę”, ale naprawdę regularne - codzienne! - czytanie Pisma Świętego. Zaczęliśmy czytać całą Biblię - księga po księdze i przede wszystkim podjęliśmy codzienne studium. Skończyło się wspólne używanie jednej Biblii - Pismo Święte stało się tak niezbędne, że po prostu każde z nas musiało mieć własne.

Wprowadzenie Biblii w modlitwę rodzinną stało się naturalną konsekwencją naszej przemiany. Modlitwę zaczynamy czytaniem Ewangelii z dnia - rzadziej sięgamy po inne czytanie. Czytają po kolei dzieci. Gdy były młodsze, objaśnialiśmy treść Ewangelii. Teraz robimy to rzadko, głównie wtedy gdy pojawiają się jakieś pytania albo tekst wymaga objaśnienia (choć gdy w danym dniu w liturgii czytany jest rzeczywiście trudny fragment, sięgamy do innego).

Był taki czas, że przerwaliśmy to wspólne czytanie Biblii. Co ciekawe i co nas bardzo cieszy, wróciliśmy do niego na prośbę dzieci.

Czy jesteśmy w pełni zadowoleni? Cieszymy się wspólnym czytaniem Pisma Świętego, jednak marzyłoby nam się, by nie kończyło się na samym czytaniu. Na razie nie znaleźliśmy jednak dostępnej dla nas i akceptowanej przez wszystkich formy dzielenia się. Ale ufamy, że Pan pokaże nam drogę a Biblia czytana podczas wspólnej modlitwy będzie stale źródłem błogosławieństwa dla naszej rodziny.