Posłuszeństwo

(221 - maj - czerwiec 2018)

W zakonie

s. Anna Sudujko CHR

Czy życie zakonne jest wyrzeczeniem się własnego myślenia i decydowania?

Naśladowanie Jezusa  

Każdy ochrzczony jest zanurzony w śmierć i zmartwychwstanie Jezusa. Przez ten fakt od chrztu wszyscy jesteśmy osobami konsekrowanymi – należymy do Trójjedynego Boga. Niektórzy jednak otrzymują jeszcze łaskę wybrania konsekracji pochrzcielnej. Jest to potwierdzenie ze strony człowieka przynależności do Boga i oddanie Mu na wyłączność swego życia, tj. swego ciała, swych aspiracji i własnego zabezpieczenia. Mówimy więc o życiu według rad ewangelicznych, o sposobie w jaki żył Jezus – w czystości, posłuszeństwie i ubóstwie. W ten sposób dzięki profesji rad ewangelicznych te przymioty Jezusa stają się „widzialne” w świecie.

Jezus jest „doskonale posłuszny” — zstąpił z nieba nie po to, by pełnić własną wolę, ale wolę Tego, który Go posłał. Składa cały swój sposób bycia i działania w ręce Ojca. Z synowskim posłuszeństwem przyjmuje postać sługi: „ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, (...) stawszy się posłusznym aż do śmierci — i to śmierci krzyżowej” (Flp 2, 7-8) (VC 22). 

Posłuszeństwo jest więc przede wszystkim postawą synowską. Jest ono tym rodzajem słuchania, w które potrafi się wczuć wyłącznie Syn w obliczu Ojca, mając tę pewność, że Ojciec ma mu do powiedzenia i do ofiarowania tylko rzeczy dobre. Syn przyjmuje wolę Ojca pewny, że jest to dla jego dobra. 

Posłuszeństwo Bogu jest drogą wzrostu. Cała Biblia przesiąknięta jest obrazami potwierdzającymi moc posłuszeństwa oraz konsekwencjami nieposłuszeństwa Bogu. Gdy ktoś opierając się na wierze i miłości przyjmuje wolę Bożą, różną od własnej, to nie tylko go to nie upokarza i nie pomniejsza jego godności, lecz doświadcza głębokiej relacji z Ojcem i dojrzewa w wolności. Taka zgoda na posłuszeństwo jest drogą wolności, bo przez dziecięce posłuszeństwo zamysłowi Ojca człowiek wierzący urzeczywistnia swoje bycie wolnym.  

Takie posłuszeństwo bazuje na posłuszeństwie Jezusa, który powierzył siebie Ojcu. I choć w czasie swojej męki oddał się także w ręce ludzi: Judasza, najwyższych kapłanów, swoich katów, wrogiego tłumu i tych, którzy go ukrzyżowali, uczynił to jedynie z tej racji, że był absolutnie pewny, iż każda rzecz ma swój sens w całkowitej wierności planowi zbawienia, będącego wolą Ojca, któremu – jak przypomina św. Bernard – „spodobała się nie śmierć, ale wola Tego, który dobrowolnie umierał”. I nie został zawiedziony w swym posłuszeństwie, lecz Ojciec wskrzesił Jezusa i posadził po swojej prawicy…

„Po słuchaniu” 

Termin posłuszeństwo zawiera już sam w sobie odnośnik do rzeczywistości relacji. Po-słuszeństwo to jest coś, co dokonuje się „po słuchaniu”. Najpierw więc jest słuchanie Słowa, słuchanie Boga i przyzwolenie, by to Słowo mogło urzeczywistnić się w moim życiu. Kiedy myślę o tak rozumianym posłuszeństwie, to zrealizowanym jego obrazem jawi się Maryja w całej tajemnicy Jej życia. Adrienne von Speyr świetnie zobrazowała tę tajemnicę: „Jak powrósło łączy pojedyncze źdźbła, tworząc z nich jeden kształtny snop, tak zgoda wyrażona przez Maryję spina Jej życie, nadając mu sens i kształt oraz wyznaczając przeszły i przyszły jego bieg i rozwój”. 

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym "Wieczerniku".