Bioetyka

(175 - listopad - grudzień 2010)

z cyklu "Czego uczy nas Tora?"

Wąż

Karol Madaj

Rdz 3, 1-7

Był ktoś, kto zazdrościł pierwszym rodzicom rajskiego szczęścia. Był to wąż, „przebieglejszy od wszystkich zwierząt” (w. 1). Takie określenie podpowiada nam, żeby zwrócić na niego szczególną uwagę i nie brać jego słów dosłownie, tak jak zrobiła to Ewa. Wąż był dla Izraelitów archetypem nieczystego zwierzęcia, symbolem kananejskich kultów płodności, oczywistym kandydatem na przeciwnika Boga. Starożytni komentatorzy widzieli w wężu narzędzie w ręku szatana, a nawet diabła we własnej osobie (por. Ap 12,9).

Zdaniem św. Jana Damasceńskiego, przed upadkiem człowieka wąż był z nim w bardzo dobrych stosunkach. Niczym pies, był jego najbliższym sługą. Według żydowskich interpretacji wąż miał nawet wyprostowaną postawę i potrafił porozumiewać się z ludźmi. I to właśnie tego, o którym Adam miał takie dobre mniemanie, szatan wykorzystał jako narzędzie pokusy. 

Wąż zaatakował Ewę. Nie zwrócił się do Adama, który bezpośrednio otrzymał Boże przykazanie (2,16n), ale do Ewy, która usłyszała Boży nakaz z ust męża. Najpierw z pozoru niewinnie zapytał o Boże przykazanie, zmieniając tylko „jedzcie” (Rdz 2,17) na „ nie jedzcie” (w. 1). Ciekawe jest to, że Stwórca nie został nazwany „Bogiem Jahwe”, jak w innych miejscach w opisie raju, ale tylko „Bogiem”, co podkreśla dystans szatana do Pana Boga. Ewa nie wyczuła językowej manipulacji i nawiązała dialog z kusicielem. Poprawiła fałszywe zdanie węża, ale Boży nakaz zacytowała niedosłownie, pomijając słowo „z wszelkiego” (w. 2) i dodając od siebie zakaz dotykania drzewa poznania (w. 3). Co więcej, w swojej wypowiedzi przyjęła punkt widzenia szatana i nie używała imienia Jahwe. Ewa zdystansowała się od Stwórcy i przedstawiła prawo Boga jako bardziej opresyjne niż było w rzeczywistości. 

Wąż dalej atakował. W kolejnym zdaniu obiecał ludziom nie tylko dalsze życie po złamaniu przykazania (w. 4), ale nawet bycie na równi z Bogiem (w. 5). Szatan sam kiedyś chciał być równy Bogu i to było przyczyną jego upadku. Teraz, zarażając pierwszych rodziców swoim pragnieniem, chciał i ich doprowadzić do zguby. Diabeł nie skusiłby Ewy, gdyby jego słowa nie sprawiały jej przyjemności. Zdaniem św. Augustyna, Tora uczy nas tu, że początkiem każdego grzechu jest pycha. 

Ewa uległa pokusie i przestała być posłuszna Bogu. Adam też wybrał nieposłuszeństwo. Zjadł owoc, który podała mu kobieta (w 6). Wąż zwyciężył, a co więcej jego słowa wydawały się prawdziwe. Adam i Ewa nie umarli i otworzyły się im oczy. Szatan jednak nie mówił całej prawdy.

Dla Izraelitów życie było tam, gdzie był Jahwe. Wykluczenie ze społeczności Izraela, z możliwości przebywania blisko Świątyni oznaczało śmierć. Wygnanie z raju było rodzajem „śmierci”. Po spożyciu owocu „umarli”, gdyż nie mogli dłużej przebywać z Bogiem w sanktuarium rajskiego ogrodu. 

Tak jak obiecał wąż, ich oczy się otworzyły i zobaczyli, że są nadzy (w. 7). Czyby wcześniej nie widzieli swoich anatomicznych szczegółów? Zdaniem Orygenesa autor natchniony nie ma tu na myśli „oczu ciała”, ale „oczy duszy”. Najpierw „oczami duszy” ludzie spostrzegli, że owoce z tego drzewa pozwolą im poznać dobro i zło. Gdy zjedli, otworzyły się ich „oczy ciała”, które dotąd mieli „pięknie zamknięte”, by im nie przeszkadzały duchowo oglądać Boga. Po grzechu ich „oczy duszy” zamknęły się i poczuli się nadzy zarówno duchowo, jak i fizycznie. 

Zdaniem rabina Sachy Pecarica przed swoim nieposłuszeństwem człowiek był obdarzony niezwykłym intelektem, dzięki któremu potrafił rozróżniać prawdę od fałszu. Po grzechu poznał „dobro i zło”, czyli uzyskał wiedzę o moralności. Wcześniej nagość nie była dla niego niczym niestosowanym, bo nie wiedział, co jest dobre, a co jest złe. Po grzechu, mając wiedzę o moralności, człowiek został całkowicie pochłonięty rozważaniami nad tym, co właściwe i nie właściwe.

Adam i Ewa od razu poznali swoją winę i niedługo potem rozpoczęli pokutę. Zdaniem św. Ireneusza okazali skruchę przez zasłonięcie swojej nagości liśćmi figowymi. Mieli do dyspozycji wiele drzew, a wybrał liście największe, których postrzępione krawędzie najbardziej drażniły ciało. Bóg jest miłosierny dla żałujących za swoje grzechy. Pierwszym rodzicom uszył wygodne ubrania ze skóry, tym samym przyjmując ich pokutę (w. 21). Także nam, którzy skażeni trucizną grzechu pierworodnego popełniamy nasze własne nieposłuszeństwa, Bóg daje odtrutkę. Zdaniem św. Grzegorza z Nysy tą odtrutką jest Eucharystia, czyli Ciało i Krew Tego, który pokonał wypływającą z pierwszego grzechu śmierć i stal się źródłem życia.