Krucjata Wyzwolenia Człowieka

(134 - styczeń 2005)

Wokół cudu Eucharystii

Joanna Ślusarek

„Członkowie Ruchu, którzy czują się jego podmiotem, myślą o jego sprawach w kategoriach «my», mają wyraźną świadomość jego charyzmatu i wynikającej z niego misji, powinni tworzyć w nim grupę bardziej zwartą i określoną, i przyjmującą pewną formę organizacyjną. Biorąc pod uwagę fakt, że Kościół w swojej tradycji zawsze znajdował formy kościelno–prawne dla zabezpieczenia pojawiających się w nim społecznych charyzmatów, Ruch Światło–Życie pragnie przyjąć dla wyżej określonej części swoich uczestników formę organizacyjną i prawną odpowiadającą aktualnym przepisom prawa kanonicznego”. To pragnienie ks. Franciszka Blachnickiego stało się rzeczywistością w 2000 r. Stowarzyszenie „Diakonia Ruchu Światło–Życie” istnieje już cztery lata. Ma swoich członków we wszystkich polskich diecezjach, w kilku diecezjach istnieją sekcje stowarzyszenia (czyli oddziały powołane przez biskupa). Poniżej zamieszczamy świadectwo z diecezjalnej kongregacji i rekolekcji dla członków stowarzyszenia w diecezji warszawsko–praskiej.

Już trzy lata upłynęły od pierwszej warszawsko–praskiej Kongregacji Stowarzyszenia Diakonia Ruchu Światło–Życie. Trzy lata od pier-wszych wyborów, decyzji podejmowanych wspólnie, by rozeznać kierunki w jakich powinien rozwijać się Ruch w naszej diecezji.
Za nami druga Kongregacja, która miała miejsce dokładnie w dniu Święta Niepodległości. Wzrasta we mnie świadomość jak bardzo przez te trzy lata dojrzewaliśmy, jak wiele Pan dokonał w naszych sercach. Kongregacja to dobry czas na dokonywanie podsumowań i patrzenie w przyszłość z nowym zapałem, a przede wszystkim z konkretnymi pomysłami, które powinniśmy podjąć w naszej diecezji i wspólnotach. Rozeznawanie zadań jakie stawia przed nami Pan i ciągłe szukanie do czego dalej On nas wzywa, gdzie i w jaki sposób chce się nami posługiwać — to pytania jakie stawialiśmy sobie szczególnie w tym czasie. Główne kierunki rozwoju, które rozeznaliśmy dotyczą jeszcze mocniejszego zaangażowania wspólnot w parafiach, poszukiwania coraz to nowych form ewangelizacji i sposobów formacji we wspólnotach (zwłaszcza odnośnie do studentów i osób dorosłych), a także pracy diakonii diecezjalnych i współpracy między Oazą Młodzieżową a Domowym Kościołem tak w rejonach, jak i w parafiach. Przeprowadziliśmy również wybory trzech osób jako naszych reprezentantów w Diecezjalnej Diakonii Jedności.
„Gościem specjalnym” tego pracowitego spotkania był moderator generalny ks. Roman Litwińczuk — jest to dla nas ważne móc przeżywać czas podsumowań i kolejnych decyzji przy jego ojcowskim wsparciu.
Ks. Roman w swoim referacie wskazywał nam na potrzebę uświadomienia sobie wielkości naszego obdarowania. Obdarowania, które staje się zadaniem, bo charyzmat to właśnie dar przeżyty i przekazany dalej dla dobra całej wspólnoty, dla dobra Kościoła. Zostaliśmy wezwani do jeszcze większej wierności formacji, wierności naszym charyzmatom. Wierność ta powinna się przejawiać w radykalizmie wymagań, czyli w wysokiej mierze codziennego życia, czego źródłem staje się spojrzenie ukryte w eucharystycznym Chrystusie. Ks. Roman postawił przed nami trzy bardzo konkretne zadania związane z tematem roku jaki przeżywa cały Kościół. Mamy Eucharystię poznać, pokochać i nią żyć.
Referat ks. Romana na Kongregacji stał się pierwszą zapowiedzią tematu rekolekcji jakie dane nam było wspólnie przeżywać. Stają się one powoli naszą diecezjalną tradycją (z której mam nadzieję nie zrezygnujemy). Co roku właśnie w tym listopadowym terminie spotykamy się w gronie członków naszej diecezjalnej sekcji na krótkich rekolekcjach. W tym roku zaczęły się one tuż po Kongregacji wspólną Eucharystią. Ks. Roman w homilii przypominał nam, że diakonia, prawdziwa służba ma zawsze swoje źródło w Eucharystii — to tu się uczymy miłości, która daje się do końca. Mamy się stawać, dzięki Eucharystii, darem dla innych, z niej mamy czerpać moc do służby.
Kolejne dwa dni naszego rekolekcyjnego skupienia przebiegały wokół cudu Eucharystii i naszego zaangażowania, pełnionej przez nas posługi. Chyba najmocniejsze dla większości z nas (a dla mnie na pewno) słowa dotyczyły gestu łamania eucharystycznego Chleba. Jezus łamie tu samego siebie Bogu Ojcu, łamie nie tylko swoje ciało, ale i swoją wolę. Łamie siebie w posłuszeństwie i miłości Ojcu. Przystępując do Eucharystii włączamy się w to posłuszeństwo — zobowiązujemy się do łamania siebie, swojej woli.
„Byśmy się stali wiecznym darem dla Ciebie...” Akt posłuszeństwa Chrystusa ma być nieustannie aktualizowany w moim życiu, mam połamać siebie czyli przyjąć w pełni Boży plan wobec mnie, połamać w sobie wszelki opór wobec Boga i braci.
Bardzo istotne było też przeżycie ciszy w liturgii, czyli wprowadzenie w życie tego co proponuje nowe wydanie Wprowadzenia do Mszału Rzymskiego. Zasłuchać się w ciszę, odnaleźć w sobie jej wymiary i różne odcienie a wszystko po to, by w swoim sercu stworzyć przestrzeń dla Boga który przychodzi i w Eucharystii daje się CAŁY.
Przedłużeniem niejako tego trwania przed Panem w ciszy serca była wieczorna adoracja. Uczyliśmy się w ciszy nie szukać słów, tylko rozbudzać w sobie miłosne zapatrzenie na Chrystusa. Trwać w Jego świętej Obecności. Patrzeć na Niego i pozwolić by On patrzył na mnie. Cudowna jest świadomość, że jeśli nawet moje spojrzenie nieco osłabnie, to Jego spojrzenie nie osłabnie nigdy!
Czas od czwartkowego do sobotniego wieczoru przeminął bardzo szybko.
Pożegnanie z ks. Romanem było próbą wyrażenia wdzięczności za jego posługę, czas i obecność pośród nas. Tylko próbą, bo tego wszystkiego co mamy w sercach wyrazić słowami się nie da, ale Pan Bóg wie... I On się tym najlepiej posłuży :)
Trudno jest jakoś krótko podsumować wszystkie myśli którymi dzielił się z nami ks. Roman. Jeszcze trudniej zebrać refleksje, które budziły się w naszych sercach. Każdy z nas wyjechał z Choszczówki bardzo obdarowany i z konkretnym postanowieniem dotyczącym dalszej posługi, przeżywania Eucharystii, czy swojego zaangażowania. Mamy świadomość tego, że prawdziwa świętość jest eucharystyczna, czyli ofiarna i tu też powinna się rodzić nasza służba i wszelkie działanie.
Chwała Panu za ten szczególny czas działania w naszych sercach, za osobę ks. Romana, za jego życzliwą obecność i za możliwość wsłuchania się w bicie serca całego Ruchu.