Parafia

(126 - listopad - grudzień 2003)

Wspólnota

Marcin Staniewski

Uświadomienie ludziom zarówno wierzącym, jak i niewierzącym, że Kościół to nie tylko duchowni, jest jednym z ważniejszych zadań współczesnej ewangelizacji

Działalność świeckich we wspólnotach eklezjalnych jest tak konieczna, że bez niej w większości przypadków apostolstwo pasterzy nie może być w pełni skuteczne” — mówi Katechizm Kościoła Katolickiego (nr 900). Dla chrześcijan XXI wieku to zdanie wydaje się oczywiste. Przeszło trzydzieści lat po Soborze Watykańskim II większości katolików trudno jest wyobrazić sobie Kościół bez aktywnej obecności świeckich. Jednocześnie jednak zdanie to pozostaje wielkim wezwaniem i zadaniem dla Kościoła. Nadal bowiem w świadomości wielu ludzi, zarówno wierzących bardzo głęboko, jak i tych wierzących mniej, Kościół nosi sutannę lub habit.
To stwierdzenie dotyczy w szczególności Kościoła w Polsce. Fakt, że tak jest ma swoje mocne historyczne uwarunkowania — czasy ustroju totalitarnego nie sprzyjały działalności świeckich w Kościele. Ale tym bardziej teraz przed polskim Kościołem stoi zadanie uczynienia go miejscem dla każdego. Owo zadanie „odklerykalizowania” wspólnoty wierzących jest realizowane przez wielu duchownych i świeckich od wielu lat. Nie jest to problem nowy. Jednak ciągle trzeba przekonywać zarówno wielu hierarchów, jak i wiele osób świeckich, że Kościół to nie tylko biskupi, księża i siostry zakonne. Ludem Bożym są również ludzie świeccy.
Prawda ta powoli przebija się do świadomości ludzi, przy czym proces ten postępuje u nas jakby „od góry”. Przyzwyczailiśmy się już chyba, że Watykan ma świeckiego rzecznika prasowego, ludzie świeccy piastują odpowiedzialne funkcje w różnych instytucjach powołanych przez Konferencję Episkopatu oraz w strukturach diecezjalnych. Siłę Kościoła stanowionego w ogromnej większości przez ludzi świeckich widać czasem przy okazji ogólnopolskich spotkań rozmaitych ruchów, wspólnot i stowarzyszeń. Z drugiej jednak strony jest codzienne życie Kościoła w parafiach, gdzie w bardzo wielu miejscach Kościół to ksiądz proboszcz, wikary i prawie nikt ponadto.
Ten stan rzeczy wynika zapewne przede wszystkim z przyzwyczajenia. Z jednej strony jest to przyzwyczajenie księży (przede wszystkim proboszczów), którzy przygotowani w seminariach byli do „frontowego kapłaństwa”, jakiego przed 1989 rokiem Kościół w Polsce potrzebował. Wielu szczególnie starszym kapłanom trudno jest przekonać się do tego, że na przykład rada parafialna może być również odpowiedzialna za parafię, a jest wiele spraw, które świeccy zrobią dużo lepiej od proboszcza. Tu należy koniecznie dodać, że brak zaufania do świeckich dotyczy nie tylko starszych kapłanów i to na pewno nie wszystkich. Niestety, jest również wielu młodych księży, którzy z różnych względów uważają, że „Kościół to ja”.
Przyzwyczajenie do „duchownego” Kościoła jest jeszcze bardziej zakorzenione w ludziach świeckich. Dlatego że do przyzwyczajenia, że „tak zawsze było” dochodzi tu nieraz zwykłe lenistwo — po co mam być odpowiedzialny za Kościół, od tego jest ksiądz. „Nie będę wychodził(a) przed szereg”. Dodać do tego trzeba brak elementarnej wiedzy religijnej u ludzi uważających się za bardzo wierzących. W tej sytuacji nie dziwią fakty odmawiania prawa rozdzielania komunii świętej przez świeckich, ustanowionych przez Kościół szafarzy. Wielu bardzo otwartych księży „wypala” się w zadaniach, które wiążą się z kapłaństwem tylko z powodu ludzkich przyzwyczajeń, bo nikt nie chce wziąć za te zadania odpowiedzialności.
Uświadomienie ludziom zarówno wierzącym, jak i niewierzącym, że Kościół to nie tylko duchowni, jest jednym z ważniejszych zadań współczesnej ewangelizacji. Przede wszystkim dlatego, że wspólnota kościelna, w której kapłan jest wszystkim, większości ludzi nie daje poczucia przynależności. Dorosły człowiek czuje że do czegoś przynależy tym bardziej im bardziej za to odpowiada. Tak jest w pracy, tak jest w rodzinie i nie inaczej jest w Kościele. A co to za odpowiedzialność, która wyraża się raz w tygodniu dobrowolnym rzuceniem monety na tacę? Polska parafia katolicka nie przekształci się z anonimowego tłumu we wspólnotę wspólnot, w których każdy wierzący będzie się czuł „u siebie”, jeśli za te wspólnoty nie będą odpowiedzialni ludzie świeccy. A jest wielu ludzi, którzy do księdza nie przyjdą, przed księdzem uciekną i tylko świeccy mogą do nich dotrzeć i zaprowadzić ich do Chrystusa.
Przez sakrament chrztu każdy bez wyjątku chrześcijanin uczestniczy w kapłańskiej, prorockiej i królewskiej misji Chrystusa. Warto, by tę misję odkrywali w sobie świeccy chrześcijanie i by była ona pielęgnowana w nich przez otwartych kapłanów.