Parafia

(126 - listopad - grudzień 2003)

Wspólnota wspólnot

Ks. Maciej Krulak

Kiedy parafia staje się tak wielka i liczna, że dla nikogo nie jest już znakiem wspólnoty, traci rację swojego bytu

Idea wspólnoty stanowi wewnętrzne, wszystko przenikające principium centralnego dokumentu soborowego, jakim jest niewątpliwie Konstytucja „Lumen Gentium. Tajemnica Kościoła jest tam ukazana głównie jako tajemnica zgromadzenia ludzi w jedno, w realizowaniu planów Ojca, w zjednoczeniu z Chrystusem w miłości i jedności Ducha Świętego — mówił ks. Blachnicki. Założyciel Ruchu Światło–
–Życie podkreślał to, że Kościół nie jest tylko sumą jednostek. Kościół to wspólnota wspólnot. Kościół urzeczywistnia się w Kościołach lokalnych, które nie są tylko częścią Kościoła powszechnego, ale też są jego znakiem.
Pokazywanie tego, że Kościół jest wspólnotą, jest sensem istnienia parafii. Nie można traktować parafii tylko jako jednostki administracyjnej Kościoła. Parafia nade wszystko jest wspólnotą, w której doświadczamy spotkania z Chrystusem i braćmi.
Jedną z podstawowych tez ks. Blachnickiego jest konieczność tworzenia w ramach parafii małych wspólnot, za pośrednictwem których można przekształcić parafię we wspólnotę. Kiedy bowiem parafia staje się tak wielka i liczna, że dla nikogo nie jest już znakiem wspólnoty, po prostu traci rację swojego bytu.
Chciałbym teraz zatrzymać się nad modelem parafii, który ks. Blachnicki nazwał tradycyjnym, czy też potrydenckim. Jej centrum jest proboszcz, który występuje jako jedyny podmiot, jako jedyny element aktywny, (krąg centralny na rys. 1) czasem współdziałający z elementami pomocniczymi (małe kółka w środkowym kręgu na s. 18) — np. wikariusze, katecheci, pracownicy parafialni.
W tym modelu proboszcz za wszystko odpowiada, a także podejmuje wszystkie decyzje. Ma swoich pomocniczych urzędników, którzy wykonują jego polecenia i mają zlecone pewne odcinki pracy, czasem bez wizji całości, bez możliwości własnej inicjatywy. Istnieje niebezpieczeństwo, że proboszcz stanie się, czasem nawet bardzo sprawnym, ale tylko administratorem parafii, a raczej jej dóbr materialnych.
Wspominany model parafii powstał, co trzeba podkreślić, w czasach gdy zasadniczo nie istniała wizja zaangażowania świeckich. Logicznym więc było oparcie życia parafialnego na proboszczu, który w danej parafii jest kilkadziesiąt czasem lat. Pamiętajmy, że jeszcze do niedawna zasadniczo nie było wystarczająco dużo świeckich z przygotowaniem teologicznym. Ujawnił to choćby powrót katechezy do szkoły — brano wtedy wszystkich, którzy byli pod ręką: i tych co byli przygotowani, i takich, których postanowiono przysposobić w biegu.
Model parafii oparty na jednym podmiocie – duszpasterzu, był też odpowiedzią na kontrowersje doktrynalne, kiedy obawiano się zamętu i błędów. Niestety ów model wyczerpał swe możliwości, gdyż obejmuje tylko pewną sferę praktyk religijnych, dosięga tylko tych, którzy przychodzą do kościoła, na katechezę, czy do biura. Głos duszpasterza nie dociera do tych, którzy nie są zainteresowani Eucharystią niedzielną. Trudno nawet mówić o kontakcie przez katechezę, bo została oderwana od parafii. Na wsiach często proboszcz traci stały kontakt już z gimnazjalistami, którzy uczą się w innej miejscowości, a potem idą do miasta do szkoły średniej. Podobnie, jeśli ktoś nie chodzi na Mszę, nie korzysta z sakramentów, do biura też nie ma po co iść, a kolędy nie przyjmuje, to zasadniczo jest „martwą duszą” i nie ma do niego dostępu! Czy jest więc parafianinem, czy tylko zamieszkuje na terenie parafii? Ich na naszym rysunku symbolizuje to, co znajduje się poza kręgami. Jest więc grupa ludzi — podobno chrześcijan — niestety chyba najliczniejsza, na którą nie ma żadnych oddziaływań duszpasterskich — zasadniczo będących już poza wspólnotą Kościoła, a więc ochrzczonych, ale nie identyfikujących się z chrześcijaństwem.
Okazuje się, że większy wpływ na parafian ma dechrystianizacja — duch tego świata — niż parafia, a raczej jej duszpasterz. Widzimy więc powolne topnienie kręgu wiernych, a co za tym idzie, parafii. Na pewno wpływ ma na to „katecheza tego świata”, ale i niewystarczalność działań duszpasterzy wynikająca właśnie z wad wspomnianego modelu. Nie wystarczy bowiem, aby duszpasterze tylko sprawowali sakramenty, głosili niedzielne homilie, prowadzili katechizację w szkołach, spotykali się z parafianami w biurze i na kolędzie.
Na tym tle ks. Blachnicki ukazuje model posoborowy — model parafii wspólnotowej. Ów model opiera się na koncepcji kręgów:
· zewnętrzny, peryferyjny — zdechrystianizowany świat — martwe dusze, chrześcijanie z metryki, niepraktykujący, niewierzący, a więc krąg misyjny, w poprzednim modelu w ogóle nie brany pod uwagę, w swoisty sposób z góry „wyłączony” z Kościoła, był tylko źródłem zagrożenia dla „owieczek”;
· krąg praktykujących w sensie tradycyjnym — chodzą do kościoła (tzw. dominicantes — chodzący co niedzielę do kościoła i communicantes — przyjmujący Komunię), posyłają dzieci na katechezę, uczestniczą w życiu sakramentalnym, ale cechuje ich bierność i chłód w życiu wiary, najbardziej narażeni na dechrystianizację, oni sami, a zwłaszcza ich dzieci, albo przejdą do kręgu wyżej albo niżej;
· grupy formacyjne, katechumenalne, w których jest możliwość przeżywania procesu pełnej inicjacji chrześcijańskiej, wtórnego stawania się pełnym chrześcijaninem, wzrastania do dojrzałej wiary, tu widać możliwość współistnienia różnych ruchów i wspólnot w jednej parafii, zarówno przez tworzenie grup o różnych charyzmatach (np. Oaza, Odnowa, Neokatechumenat), czy obejmujących osoby w różnym wieku, czy stanie (tak jak w Ruchu Światło–Życie, gdzie mamy formację dzieci, młodzieży, studentów, dorosłych, rodzin, kapłanów, osób konsekrowanych);
· wspólnoty diakonijne, czy jak je nazwał ks. Blachnicki, grupy apostolstwa świeckich, mające zaplecze w małych grupach formacyjnych, czerpiących z nich siłę i ku nim prowadzące; wyróżniamy tu: wspólnoty apostolskie środowiskowe (miejsca zamieszkania, pracy, wypoczynku) i specjalistyczne — peł-niące zadania zgodne z funkcjami podstawowy-mi wspólnoty chrześcijańskiej (liturgiczna, charytatywna itp.);
· Duszpasterska Rada Parafialna (rada apostolska) – animatorzy wszystkich grup formacyjnych i apostolskich, swoisty „parla-ment” parafialny, gdzie następuje krążenie życia parafialnego, od środka ku strefom bardziej zewnętrznym, owej
„pierwszej linii frontu” i znów ku centrum; jak sama nazwa wskazuje, jest to rada, a więc miejsce wymiany doświadczeń, przepracowywanie problemów, dyskusji, tworzenia i aktualizowania wizji, nie jest to „władza”, co więcej jest ona „duszpasterska”, czy „apostolska”, a nie „administracyjna”, czy „remontowo-budowlana”;
· zespół duszpasterski — centrum życia parafii, jej diakonia stała — mała wspólnota, która modli się i służy wspólnocie, a więc ci wszyscy, którzy poświęcili się posłudze w parafii i traktują to więcej niż serio, mam na myśli zarówno proboszcza wraz z wikariuszami parafialnymi, osoby konsekrowane, katechetów, pracowników etatowych parafii i wszystkich wolontariuszy, dających całość swego życia parafii; jak widzimy jest to zespół ludzi, a nie tylko jedna osoba, zespół duszpasterski, wspólnie pracujący, modlący się i formujący.
Ważną rolę w schemacie mają dwie dynamiki (oznaczone na schemacie strzałkami):
· wzrostu — ta idzie od inspiracji rodzących się w zespole duszpasterskim, a potem krok po kroku, a raczej krąg po kręgu, przekazywane dalej;
· misyjna, czyli „przechodzenie” do następnych kręgów, rozumiane nie jako awans, ale owoc dojrzewania;
Jak widzimy chodzi o indywidualny wzrost w wierze, owo „stawanie się chrześcijaninem”, czy inaczej mówiąc o drogę ku dojrzałości chrześcijańskiej, rozpisane na całe życie, a nie tylko na jeden z jego etapów. Co więcej owocem formacji staje się posługa — diakonia — na rzecz parafii, czyli wspólnoty, w której konkretyzuje się przeżywanie Kościoła.
Model postulowany przez ks. Blachnickiego jest możliwy do realizacji tylko wtedy, gdy dostrzeżemy potrzebę inicjowania wspólnot, zwłaszcza tych formacyjnych, które sprawują funkcję „wtórnego katechumenatu ochrzczonych”. Nie jest to model „oazowy”, bo powinien uwzględnić pluralizm wspólnot w parafii. Każdy powinien mieć możliwość odnalezienia jakiejś wspólnoty „dla siebie”, stosownie do wieku, sposobu życia, indywidualnej duchowości. Dlatego ważne jest, aby nie stawiać tylko na jedną formę, jako uniwersalną, ani tym bardziej, by nie tworzyć jakiejś niezdrowej rywalizacji międzywspólnotowej. Istotne miejsce w takim modelu parafii mają także tradycyjne (co nie znaczy przestarzałe!) grupy czy wspólnoty, zwłaszcza te o charakterze modlitewnym. To właśnie one mogą stać się zapleczem modlitewnym całej wspólnoty parafialnej.
Ks. Franciszek Blachnicki trzydzieści lat temu stwierdził, iż potrydencki model parafii, który niestety nadal przeważa, jeszcze jakiś czas będzie funkcjonował, ale jest skazany na wymarcie. Posoborowy zaś model nieustannie czeka na wdrożenie w przytłaczającej większości parafii.
Zasadniczo nie tak wiele się zmieniło przez ten czas. Pozytywnym zjawiskiem jest powstawanie wielu wspólnot formacyjnych i modlitewnych. Obecnie Ruch Światło–Życie nie ma już monopolu na ewangelizację, formację, katechumenat, zaangażowanie w parafii, pogłębianie relacji ze Słowem Bożym, życie we wspólnocie. Jednak nadal większość parafii żyje według tradycyjnego modelu, nadal wspólnoty to hobby, niejako pozaetatowe zajęcie, dla księdza (zwłaszcza wikariusza), nadal w seminariach wykłada się klasyczne założenia pastoralne. W tych warunkach odnowa parafii drepcze w miejscu: parafia przemieniła się ekonomicznie, technicznie, logistycznie, wprowadzono nowe nabożeństwa, ale nie przemieniono myślenia, nadal parafia to my i oni, nadal ważne są liczby, nadal preferuje się „masówki”, zaniżanie poziomu i wymagań, aby nie utracić liczby wiernych, słowem równamy w dół. Choć można już bez większych problemów tworzyć nowe parafie, to podstawą są finanse, możliwości budowlane, remontowe, adaptacyjne. W wielu parafiach, po powrocie katechezy do szkoły, zrezygnowano z tzw. salek, argumentując, że teraz będą niewykorzystane, tak jakby cała działalność formacyjna w parafii zamykała się w katechezie i kaznodziejstwie. Działalność zaś proboszcza jest wciąż oceniana poprzez jego dokonania administracyjne, budowy, remonty, akcje (festyny, pielgrzymki itp.). Główny problem to niedocenianie soborowej wizji Kościoła – Wspólnoty, a co za tym idzie: parafii, jako wspólnoty wspólnot.
Spróbujmy postawić pewne postulaty, aby nasze rozważania nie były tylko pieśnią o pogrzebie parafii.
Weź do ręki teksty Soboru, zwłaszcza Lumen Gentium i Gaudium et Spes i zobacz czym jest Kościół w swoim nauczaniu, odkryj go jako wspólnotę;
Zobacz, że twoja parafia jest urzeczywistnieniem Kościoła powszechnego – wspólnoty, więc sama musi się stawać coraz bardziej wspólnotą wspólnot;
POKOCHAJ SWOJĄ PARAFIĘ – KOŚCIÓŁ, W KTÓRYM ŻYJESZ!
Zacznij ewangelizować, czyli zainicjuj wspólnotę, potem ją umacniaj w relacji do Boga i w relacjach wewnętrznych, miedzyludzkich;
Wspólnie dorastajcie do dojrzałości chrześcijańskiej;
Odważ się objawiać w tej wspólnocie Kościół – wyjdź z podziemia, anonimowości, strachu; czujcie się częścią parafii;
Na koniec pokrzepiająca myśl Brata Rogera z Taizé:
Czym jesteś, mała wspólnoto? Skutecznym narzędziem?
Nie. Nigdy. Choćby było najlepsze...
Czyżbyś była grupą ludzi łączących się po to, by z ludzkiego punktu widzenia mieć więcej siły do urzeczywistniania swoich własnych zamiarów?
Tym bardziej nie.
Czy prowadzilibyśmy więc życie wspólne po to, żeby nam było dobrze razem?
Nie. Wspólnota miałaby wtedy cel sama w sobie i każdy mógłby w niej uwić dla siebie wygodne gniazdko. Być razem szczęśliwymi? Z pewnością tak, ale ofiarowując nasze życie.
Czym jesteś, mała wspólnoto, rozsiana w różnych miejscach świata?
Przypowieścią o komunii, skromnym odblaskiem tej jedynej komunii jaką jest Ciało Chrystusa, Jego Kościół, a tym samym zaczynem w rodzinie ludzkiej.
Jakie jest twoje powołanie?
W naszym wspólnym życiu postępuje się naprzód tylko przez nieustanne odkrywanie cudu miłości w codziennym wybaczaniu, w ufności serca, w spojrzeniu pełnym pokoju na tych, którzy zostali nam powierzeni... Gdy człowiek oddala się od cudu miłości, wszystko ginie, wszystko ulega rozproszeniu.
Mała wspólnoto, jaki jest wobec tego zamysł Boga względem ciebie?
Poprzez zbliżanie się do świętości Chrystusa, uczynić cię żywą.