Miłosierdzie

(192 - kwiecień 2013)

Wśród osób starszych

świadectwo

Okazywanie gestów miłosierdzia tym osobom to najczęściej uważne słuchanie ich często trudnych, pogmatwanych i smutnych historii życiowych

Moja współpraca ze stowarzyszeniem Les petits frères des Pauvres w Paryżu (w Polsce od 2002 r. działa jego polska filia Mali Bracia Ubogich) rozpoczęła się około 9 lat temu. Stowarzyszenie zajmuje się pomocą osobom starszym poprzez przeciwdziałanie ich wykluczeniu społecznemu. Wolontariusze stowarzyszenia na co dzień odwiedzają osoby samotne, troszczą się o ich zdrowie, psychikę, rozmawiają, jedzą wspólnie posiłki, chodzą na spacery, do teatru czy wybierają się z osobami starszymi na krótkie wycieczki. 

Ja zetknęłam się ze stowarzyszeniem w okresie letnim, kiedy wolontariusze wyjeżdżają z podopiecznymi na wakacje. We Francji stowarzyszenie posiada kilkanaście domów, przystosowanych do potrzeb osób starszych, w których te wakacyjne pobyty się odbywają. Do chwili obecnej uczestniczyłam w dziesięciu pobytach wakacyjnych osób starszych w różnych zakątkach we Francji. Pierwotnie motywacją do wyjazdu była dla mnie głównie chęć poćwiczenia języka francuskiego w praktyce i poznania nowych ludzi, ale z czasem odkryłam, że dużo ważniejszy jest właśnie kontakt z tymi osobami. Codzienne rozmowy, towarzyszenie przy posiłkach czy przy toalecie, wspólne spacery, granie w gry planszowe to czynności, przy których nawiązują się wzajemne relacje. I nie chodzi o wielkie rzeczy, które się dla tych osób wykonuje; ważny jest uśmiech, uściśnięcie dłoni czy przykrycie nóg kocem, gdy nagle zrobi się chłodno… Te starsze osoby, które na co dzień najczęściej przebywają same w domu (o ile mają takie szczęście) albo w domu opieki, bardzo cenią sobie każdą chwilę spędzoną w towarzystwie kogoś, kto może ich wysłuchać. Tak naprawdę bowiem okazywanie gestów miłosierdzia tym osobom to najczęściej uważne słuchanie ich często trudnych, pogmatwanych i smutnych historii życiowych; czasem także opowiadanie o własnym życiu, tym polskim, którego Francuzi nie znają mając często w głowie jakieś stereotypy o polskiej rzeczywistości. Często także to oni starają się doradzić zwłaszcza tym dużo młodszym od nich wolontariuszom, co zrobiliby w konkretnej sytuacji życiowej. 

Ta kilkuletnia już praca wolontariusza wśród osób starszych to wiele niezapomnianych chwil, wspólnych przygód czy wspomnień. Na moim biurku wciąż leży przepiękny list, który dostałam w zeszłym roku w podziękowaniu za wspólnie spędzony czas od pewnego starszego pana, a w kuchni używam chińskiego talerza, który wspólnie z innym podopiecznym znaleźliśmy na pchlim targu w pewnej francuskiej wiosce. Te różne drobne wydarzenia składają się na kolorowy obraz ubogacających doświadczeń w kontakcie z osobami starszymi. Często stwierdzam, że to ja chwilami więcej czerpię od nich niż one ode mnie.

Dorota