Maryja

(148 - styczeń 2007)

Z miłością

ks. Artur Andrzejewski

Czy możemy śpiewać Godzinki?
U źródeł

„Módlcie się w każdym czasie” (1 Tes 5,17). To krótkie zdanie zapisane pod koniec najstarszego pisma Nowego Testamentu stało się na przestrzeni wieków zachętą do uświęcenia poszczególnych części dnia. Pierwotnie niesformalizowane i bardzo indywidualne formy modlitewne zaczęły z biegiem czasu przybierać kształt modlitw wspólnoty Kościoła. Na tych z kolei modlitwach bazują rozmaite nabożeństwa wotywne zwane godzinkami. Niezależnie od tego czy w centrum modlitewnej uwagi stoi jedna z Osób Trójcy Świętej, misterium męki Chrystusa, Najświętszy Sakrament, osoba Maryi, czy też jeden ze świętych, modlitwa godzin składa się zawsze z 7 części: jutrzni, prymy, tercji, seksty, nony, nieszporów i komplety. Wspólne dla wszystkich rodzajów godzinek są także formy modlitewne. Znajdziemy więc w nich zawsze: wezwania, hymny, antyfony, wersety, responsoria i oracje. Pierwotnie były one wyrazem pobożności zakonnej, a dopiero od XIII wieku zostały przejęte przez świeckich jako odpowiednik modlitwy brewiarzowej. Po Soborze Trydenckim odmawianie godzinek zalecano przede wszystkim członkom trzecich zakonów, bractw i różnych sodalicji.

Wśród takich modlitw, których celem jest uświęcenie czasu, szczególną popularnością cieszą się do dziś Godzinki o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Marii Panny.

Godzinki te zrodziły się najprawdopodobniej jako pokłosie żywej w średniowiecznym Kościele dyskusji teologicznej. Zwolennicy franciszkanina Dunsa Szkota1 zdawali sobie bowiem sprawę, że to w co wierzymy staje się silniejsze, jeżeli znajduje odpowiednie formy modlitewne (lex credendi umacniane jest przez lex orandi). Z względu na ciągłe problemy z ortodoksją wielu grup religijnych późnego średniowiecza kładziono silny nacisk na to, aby teksty podawane do rąk wierzących były zgodne z duchem ówczesnej teologii. Zdawano sobie bowiem sprawę, że także to, co jest treścią naszych modlitw kształtuje świat naszej wiary (lex orandi staje się lex credendi). Dlatego modlitwa ta wymagała zatwierdzenia przez odpowiednie władze duchowne - uczynił to w roku 1476 papież Sykstus IV, a następnie uzupełnioną formę Godzinek zaaprobował Paweł V w roku 1615.

Dlaczego tyle historii?! Nie można bowiem zapomnieć, że Godzinki są w pewnym sensie utworem polemiczno-propagandowym. Służyły one zakorzenieniu w ludzkiej świadomości prawdy wiary, która nie wszędzie znajdowała swoich zwolenników2, a w czasie reformacji chroniła i rozwijała wśród katolików cześć do Najświętszej Marii Panny. Do dzisiaj można usłyszeć w środowiskach protestanckich głosy mówiące o tym, że stworzenie Godzinek stanowi duży krok uczyniony przez Kościół Katolickiego w odejściu od nauki Jezusa Chrystusa. Takie myślenie nie jest tylko ubocznym efektem niezabliźnionych ran, powstałych na przestrzeni wieków w skutek batalii teologicznych (i nie tylko teologicznych...), ale przede wszystkim jednak wynika ze sposobu odczytywania Pisma Świętego.

U szczytu

Godzinki wysławiając postać Maryi odwołują się do obrazów starotestamentowych. Czy możemy odnaleźć postać Maryi w Starym Testamencie? Krytyczny badacz Pisma Świętego zwróci uwagę na kilka proroczych zapowiedzi dotyczących Matki Mesjasza. Zacytuje z pewnością Rdz 3,15: Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę, Iz 7,14: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel, czy też Mi 5,2: Przeto Jahwe wyda ich aż do czasu, kiedy porodzi, mająca porodzić. Co do pozostałych fragmentów, które przez wieki traktowane były jako mariologiczne, zgłosi wiele wątpliwości. Czy można bowiem, a jeżeli tak, to na jakiej zasadzie, doszukiwać się aluzji do Maryi w innych tekstach? Odpowiedź jest prosta - można, ale jedynie wówczas jeżeli uzmysłowimy sobie, że pierwotnie w tych tekstach ani autor ani wspólnota współczesnych mu adresatów nie widzieli Matki Mesjasza, gdyż te teksty są maryjne jedynie w sposób alegoryczny.

Czy możemy więc śpiewać z czystym sumieniem teksty modlitw Godzinek? Odpowiedź brzmi - jak najbardziej. Ale nie możemy zapominać, że użyte w tej modlitwie sformułowania nie roszczą sobie pretensji do tego, aby być traktowane z teologiczną precyzją. Są one poezją religijną, a więc należy je rozumieć jak poezję. Teksty poetyckie rządzą się bowiem swoimi prawami.

Spójrzmy dla przykładu na superlativus (stopień najwyższy). Ile razy teksty modlitw maryjnych wykraczałyby poza granice teologicznej ortodoksji, gdyby traktować je jako podstawę racjonalnego uprawia teologii dogmatycznej. Wiele określeń może odnosić się jedynie do samego Boga - najświętszy, najłaskawszy, najlepszy itd. Co prawda w Biblii określenia „najświętsze” może odnosić się do pomieszczeń (Miejsce Najświętsze, por. Wj 26,33n), do pokarmów (Kpł 21,22), do ofiar (Kpł 6,10), do rzeczy (2 Krn 31,14), ale za każdym razem to Bóg i tylko On uświęca. Wszystkie określenia stosowane do osób i rzeczy, które określane są pozytywnymi przymiotnikami w stopniu najwyższym wskazują przede wszystkim na działanie w nich samego Boga. Podobnie w przypadku określeń odnoszony do Maryi. Są one wyrazem naszego zachwytu dla jej piękna, dobra, czystości itd., dzięki działaniu w Niej samego Boga.

Użycie takich form świadczy także o innym ważnym elemencie - stopień najwyższy związany jest często nie z racjonalną kalkulacją, lecz odkrywa emocjonalny stosunek do osoby określanej przy pomocy tej formy. I tu dochodzimy do sedna sprawy. Kiedy w naszych modlitwach określamy Maryję najpiękniejszymi terminami, podkreślamy wówczas naszą miłość. Bo tak naprawdę w ustach osoby zakochanej wszelkie pozytywne przymiotniki zaczynające się od „naj...” są usprawiedliwione.

W Godzinkach nie znajdziemy co prawda wielu tego typu określeń. Ale poza superlativem gramatycznym, polegającym na zastosowaniu takiej a nie innej formy odmiany przymiotnika czy przysłówka, możemy w pewnym sensie mówić o superlativie treściowym. Godzinki zawierają takie bogactwo pięknych obrazów Starego i Nowego Testamentu, że wywołują wrażenie, iż Ta, o której się śpiewa jest naprawdę nadzwyczajna - i to wrażenie jest z pewnością zamierzone.

Warto więc na koniec zadać pytanie: kto może śpiewać z prawdziwym przekonaniem tę modlitwę?! Odpowiedź na nie jest dość oczywista: Ten i tylko ten, kto żywi emocjonalną miłość do Matki Jezusa... a z emocjami się przecież nie dyskutuje.