Słowo Boże

(155 - styczeń 2008)

Zapieczętowane

ks. Adam Prozorowski

Czytanie Pism świętych jest wspaniałą duchową przygodą. Jak każda przygoda wiąże się z ryzykiem i trudnościami, ale bez nich nie byłoby radości, jakiej doświadczają ci, którym się udało dotrzeć do celu

Są osoby, które nie czują się przygotowane do samodzielnej lektury Biblii. Chciałbym podzielić się swoimi przemyśleniami dotyczącymi ich obaw i zastrzeżeń.

Zacznijmy od przyjrzenia się trudnościom, jakie może mieć czytelnik Pisma Świętego. Aby je znaleźć, zwróciłem się do samej Biblii. Oto owoc moich poszukiwań.

2 Krl 22,3-20: Fragment opowiada o wielkim królu judzkim, Jozjaszu, który panował w latach 641-609. W dziewiętnastym roku jego rządów w czasie remontu świątyni odnaleziono ukrytą tam Księgę Bożego Prawa. Po wysłuchaniu Słowa, król rozdarł szaty, co było znakiem przejęcia się Słowem (2 Krl 22,11) Ale zaraz w następnym wierszu widzimy jak król wysyła swoich zaufanych przywódców duchowych, aby poradzili się Pana, jak on ma rozumieć Słowo. Pomocą służy prorokini Chulda. Ona niejako w komentarzu przekazuje królowi rozumienie wyjaśnienie Słowa.

Dn 5,5-25: Tym razem jesteśmy na dworze wielkiego króla babilońskiego Baltazara. W czasie bluźnierczej uczty, którą urządził ów władca, pojawia się na ścianie tajemnicza ręka, która pisze tajemnicze słowa. Nikt z poddanych królewskich, żaden jasnowidz czy też wróżbita nie potrafił odczytać królowi tajemnych słów. Nie pomogły obietnice nagród, mądrość chaldejska, babilońska zawiodła. Dopiero Daniel, ten który miał w sobie Bożego Ducha, był zdolny odczytać Pismo i wyjaśnić królowi jego znaczenie.

Dn 12: Bardzo ciekawy fragment z apokaliptycznej Księgi Daniela. Otóż może być i taka sytuacja, że rozumienie księgi jest zapieczętowane. Nawet sam prorok nie rozumie zapisanych słów. Jest to Słowo zapisane dla przyszłych pokoleń. Ono będzie zrozumiane, gdy nadejdzie stosowny do tego czas. Istnieje więc i taka możliwość, że Bóg nie odkrywa znaczenia Słowa przed nadejściem odpowiedniego czasu.

Dz 8,25-39: W Dziejach Apostolskich widzimy scenę, kiedy oddający się lekturze dworzanin etiopski staje bezradny wobec czytanego tekstu. Jakże mogę rozumieć, skoro mi nikt nie wyjaśni? Zadaje pytania wierzącemu Filipowi i ten daje mu wyjaśnienie, wskazując na Jezusa, który jest wypełnieniem Pisma.

2 P 3,16: W tym krótkim fragmencie Piotr ostrzega braci, że w pismach Pawła są rzeczy trudne do zrozumienia, które przez ludzi nieuczonych są pokrętnie rozumiane na ich zgubę.

Już choćby powyższe zestawienie pokazuje nam, że lęk przed błędnym zrozumieniem Słowa w osobistej lekturze nie jest pozbawiony podstaw. Lektura Pisma nie jest podobna do lektury komiksu bądź prasy kolorowej. Ale obawa przed popełnieniem błędu nie jest wystarczającym powodem do zaniedbania czytania osobistego. Co zrobić, aby nie zbłądzić? Oto jest pytanie, które trapi umysły wielu. Chciałbym poniżej przedstawić kilka wskazówek, które mogą pomóc w przełamaniu obaw przed samodzielna lekturą.

Najpierw pomocą będą nam słowa Pisma. Łukasz opisuje spotkanie Zmartwychwstałego z uczniami w Niedzielę Zmartwychwstania (Łk 24,44-45). W czasie rozmowy Jezus oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma. Ważne jest to zdanie, ponieważ pokazuje, że Jezus udziela swojej pomocy do zrozumienia Pisma. W rozumieniu Pisma czytający nie jest sam. Może liczyć na wsparcie Pana. Stąd płynie zalecenie, aby każde czytanie rozpoczynać od szczerej modlitwy. Trzeba Pana prosić o pomoc.

Kolejną wskazówką jest troska o odpowiedni egzemplarz Pisma, z którego czytamy. Katolickie przekłady mają komentarze wyjaśniające trudniejsze zwroty. Obecnie w katolickich księgarniach możemy zakupić dwa różne wydania Pisma Świętego zawierające tak zwane teksty paralelne czyli odnośniki do innych miejsc w Biblii, gdzie występują podobne zagadnienia. Jest to Nowy Testament wydany przez paulistów oraz tak zwana Biblia Jerozolimska. Przy samodzielnej lekturze warto czytać więc i teksty paralelne.

Dla mnie osobiście ważne jest czytanie Pisma, nawet jeżeli nie wszystko rozumiem. Przyjmuję bowiem, że Pismo ma obiektywną moc, która jest niezależna od mojego osobistego zrozumienia. Jest ono obdarowane przez Boga misją, jest żywe i skuteczne i nie wraca do Boga wpierw niż nie wykona swojej pracy. Pisał o tym już prorok Izajasz: Zaiste, podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak, iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa (Iz 55,10-11). Myślę, że trzeba być gotowym na to, że Słowo będzie działało w sercu czytającego zgodnie z misją, jaką Pan mu wyznaczył.

Dzisiejsza rzeczywistość umożliwia również czytelnikom Pisma, nawet tym, którzy nie mają wiedzy biblijnej, kontakt z tymi, którzy Biblię znają i rozumieją. Strony internetowe, redakcje czasopism katolickich służą pomocą tym, którzy stawiają pytania. Myślę, że jest dobrym zwyczajem, aby czytać zawsze z ołówkiem w ręku. Gdy pojawi się jakiś niezrozumiały wyraz, zwrot lub całe zdanie, wtedy warto je zaznaczyć i rozpocząć poszukiwanie odpowiedzi. Najpierw szukamy w przypisach, bądź w słowniku, który zazwyczaj jest przed spisem treści. Jeżeli tam nie ma, to pozostają inne słowniki bądź „telefon do przyjaciela” tzn. do swojego proboszcza bądź do moderatora wspólnoty albo kręgu (zawsze można się zwrócić do redakcji „Wieczernika”).

I jeszcze jedna rada dla indywidualnego czytelnika. Gdy zaczynasz lekturę Biblii, zacznij czytać od Ewangelii. Teksty Starego Testamentu, Listów i Apokalipsy zostaw sobie na później. Najpierw czytaj Ewangelię, aby poznać Jezusa. Potem przychodzi czas na Listy, które pokazują jak mają żyć chrześcijanie. Ważne jest, aby nie czytać Listów, gdy się nie jest umocnionym w poznaniu Jezusa. Listy bowiem wzywają do wykonania czynów wiary, a to może być zbyt trudne, dla kogoś, kto niewystarczająco poznał Jezusa. Poznawanie Starego Testamentu warto rozpocząć od Księgi Psalmów. One są nazywane modlitewnikiem Kościoła. Są pomocą w modlitwie. I tutaj nie zawsze trzeba każdy zwrot rozumieć. Modlitwa wpisuje się bowiem w głos wieków. Tymi słowami modlili się Żydzi, Jezus, Apostołowie i chrześcijanie wszystkich wieków. Często powtarzali słowa Psalmów w obcych językach, dla siebie niezrozumiałych, ale mieli ufność, że Bóg słyszy ich wołanie i że odbiera od nich chwałę.

Na koniec warto zauważyć, że czytanie Pism świętych jest wspaniałą duchową przygodą. Jak każda przygoda wiąże się z ryzykiem i trudnościami, ale bez nich nie byłoby radości, jakiej doświadczają ci, którym się udało dotrzeć do celu. A co jest celem lektury Pisma? Poznać Chrystusa i Jego Ojca. Św. Hieronim przypominał, że nieznajomość Pisma jest nieznajomością Chrystusa. Myślę, że warto próbować, bo stawka jest wielka. Nikt nie zachęca czytających do tworzenia nowych doktryn. Czytający ma po prostu odkrywać biblijny obraz Boga, aby mógł rozmawiać z żyjącym, a nie z wymysłem swojej - nawet i pobożnej - tradycji.

Odwagi. Czas zaczynać, nie ma na co czekać, tylko od dziś zacząć czytać, bo Pan jest blisko.