Chrześcijanin w życiu publicznym

(188 - wrzesień - październik 2012)

Zasada pomocniczości

Sebastian Nowok

Tam, gdzie starcza nam sił, zdolności, możliwości działamy sami. Sami bowiem najlepiej znamy własne potrzeby

Fundamentem dla zrozumienia istoty zasady pomocniczości jest postawa Boga w akcie stworzenia, gdzie usłyszeliśmy zalecenie czynienia ziemi sobie poddanej. Katechizm Kościoła Katolickiego wskazuje, że

Bóg nie chciał zatrzymać dla samego siebie sprawowania wszelkich władz. Każdemu stworzeniu powierza zadania, które jest ono zdolne wypełniać stosownie do zdolności swojej natury. Ten sposób rządzenia powinien być naśladowany w życiu społecznym. Postępowanie Boga w rządzeniu światem, świadczące o ogromnym szacunku dla wolności ludzkiej, powinno być natchnieniem dla mądrości tych, którzy rządzą wspólnotami ludzkimi. Powinni oni postępować jak słudzy Opatrzności Bożej (KKK 1884).

Zasadę pomocniczości sformułował PapieżPius XI w encyklice „Quadragesimo Anno” ogłoszonej w 1931 r. Papież przeciwstawił zasadę pomocniczości nasilającym się wówczas w Europie zapędom centralistycznym, które sprzyjały tworzeniu się państw totalitarnych.

Zasadę pomocniczości można zapisać w trzech zadaniach. Po pierwsze opiera się ona na założeniu, że zadania, które mogą być realizowane przez jednostkę nie powinny być realizowane przez państwo. Po drugie organy państwowe niższego rzędu mogą być wyręczone przez organy nadrzędne tylko jeśli nie są w stanie same wywiązywać się ze swoich obowiązków. Po trzecie organy wyższego rzędu mogą je zastąpić, jeśli są w stanie wykonać działanie efektywniej.

Chciałbym spojrzeć na zasadę pomocniczości przez pryzmat trzech słów kluczowych, jakimi są: odpowiedzialność, rodzina, powołanie

Odpowiedzialność

Jeżeli ku wolności wyswobodziłnas Chrystus, to wolność ta wyraża się w podejmowanej odpowiedzialności, tej faktycznej, wymiernej, która jest na miarę naszych możliwości. Nie żyjemy w próżni, bo przecież rodzimy się w najważniejszej dla nas grupie – rodzinie, jesteśmy członkiem społeczności gminnej, wreszcie jesteśmy członkiem narodu.

Odpowiedzialność przejawia się w poszanowaniu i dbałości o dobro wspólne wymienionych grup, do których należymy. Warto zauważyć od razu, że dobro wspólne tych grup ze wzajemnością przyczynia się do naszego indywidualnego dobra. Nie będziemy szczęśliwi, jeśli nasza rodzina, a także gmina czy naród będą żyć w nędzy. Tu dochodzimy do postawy obywatelskiej, która mówi, że tylko działając w grupie możemy osiągnąć szczęście.

Zasada pomocniczości kładzie nacisk na odpowiedzialność za życie własne i innych. Tam, gdzie starcza nam sił, zdolności, możliwości działamy sami. Sami bowiem najlepiej znamy własne potrzeby w obrębie gminy obywatele najlepiej orientują się co do potrzeb własnej społeczności. Nie może tego wiedzieć tak dokładnie władza centralna, oddalona setki kilometrów od społeczności lokalnej. Wypaczeniem byłoby działanie, w którym państwo próbuje definiować potrzeby obywateli, uzurpuje sobie nowe zakresy działania oraz czyha na niezręczności władz niższego rzędu.

Nie można jednak przejść obojętnie wobec przypadków przekazywania przez władze centralne zadań na poszczególne szczeble władz samorządowych, jeśli w ślad za scedowanymi obowiązkami nie są przekazywane środki budżetowe. Z pozoru mogłoby się wydawać zgodne z duchem zasady pomocniczości, jednak w istocie jest to pozbywanie się obowiązków i obciążanie samorządów odpowiedzialnością finansową. Inną praktyką życia społecznego, która zasługuje na napiętnowanie jest przekazywanie kompetencji (a zatem decyzyjności) przynależnej radom miejskim czy powiatowym na rzecz prezydentów czy burmistrzów. Pozbywanie się własnych kompetencji wynika w takich sytuacjach z pragmatycznych zachowań i gier politycznych w ramach władz samorządowych.

Rodzina

Sformułowana przez Kościół zasada pomocniczości nie polega – wbrew temu, co sama nazwa mogłaby sugerować – na nadopiekuńczości państwa, które we wszystkim chciałoby wyręczać swoich obywateli. Polega zaś na takiej pomocy, której jednostki i społeczności niższe ze strony państwa rzeczywiście potrzebują. Nie rzecz zatem w wyręczaniu rodziny w jej obowiązkach.

Chodzi nie tyle o pomaganie czy tym bardziej wyręczanie, ale o wspieranie i popieranie tych zadań, które pośrednie ciała społeczne mogą spełnić same „bez konieczności odstępowania ich innym organizacjom i instytucjom społecznym wyższego szczebla, przez które mogłyby zostać wchłonięte i zastąpione, by w końcu podważyć ich godność i przestrzeń życiową” (Papieska Rada Iustitia et Pax, Kompendium Nauki Społecznej Kościoła, Kielce 2005, 186).

Warto zwrócić uwagę, że są rodziny określane z perspektywy urzędów pracy jako tzw. „twardy socjal”. Rodziny te do perfekcji opanowały znajomość prawa opiekuńczego. W rezultacie wykorzystują wszelkie możliwe przywileje (zapomogi, dofinansowania, bony żywnościowe, ect.), członkowie tych rodzin z założenie nie podejmują pracy, ponieważ każde zatrudnienie nie przysporzy im większych korzyści finansowych od tych otrzymanych od państwa.

Nadużycia w wykorzystaniu pomocniczego charakteru państwa nie powinny jednak skłaniać do zaniechania pomocy rodzinie, gdy ona tego potrzebuje. Bo przecież

jeśli się jakaś rodzina znajdzie w wielkich trudnościach i bez rady, że sama z nich się wyzwolić nie może, jest rzeczą słuszną, by jej w tych ostatecznościach państwo udzieliło pomocy; rodziny bowiem są cząstkami państwa. Tak samo, kiedy w obrębie czterech ścian domu przyjdzie do poważnego podeptania praw wzajemnych, niech wówczas władza państwowa odda każdemu, co mu się należy; będzie to nie pochłanianiem praw obywatelskich, ale ich obroną i wykonywaniem słusznej, a powinnej opieki (Leon XIII, Rerum novarum, 11).

Powołanie

Katechizm Kościoła Katolickiego uczy: "Osoba ludzka potrzebuje życia społecznego. Nie jest ono dla niej czymś dodanym, lecz jest wymaganiem jej natury. Przez wymianę z innymi, wzajemną służbę i dialog z braćmi człowiek rozwija swoje możliwości i w ten sposób odpowiada na swoje powołanie" (KKK 1879).

Życie społeczne człowieka jest więc wyrazem natury osoby ludzkiej. Żaden z nas nie może bez udziału innych osób rozwijać swoich możliwości, a tym samym odpowiadać na dane jej powołanie. Do tych społeczności, które najbliższe są naturze człowieka i konieczne dla niego, wymienia się rodzinę i państwo. Ale Kościół zachęca również do tworzenia innych społeczności (zrzeszeń, instytucji itp.), tak aby uczestnictwo w życiu społecznym obejmowało jak największą ilość osób.

Taka socjalizacja jest także wyrazem naturalnego dążenia ludzi do zrzeszania się, by osiągnąć cele, które przerastają ich indywidualne możliwości. Rozwija ona zdolności osoby, a zwłaszcza zmysł inicjatywy i odpowiedzialności (KKK 1882).

Zaangażowanie społeczne jest wyrazem wolności człowieka i jego stworzenia na Boży obraz. Rolę osobistego powołania w kontekście zasady pomocniczości przy jednoczesnym pamiętaniu o woli Bożej uwypukla instrukcja Kongregacji Nauki Wiary o chrześcijańskiej wolności i wyzwoleniu Libertatis conscientia, która godność osoby wiąże z zasadą pomocniczości. Czytamy tam, że

ani państwo, ani inna społeczność nie mogą nigdy zastępować w inicjatywie i w odpowiedzialności osób i wspólnot pośrednich na poziomie, na którym mogą one działać, nie mogą też niszczyć koniecznej przestrzeni ich wolności. Ze względu na nią nauka społeczna Kościoła sprzeciwia się wszelkim formom kolektywizmu.

Popieranie godności osoby ludzkiej wymaga troski o wszystkie społeczności tworzone przez człowieka – od tych o charakterze ekonomicznym, przez kulturalne i sportowe aż po polityczne. Takie podejście odzwierciedla przekonanie Kościoła, że to człowiek jest podmiotem życia politycznego, społecznego i gospodarczego – nie człowiek istnieje dla społeczności, ale ona dla niego. Człowiek jest bowiem jedynym bytem samodzielnym, osobowym, a każda społeczność jest bytem istniejącym przez człowieka i dla niego.

 

Stałym zadaniem jest zmaganie o dobre rozumienie zasady pomocniczości. To co wydaje się być na co dzień w zasięgu nas samych to właśnie prezentowanie odpowiedzialnej postawy w szukaniu sposobności do wcielania zasady pomocniczości wraz z jej skutecznym wdrażaniem, a także stosowanie tej zasady w naszych rodzinach i wychowywanie do niej wspólnot formacyjnych czy najbliższych. Od samych siebie możemy wymagać takiego zaangażowania społecznego, które przyczynia się do realizacji własnego powołania.