Animator

(174 - wrzesień - październik 2010)

Znaleźliśmy Mesjasza

Andrzej Krynicki

Wzory animatora w Piśmie świętym

Ojciec Franciszek Blachnicki w podręczniku oazy I stopnia (część A) nakreślił obraz animatora odwołując się do biblijnych wzorców. Posłużył się przykładem Apostołów Andrzeja i Filipa oraz proroka Jana Chrzciciela. Czytamy o nich w Ewangelii św. Jana:

Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: „Znaleźliśmy Mesjasza” – to znaczy Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa (J 1, 40-42).

Filip spotkał Natanaela i po­wie­dział do niego: „Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy – Jezusa, Syna Józefa, z Nazaretu”. Rzekł do niego Natanael: „Czyż może być co dobrego z Nazaretu?” Odpowiedział mu Filip: „Chodź i zobacz” (J 1, 45-46).

Nazajutrz Jan znowu stał w tym miejscu wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: „Oto Baranek Boży”. Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem (J 1, 35-37).

Ksiądz Franciszek ukazując te trzy postacie uwypukla ich wspólny rys, chce nam przybliżyć rolę, zadania animatora. Osoba zdefiniowana przez Księdza Franciszka, to ktoś kto znalazł Jezusa i chce się tym faktem dzielić z innymi. Jego pragnieniem jest ukazywać Chrystusa oraz przyprowadzać ludzi do Niego. Animator czyni to przez świadectwo, przykład życia i służbę. Jednocześnie animator musi tak prowadzić powierzonych sobie ludzi, by dojrzewali oni w świadomości, że także ich celem jest stać się świadkami Chrystusa.

Jednakże możemy też spojrzeć na przywołanych biblijnych animatorów osobno. Każdy z nich nadaje animatorskiej posłudze pewien szczególny osobisty charakter.

Od Andrzeja, młodszego brata Szymona Piotra, możemy się uczyć tego że animator nie musi być mistrzem, nie musi być bardziej doświadczony życiowo, wyżej postawiony społecznie. Brat dzieli się z bratem tym co znalazł cennego – naturalny odruch. Animatorem stał się przez fakt spotkania Jezusa, a nie z powodu własnych predyspozycji. Inna refleksję nasuwają mi słowa spotkał najpierw swego brata, nie wiemy czy to „najpierw” mówi po prostu o tym kogo Andrzej spotkał w pierwszej kolejności, czy mówi o tym, z kim postanowił się najpierw spotkać. Myślę, że można tak to zinterpretować, że młodszy syn Zebedeusza chciał w pierwszej kolejności podzielić się Dobrą Nowiną z osobami najbliższymi, z rodzinną. Z jednej strony czasem trudno być prorokiem we własnym domu, ale z drugiej strony, ważne jest by troszczyć się o zbawienie najbliższych.

Natomiast w Filipie zachwyca prostota postawy: nie wdaje się z Natanaelem w dyskusję na temat czy może być coś dobrego z Nazaretu, nie sili się na żadne argumenty, mówi prosto chodź i zobacz. Myślę że jest to pokusa w posłudze animatora, by przekonywać innych o słuszności Dobrej Nowiny. Tymczasem moc przekonywania ma Bóg, Jego Słowo, a naszym zadaniem jest świadczyć: „znaleźliśmy Jezusa”.

Patrząc dalej na Jana Chrzciciela i jego uczniów widzimy, że tu inaczej niż między synami Zebedeusza jest relacja mistrz – uczeń. Osoby towarzyszące Janowi, ruszają za Jezusem, bo taki krok podpowiada im autorytet dotychczasowego mistrza. Od Jana możemy uczyć się wierności Bogu i konsekwentnej postawy życiowej, która może sprawić, że staniemy się dla kogoś autorytetem. Oczywiście nie dla własnej chwały, ale w tym celu, by jak prorok z nad Jordanu, być czytelnym drogowskazem. Jednocześnie Jan pokazuje wszystkim animatorom, że praca z uczestnikami nie służy temu by ich przy sobie zatrzymać, stworzyć grono adoratorów, ale by ich pchnąć w stronę Jezusa.

Zachęceni trzema przykładami, które podsuwa ksiądz Franciszek, chcemy dalej szukać wzorów animatora w Piśmie Świętym. Ojciec Założyciel mówił konkretnie o prowadzeniu do Chrystusa, więc dalszych wzorów należałoby szukać przede wszystkim w Nowym Testamencie, jednakże i Stary Testament ukazuje osoby, które wskazywały innym drogę do Pana. W szczególności było to zadaniem wszystkich proroków i myślę, że w każdym z nich można ten rys animatorski odnaleźć, ale i nie tylko w nich. Przypatrzmy się kliku postaciom, które dawały świadectwo wiary jeszcze przed narodzeniem Chrystusa.

Według tekstów biblijnych Jozue był sługą Mojżesza, ale nie była to relacja pan – niewolnik. Była to raczej zależność typu mistrz – nauczyciel, czy właśnie animator – uczestnik. W Księdze Powtórzonego Prawa Pan mówi do Mojżesza o wejściu do Kanaanu: Jozue, syn Nuna, który ci sły, on tam wejdzie. Jemu dodaj odwagi, gdyż on wprowadzi Izraela w posiadanie tej ziemi (Pwt 1, 38). Bez wątpienia jest to wezwanie także dla animatorów; posyłać innych w imię Pana, a także umacniać i dodawać odwagi.

Podobna zależność jest między Helim, a Samuelem. Samuel został przez swoją matkę poświęcony na służbę do świątyni. Jednocześnie można powiedzieć, że Kapłan Heli jest animatorem młodego Samuela, gdyż pomaga mu nawiązać relację z Bogiem. Samuel jest przekonany, że głos który słyszy to głos Helego, nie zna jeszcze Pana. Dopiero opiekun otwiera mu oczy, ożywia jego wiarę, uczy go rozpoznawać głos Jahwe oraz mówi mu jaką postawę należy przyjąć wobec Boga: Mów Panie bo sługa Twój słucha (1 Sm 3, 9).

W sensie zależności społecznej między Natanem a Dawidem role są odwrócone. Natan wprawdzie jako prorok jest bardziej sługą Boga, niż króla, jednakże Dawid jest władcą nad całym ludem Izraela. A jednak to prorok Natan jest animatorem, kiedy wygłasza Dawidowi przypowieść – katechezę o bogaczu i biedaku (2 Sm 12, 1nn). Można tam odnaleźć element rewizji życia: widzieć, osądzić, działać. Natan pomaga królowi odnaleźć drogę do Pana, z której zszedł dopuszczając się cudzołóstwa z Batszebą. Sądzę, że od proroka możemy się uczyć, iż rolą animatora nie jest tylko przyprowadzenie do Pana, ale także towarzyszenie swoim podopiecznym na dalszym etapie rozwoju i w razie konieczności wykazywanie błędów. Dawid znał już ścieżki Pańskie, ale zbłądził i potrzebował człowieka, który otworzył jego oczy na popełnione zło i na nowo ożywi jego wiarę.

W Księgach Królewskich czytamy o tym, jak prorok Eliasz namaścił Elizeusza na swojego następcę. Pojawia się więc w relacji tych dwóch proroków ten element, o którym mówi Ojciec Franciszek, że animator ma kształtować w swych podopiecznych postawę misyjną, gotowość do bycia prorokiem. W Drugiej Księdze Królewskiej ma również miejsce scena, w której Eliasz tuż przed uniesieniem do nieba pozwala Elizeuszowi, żądać czegoś dla siebie i jego uczeń prosi: Niechby dwie części twego ducha przeszły na mnie! (2 Krl 2,9). Przenosząc to na dzisiejsze relacje animator – uczestnik moglibyśmy powiedzieć, że ta prośba Elizeusza to szukanie ludzkich wzorów do naśladowania. Animator ma świecić przykładem, ma być tym kogo chce się naśladować.

Przechodząc do Nowego Testamentu chcemy szukać tych postaci, które prowadziły innych bezpośrednio do Jezusa. Wiele przykładów znajdziemy w Dziejach Apostolskich, które opowiadają o tym jak rozwijał się młody Kościół, jak pozyskiwał nowych wyznawców Jezusa. Oczywiście w Ewangeliach również możemy szukać przykładów animatorów, choć tam głównym animatorem jest sam Chrystus. Najbardziej wyraziste, ewangeliczne przykłady animatorów wskazał nam ojciec Franciszek, ale możemy szukać dalej i to wśród osób, które na pierwszy rzut oka wcale nie wyglądają na animatorów.

W Ewangelii Łukasza widzimy scenę, jak pewni ludzie przynoszą do Jezusa osobę sparaliżowaną. Z powodu tłumu muszą opuścić tego człowieka przez otwór w dachu. Jaka to lekcja dla animatorów? Myślę że to zachęta do pomysłowości i determinacji w prowadzeniu ludzi do Chrystusa. Widzimy ponadto, że w ciężkich przypadkach potrzebne jest współdziałanie animatorów. Animator nawet jeśli podejmuje działania w pojedynkę, powinien być zakorzeniony we wspólnocie, powinien mieć wsparcie innych wierzących, choćby modlitewne.

Z kolei w Ewangelii Jana czytamy o Samarytance, która po rozmowie z Jezusem przy studni poszła do miasta i mówiła ludziom: Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem? (J 4, 29). Jest to zdumiewająca postawa, zważywszy na fakt, że Samarytanka maiła poplątane życie i w obawie przed obmowami unikała spotkań z ludźmi. Jezus pozwala jej przełamać te wewnętrzne bariery. Przykład tej kobiety uczy nas, że człowiek staje się animatorem nie przez to, kim jest i jaka jest jego historia, ale przez fakt spotkania z Jezusem. To On uzdalnia do posługi animatora i nie powinniśmy mówić: „ja się nie nadaję”.

Innym animatorem Nowego Testamentu jest uzdrowiony z opętania Gergezeńczyk. Kiedy Pan wyrzucił z niego legion złych duchów, chciał on iść z Jezusem, jednak Ten polecił mu: „Wracaj do domu i opowiadaj wszystko, co Bóg uczynił z tobą”. Poszedł więc i głosił po całym mieście wszystko, co Jezus mu uczynił (Łk 8, 39). Wyciągam z tego zdarzenia dwie prawdy: animator powinien głosić przede wszystkim to czego sam doświadczył w spotkaniu z Jezusem oraz, że musi być gotowy iść tam, gdzie go Pan posyła, a nie tam gdzie mu się wydaje, że było by dla niego lepiej.

Przechodząc do postaci z Dziejów Apostolskich spotykamy Filipa, jednego z Siedmiu, który daje nam kolejną lekcję sztuki animatorskiej. Widzimy go głoszącego Ewangelię w różnych okolicznościach (w Samarii, na drodze do Gazy, w Azocie), ale zawsze idzie tam gdzie kieruje go Duch Święty., nigdy to nie jest jego prywatna inicjatywa. W spotkaniu z urzędnikiem etiopskim wykorzystuje jego zainteresowanie Księgą Izajasza, by ogłosić mu Dobrą Nowinę. Patrząc na Filipa odczytujemy, że dobry animator jest zakorzeniony w Duchu Świętym i w Słowie Bożym oraz, że powinien być gotowy na wszystko.

Na przykładzie Piotra Apostoła, animatorzy mogą uczyć się postawy otwartości wobec każdej małej grupy do jakiej zostają posłani. W Dziejach Apostolskich poznajemy historię przybycia Piotra do Cezarei do domu Korneliusza, który był setnikiem rzymskiej kohorty. Pan w czasie modlitwy we specjalnym widzeniu, a także poprzez inne znaki musiał przełamać opór apostoła wobec nawróconych spoza ludu Izraela. Patrząc na Piotra uświadamiamy sobie, że możemy mieć własne, błędne wyobrażenia o naszym powołaniu. Animator musi by nieustannie człowiekiem modlitwy, zasłuchany w Słowo Boże, by mógł właściwie rozpoznawać ścieżki, które zaplanował mu Pan.

Z kolei w Ananiaszu „animatorze” z Damaszku, Pan musiał przełamać inny opór. Został posłany do człowieka, który nie był spoza Izraela, ale był zagorzałym prześladowcom wierzących w Chrystusa. Oprócz tej otwartości i przełamania lęku jakie musiał okazać Ananiasz wobec Szawła (siejącego grozę), odkrywam w tym tekście głębokie uzasadnienie dla posługi animatora. Przecież Jezus osobiście przemówił do Szawła pod Damaszkiem, a mimo tego potrzebował człowieka, który nawróconego wprowadzi do wspólnoty, ochrzci go i udzieli mu potrzebnych nauk i po ludzku przyganie pod swój dach. W dalszej drodze Szawła, w Jerozolimie takim animatorem był dla niego jeszcze inny apostoł: dopiero Barnaba przygarnął go i zaprowadził do Apostołów, i opowiedział im, jak w drodze Szaweł ujrzał Pana (Dz 9, 27).

 Nowy Testament ma też wzór dla par Kościoła Domowego. Dzieje Apostolskie i Pierwszy List do Koryntian ukazują przykład małżeństwa – pary animatorskiej. Akwila i Pryscylla byli stałymi współpracownikami św. Pawła, o których możemy przeczytać jak wyłożyli „dokładnie drogę Bożą” Apollosowi (Dz 18,26) oraz że ich dom był miejscem gromadzenia się wspólnoty (1 Kor 16, 19). Do czego nas zachęcają święci małżonkowie? Możemy powiedzieć, że otworzywszy swój dom dali szansę gromadzenia się „małej grupie”, a przykład z Apollosem pokazuje, że nie byli tylko biernymi gospodarzami, ale brali aktywny udział w nauczaniu i troszczyli się o czystość przepowiadanej nauki.

Na koniec wróćmy do wydarzenia, które miało miejsce tuż po zmartwychwstaniu. Sam Chrystus pokazuje nam posługę animatora przyłączając się do uczniów dążących do Emaus. To takie spotkanie małej grupy w drodze. Jezus wychodząc od problemu egzystencjalnego, od tego co ich nurtowało, czym byli zaaferowani, poprzez teksty biblijne prowadzi ich do zrozumienia tajemnicy o Nim samym. Oni go wciąż nie rozpoznają, czyli Jezus w tym spotkaniu nie eksponuje siebie samego jako człowieka, ale centralne miejsce ma Słowo Boże i wyjaśniane w jego świetle zdarzenia zbawcze. Powiedzą później czyż serce w nas nie pałało.

To jest wzór dla animatora, by poprzez wyjaśnianie Słowa Bożego prowadzić uczestników do rozpoznania w Jezusie Pana i Zbawiciela, zostawiając własną osobę w tle. Jednocześnie zauważmy, że gdy uczniowie z Emaus wreszcie rozpoznali Jezusa przy łamaniu chleba, natychmiast (mimo późnej pory) wrócili do Jerozolimy by podzielić się Dobrą Nowina z innymi. Jezus wzbudził w nich pragnienie by radości spotkania z Nim nie zostawiać tylko dla siebie.

Mam świadomość, że to tylko niewielka cząstka przykładów, jakie możemy znaleźć w Biblii. Z pewnością w natchnionych Tekstach jest jeszcze więcej wzorców do naśladowania dla animatorów. Zachęcam do dalszych poszukiwań i osobistego studium.