Ojcostwo

(190 - styczeń - luty 2013)

z cyklu "Czego uczy nas Tora?"

Abraham w Egipcie

Karol Madaj

 

W poprzednim fragmencie (w. 1-9) widzieliśmy Abrahama jako bohatera wiary. Teraz  zdaje się on pokazywać swoją słabość. Dla komentatorów omawiany fragment był wyzwaniem. Czy, jak chcą Rabini, pobyt w Egipcie był dla Abrahama tylko testem wiary, testem, z którego wyszedł zwycięsko, nie wypowiadając nawet słowa wyrażającego niezadowolenie? A może omawiany tekst pokazuje, że Boże obietnice wypełniają się pomimo tchórzostwa tych, którym zostały powierzone? Czy może wreszcie, jak to robili niektórzy Ojcowie Kościoła, wersety te należy interpretować w oderwaniu od sensu dosłownego ?

Z początku zastanawiamy się, dlaczego – Abraham niedługo po otrzymaniu obietnicy „tej ziemi”–zdecydował się na emigrację do Egiptu. Wyjaśnieniem jest pojawiające dwukrotnie słowo „głód” (w. 7). Widzimy, że patriarcha nie ma innego wyjścia niż podjąć ryzyko zostania imigrantem (Wj 22,20). Abraham boi się, że uroda Sary będzie dla niego niebezpieczna (w. 11). Jak jednak wytłumaczyć to, że 65-letnia kobieta wciąż jest uważana za tak atrakcyjną? Może to wynik idealizowania pramatki Sary, a może obliczenia, że skoro jako 90-latka urodziła dziecko, to 35 lat wcześniej z pewnością wciąż musiała być piękna? Pamiętajmy też, że starożytny ideał piękna był inny od dzisiejszego, w modzie były raczej dobrze zbudowane matrony niż szczupłe, młode dziewczyny. Tak czy owak olśniewająca Sara spędzała Abrahamowi sen z powiek, dlatego zaproponował jej pewien podstęp. Polegał on na tym, że Sara nie przyznała się do bycia jego żoną (w. 13). Co chciał osiągnąć, nazywając ją swoją siostrą? Współcześnie wielu uważa, że gotów był poświęcić honor żony, by uratować własną skórę i jeszcze się wzbogacić. W tej interpretacji milczenie Abrahama, po upomnieniu przez Faraona, traktowane jest jako przyznanie się do winy. Być może Abraham nie miał wcale zamiaru wydawania Sary za mąż, lecz chciał zwodzić potencjalnych zalotników tak długo, aż zrezygnują (24,55; 34,13-17)? Jakkolwiek by było, jego plan nie zadziałał, bo słuchy o urodzie Sary dotarły do Faraona i „została zabrana” do jego domu.

Często zastanawiano się, czy słowo „została zabrana” sugeruje, że Faraon spał z Sarą. Zdaniem współczesnych egzegetów podarunki (w. 16) oraz plagi (w. 17) sugerują, że Faraon popełnił cudzołóstwo. Św. Efrem Syryjski widział w tym nawet Boży plan. Sara miła się dzięki temu zdarzeniu przekonać, że to ona jest bezpłodna a nie Abraham. Rabini uważali zaś, że Bóg zainterweniował w obronie czci Sary. Faraon przeczuwał, że ostrzegawcza plaga spadła na niego z powodu Sary i dlatego oskarżył Abrahama (w. 18), by wydobyć z niego prawdziwe zeznania.

Faraon jest w tej historii postacią pozytywną. Zaszokowany nieuczciwością Abrahama,zdaje się być bardziej przejęty moralnością od patriarchy. Ten, który miał być błogosławieństwem dla narodów (w. 2n), staje się przekleństwem dla rodziny Faraona. Tora odnotowuje grzech Abrahama „ku pouczeniu” (1 Kor 10,11). Inteligencja nie jest w stanie zapewnić nam bezpieczeństwa. W trudnych sytuacjach trzeba raczej zdać się na Bożą opatrzność niż polegać na naszym własnym sprycie. Pamiętajmy jednak, że Boże obietnice są nieodwołalne (Rz 11,29), a Pan wypełnia je także wobec grzeszników. Abraham został skazany na deportację do Ziemi Obiecanej (w. 19), co zważywszy na okoliczności było karą dosyć łagodną.

W interpretacji Dydyma Ślepego, starożytnego chrześcijańskiego komentatora z Aleksandrii, ta historia ma sens alegoryczny. Przychodzący na ziemię głód, oznacza głód Słowa Bożego. Dotyka on tych, którzy zajęci ziemskimi sprawami zapominają o poświęcaniu czasu dla Boga. Abraham zszedł do Egiptu, by „zamieszkać” wśród ofiar „głodu”. Jednocześnie nie naśladował stylu życia Egipcjan (por. 1 Kor 9,20n).  Wierzący bada obcą kulturę, by wydobyć z niej coś, co może przyczynić się do zbudowania wiary. Tak właśnie czyni św. Paweł, cytujący na Areopagu słowa hymnu do Zeusa (Dz 17,28). Sara w tej interpretacji symbolizuje cnotę. Abraham nakazał jej, by nie mówiła o łączącej ich relacji, by zazdrośni ludzie nie mówili, że wierzący wywyższa się, traktując „cnotę” jako „żonę” czyli swój wyłączny przywilej. Abraham, nazywając Sarę „siostrą” pokazał słabym w wierze, że cnota jest czymś osiągalnym dla każdego.