Polecamy artykuł - „Gorzki żal”

Wezwij Ducha Świętego, uwielbij Boga, przeproś Go, podziękuj, poproś i „Amen". Oddech, moc, przywilej i radość. Przeżycie wielkości Boga, Jego dobroci. Tak, wiem. Modlitwa. Czy to już? Czy to już wszystko? Dlaczego więc w mym sercu jeszcze tyle się dzieje i nie ma we mnie pokoju? Dlaczego czuję się jak ostatni pies, czemu mam ochotę wybuchnąć? Przecież się przed chwilą pomodliłem. Grzecznie, bo to przecież Bóg. Ładnymi słowami, godnie i pobożnie. Jestem stworzeniem przed Stwórcą, korzę się. I wiem, czuję, że to nie ja, to nie My, to nie modlitwa. Bo na ustach mam dziękczynienie, a we mnie - zupełnie coś innego. Bo w moim sercu nie ma teraz chwały, za to kłębią się wszystkie możliwe...