Chrześcijanin wobec natury

(144 - maj - czerwiec 2006)

Błogosławcie Pana (świadectwo)

Kasia i Paweł

Góry to nie tylko miejsce odkrywania siebie, pokonywania swoich słabości fizycznych, ale także miejsce szczególnego spotkania z Bogiem, spoglądania na Jego wielkość, wspaniałość stworzenia

Jan Paweł II podczas swojej pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny powiedział w Nowym Targu: „Człowiekowi potrzebne jest piękno krajobrazu i dlatego też nic dziwnego, że ciągną tutaj ludzie z różnych stron Polski. Ciągną latem i zimą. Szukają odpoczynku. Pragną odnaleźć siebie w obcowaniu z przyrodą. Pragną odzyskać siły w zdrowym wysiłku fizycznym, marszu, podejściu, we wspinaczce, w zjeździe nar­ciarskim” (8.06.1979 r.).

I tak jest z nami - kiedy tylko jest możliwe, ucie­kamy od hałasu miasta, codziennych obowiązków i wyruszamy na górskie szlaki, najczęściej w Tatry. Tam, spoglądając na piękno otaczającego krajobra­zu, odzyskujemy siły, planujemy kolejne działania, a nade wszystko rozmawiamy... W czasie jednego z takich wiosennych pobytów zrodziło się w nas prag­nienie odbywania dialogów małżeńskich na gór­skich szlakach, wśród zabarwionych na fioletowo od kwit­nących krokusów dolin tatrzańskich... Postano­wiliś­my wówczas, że zdążając do celu naszej wędrówki, będziemy podziwiać przyrodę, uwieczniać jej piękno na zdjęciach, a w powrotnej drodze będziemy prowa­dzić dialog małżeński, roz­poczynający się tak jak zwykle wspólną modlitwą... doświadczyliśmy wtedy niezwykłej łaski Pana Boga - nie przeszkadzali nam mijający nas turyści, ich rozmowy... czuliśmy, że jesteśmy tylko my i Pan Bóg... Był to prawdziwy czas zatrzy­mania się, re­fleksji, odkrywania Stwórcy i siebie na­wzajem... wy­jątkowy czas...

Dla nas góry to nie tylko miejsce odkrywania sie­bie, pokonywania swoich słabości fizycznych, ale także miejsce szczególnego spotkania z Bogiem, spoglądania na Jego wielkość, wspaniałość stworze­nia - ileż to razy zatrzymywaliśmy się, by patrząc na potęgę gór i ciszę dolin, stwierdzić, że człowiek nie mógł tego uczynić... Ileż razy, siedząc w naszych ulubionych miejscach na Rusinowej Polanie, o za­chodzie słońca na Bachledówce czy przy kaplicy na Gubałówce, myśleliśmy, że góry ze swymi wspania­łymi widokami stanowią najpiękniejszy rozdział wiel­kiej księgi stworzenia. I dlatego lubimy tam powra­cać w różnych porach roku, za każdym razem od­krywając coś nowego. Tam też bardzo często do­świadczamy niezwykłych spotkań - przyjaciół, zna­jomych... Tam też wspólnie ze wspólnotą domini­kańską z Wiktorówek i miejscową ludnością oczeki­waliśmy spotkania z Ojcem Świętym podczas ostat­niej pielgrzymki do Polski. Z radością, modlitwą i wdzięcznością witaliśmy w oddali Jego helikopter. I choć zatoczył tylko okrąg nad miejscem, gdzie czu­waliśmy, w naszych sercach pozostał dar spotka­nia... I może dlatego też często wędrujemy do miejsc, które Jemu były bliskie, przemierzamy Jego szlaki, uczymy się gór od Niego...

                „Góry i pagórki, błogosławcie Pana,

                chwalcie i wywyższajcie Go na wielki!”

(Dn 3, 75)