Parafia

(126 - listopad - grudzień 2003)

z cyklu "Szkoła modlitwy"

Boskie klimaty czyli wyobraźnia na modlitwie

Wojtek Gałązka

Następnym, po Słowie Bożym, ważnym elementem przygotowania do modlitwy powinno być zaangażowanie własnej wyobraźni.
O wyobraźni można wiele pisać. Czasem bywa najgorszym przekleństwem w zmaganiu się z grzechem. To przez nią niejeden głupio zazdrosny mąż strzelał do ukochanej żony, a wiele nastolatek odkrywa do dziś wady swej urody, popadając w ciężkie kompleksy. Jednak to właśnie wyobraźnia pobudza do działania i tworzenia. To ona jest natchnieniem artystów, poetów i odkrywców.
Czym więc jest wyobraźnia? I co zrobić, aby działała twórczo, a nie destrukcyjnie?
Niektórzy próbują zabić własną wyobraźnię alkoholem, głośną i ogłupiającą muzyką, bezmyślnością lub tzw. „staniem na twardym gruncie”. Tłamszą i duszą w sobie wszystkie porywy serca, prowadząc do bezduszności lub do jeszcze większego rozchwiania swoich emocji.
Wyobraźnię można porównać do wiecznie włączonego telewizora, nadającego dzień i noc, przed którym nie da się schować ani uciec. Główny problem polega na tym, że nie da się go wyłączyć z prądu ani zmienić kanału.
Jak więc z tym żyć? Czy poddać się bezwolnie szalonemu odbiornikowi bez pokręteł? Tak jak można kontrolować małe dziecko i odwracać jego uwagę od niebezpieczeństw, podsuwając mu inną zabawkę, tak wyobraźnią można sterować, kontrolując to, co do niej dociera z zewnątrz i podsuwając jej te obrazy, które chcemy.
Jeśli do żołądka wrzucę śmieci, to będę chory — jeśli do głowy wrzucę „śmieci”, to chora będzie również moja wyobraźnia.
To dlatego tak szkodliwa jest pornografia, bo tak mocno zaśmieca i nakręca wyobraźnię. Później nie zależy już od mojej woli i nie mam wpływu na to, że będzie mi nadawała te obrazy, których już nie chcę, ale wcześniej, z własnej woli jej podsunąłem.
Trzeba dbać o to, co spotykają moje zmysły. Jeśli na rekolekcjach jest atmosfera modlitwy, słucham konferencji, rozmawiam z ludźmi o Panu Bogu, to wszystkie moje zmysły i cała wyobraźnia pomagają mi w modlitwie i kontaktach z Panem Bogiem. Wystarczy jednak po powrocie do domu, obejrzeć kilka głupich filmów, aby na modlitwie pojawiły się inne obrazy.
Dlatego przygotowanie modlitwy obejmuje również przygotowanie wyobraźni, bo później jej działanie będzie mi pomagać lub przeszkadzać.
Może warto zadbać o konkretny obraz przedstawiający scenę z Biblii. Podobnie jak w chrześcijaństwie prawosławnym, obraz można oglądać — medytować przez jakiś czas. W ten sposób moja wyobraźnia zostaje pobudzona i włączają się moje emocje. To ważne, aby moja modlitwa nie była przeintelektualizowana. Czasem można sobie puścić jakąś modlitewną muzyczkę. Ważne, aby wiedzieć, że to pobudza emocje i wyobraźnię. W żadnym wypadku nie jest to warunek udanej lub nieudanej modlitwy. To tak, jak ze spotkaniem z ukochaną. Nie zawsze potrzebny jest specjalny nastrój zewnętrzny, aby mi szybciej biło serce na jej widok, ale czasem zapalam ładne świece i puszczam nastrojową melodię dla podniesienia nastroju, a ona spyta: „dlaczego dziś tak uroczyście?” „Bo cię kocham” — odpowiem. Dokładnie tak jest z modlitwą. W modlitwę mam zaangażować się cały, z emocjami, pamięcią i wyobraźnią; nie ograniczać Pana Boga tylko do mojego rozumu. Czy wyobrażasz sobie dwoje zakochanych nudziarzy, którzy wszystkie spotkania odbywają ze sobą TYLKO na płaszczyźnie intelektualnej? Znam za to chrześcijan, którzy bezmyślnie chwalą się, że uczuciowe i emocjonalne wyjście poza intelekt na modlitwie to obciach. Nigdy im nie uwierzcie, a ja twierdzę, że nie doświadczyli w życiu MIŁOŚCI. Im większa głowa — tym mniejsze serce, a ważne, aby całe ciało było duchowo proporcjonalne.
Pamiętam, jak mój przyjaciel opowiadając o tajemnicy zwiastowania Maryi, zachwycał się czułością wzroku anioła, spotykając drżące usta i wzruszenie w oczach Maryi. Jej ręce mogły być w mące, bo właśnie piekła ciasto, albo może zamiatała podłogę i stała z miotłą, a tu taki niespodziewany gość… Jak powiewa jej szata biegnąc do Elżbiety, i nie mogła złapać tchu po jej powitaniu.
Osób, które kocham, nie da zamknąć się w słowach, powinny zamieszkać w mojej wyobraźni, pamięci i emocjach. O moim uczuciu do Pana Boga świadczy nie tylko moja wiedza o Nim, ale drżenie serca i lekki skurcz brzucha, gdy o Nim pomyślę.