Grzech

(135 - luty - marzec 2005)

Boży posłaniec

ks. Marek Szukalski

W sumieniu spotykają się wolność człowieka i Boża Prawda, która jest granicą dla ludzkiej wolności

Środki masowego przekazu nieustannie zasypują nas doniesieniami o coraz to nowych aferach w polityce, gospodarce i życiu publicznym. Jednocześnie publicyści i politycy zastanawiają się nad przyczynami takiego stanu rzeczy i szukają środków zaradczych, zdolnych zmienić tę chorobliwą sytuację. Proponuje się więc: dostosować prawo, zmienić struktury, wymienić ludzi itd.
Ojciec Święty w adhortacji apostolskiej Reconciliatio et paenitentia przypomniał: Na dnie każdej sytuacji grzechu znajdują się zawsze osoby, które grzech popełniają. Jest to tak dalece prawdziwe, że gdy dana sytuacja może być zmieniona pod względem strukturalnym i instytucjonalnym siłą prawa lub — jak często się niestety zdarza — prawem siły, to w rzeczywistości taka zmiana okazuje się niepełna, krótkotrwała, a w ostateczności daremna i nieskuteczna – i nawet przynosząca odwrotny skutek — jeśli nie towarzyszy jej nawrócenie osób bezpośrednio czy pośrednio za tę sytuację odpowiedzialnych (n. 16). Patrząc na obecną sytuację w Polsce, coraz lepiej rozumiemy, jak aktualne i prorocze są słowa Ojca Świętego wypowiedziane 22 V 1995 r. w Skoczowie: „Polska woła dzisiaj nade wszystko o ludzi sumienia”. Nasz narodowy wieszcz Zygmunt Krasiński ujął tę samą prawdę słowami: „niczym Sybir — niczym knuty i cielesnych tortur król! Lecz narodu duch otruty — to dopiero bólów ból!” (Psalmy przyszłości — Psalm miłości).
Łacińskie określenie conscientia, tłumaczone na język polski jako sumienie, jest złożone z rzeczownika scientia i przedrostka con. Oznacza ono wiedzę dzieloną wspólnie z innymi. Każdy, nawet niewierzący, na epitet: „Ty kłamczuchu…, ty złodzieju…, ty morderco…” reaguje jak na obrazę, gdyż jest przekonany, że kłamać, kraść, mordować, znaczy czynić zło. Ta świadomość jest głęboko zakorzenionaw naturze człowieka. Św. Paweł napisze, że poganie, którzy Bożego Prawa nie mają, idąc za naturą, czynią to, co prawo nakazuje (…) wykazują, że treść Prawa wypisana jest w ich sercach, gdy jednocześnie ich sumienie staje jako świadek, a mianowicie ich myśli na przemian ich oskarżające lub uniewinniające (Rz 2,14n). W Ewangelii według św. Marka czytamy o Herodzie, że wbrew sobie czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał (Mk 6,20). Sumienie umożliwia spojrzenie na swoje czyny wspólnie z Bogiem. Ojcowie Soborowi sformułowali tę prawdę słowami: „Sumienie jest najtajniejszym ośrodkiem i sanktuarium człowieka, gdzie przebywa on sam z Bogiem, którego głos w jego wnętrzu rozbrzmiewa. Przez sumienie dziwnym sposobem staje się wiadome to prawo, które wypełnia się miłowaniem Boga i bliźniego” (Gaudium et spes, n. 16). To w sumieniu spotykają się wolność człowieka i Boża Prawda, która jest granicą dla ludzkiej wolności (Veritatis splendor 5, 61). Ono uświadamia wolnemu człowiekowi jego odpowiedzialność.
Sumienie odczytuje Prawdę, ale jej nie wymyśla. Nie ono stanowi o dobru i złu. Gdyby porównać rolę sumienia do trojakiego podziału władzy w demokratycznym państwie, to wykonywałoby ono władzę sądowniczą i administracyjną (tzw. wykonawczą), ale władza ustawodawcza leżałaby poza jego zasięgiem. Podobnie powie św. Bonawentura, nawiązując do monarchicznego ustroju państwa: „Sumienie jest jakby Bożym zwiastunem i posłańcem, tak, że nie głosi nakazów własnych, ale nakazy pochodzące od Boga, na sposób herolda, który ogłasza królewskie rozporządzenia” (Veritatis splendor 58).
Sumienie poznaje prawdę, nie jest jednak wolne od możliwości popełnienia błędu. Często (…) zdarza się, że sumienie błądzi wskutek niepokonalnej niewiedzy, ale nie traci przez to swojej godności. Nie można jednak tego powiedzieć w przypadku, gdy człowiek niewiele dbao poszukiwanie prawdy i dobra, a sumienie z nawyku do grzechu powoli ulega niemal zaślepieniu (Gaudium et spes, n. 16). Sam Pan Jezus zdawał sobie sprawę z możliwości błędnego rozpoznania dobra i zła przez sumienie. Źle uformowane, może stać się głosem zwodniczym: „Każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu” (J 16,2). Stąd bierze się odpowiedzialność człowieka za kontrolowanie i właściwe uformowanie swojego sumienia, za jego pogłębianie i uwrażliwianie. Sumienie musi być pouczane i samo musi się uczyć.
Posłuszeństwo okazywane sumieniu oznacza, że człowiek pragnie kierować się prawdą. Taka postawa decyduje o godności człowieka. Grzech jest wyborem nieprawdy, dlatego rani tę godność w jej najgłębszej istocie. Wyrzuty sumienia nie są jedynie wynikiem rozumowania czy emocjami. To krzyk zranionej głębi. Ból sumienia alarmuje i ostrzega przed złem niszczącym osobę, stworzoną przecież na obraz i podobieństwo świętego Boga. Dlatego sąd sumienia, choć zawiera możliwość błędu, jest zawsze wiążący. Wszystko bowiem, co się czyni niezgodnie z przekonaniem jest grzechem (Rz 14,23).
Jeśli sumienie wyraźnie coś nakazuje, człowiek ma obowiązek to wypełnić, nawet gdyby sumienie popełniło błąd. Św. Wincenty Ferreriusz OP (1350–1419) w czasie schizmy zachodniej stanął po stronie antypapieża, ponieważ wybór Urbana VI uważał za wymuszony i nieważny. Kościół uszanował wybór jego sumienia, nawet ogłosił Wincentego świętym. Papież Rzymski uznał bowiem, że poznanie obiektywnej prawdy leżało poza możliwościami świętego. Nie istniały w tych czasach środki komunikacji, które pozwoliłyby szybko zorientować się w zachodzących zmianach i bezbłędnie je ocenić. Św. Wincenty podążał za prawdą, jaką był w stanie poznać (tzn. prawdą subiektywną). Oczywiście, inaczej wyglądałaby sprawa w przypadku błędu zawinionego, np. wskutek niedbalstwa, lenistwa, czy złej woli człowieka.
Wpotocznej mowie słowa „sumienie nic mi nie wyrzuca”, są często swego rodzaju wymówkąi służą za łatwe usprawiedliwienie. Nie wolno jednak zasłaniać się sumieniem, jeśli nie jest ono podporządkowane prawom Bożym. Św. Paweł powie wprost: „sumienie nie wyrzuca mi wprawdzie niczego, ale to mnie jeszcze nie usprawiedliwia, Pan jest moim sędzią” (1 Kor 4,4). Dlatego najwyższym autorytetem formującym sumienie są: słowo Boże i Urząd Nauczycielski Kościoła, który święcie go strzeże i wiernie wyjaśnia (Gaudium et spes, n. 10). Ojciec Święty podkreśli, że władza Kościoła, gdy wypowiada się w kwestiach moralnych, nie narusza w żaden sposób wolności sumienia chrześcijan: nie tylko dlatego, że wolność sumienia nie jest nigdy wolnością «od» prawdy, ale zawsze i wyłącznie «w» prawdzie, lecz także dlatego, iż Magisterium nie wprowadza do chrześcijańskiego sumienia prawd mu obcych, a tylko objawia prawdy, które sumienie powinno już znać i rozwijać je, wychodząc od pierwotnego aktu wiary (Veritatis splendor 64).
Drogowskazem dla sumienia są również: świadectwo życia świętych, rady doświadczonych i godnych zaufania kierowników duchowych i spowiedników. Niezastąpioną rolę w jego formowaniu odgrywa praktyka badania własnego sumienia (tzw. rachunek sumienia) i łaska sakramentu pokuty. Cisza modlitwy, doświadczenia życiowe, także choroby, pomagają przebić się jego głosowi. Bywa bowiem, że w codziennym zabieganiu, także w wirze zabaw, człowiek nad tym głosem często się nie zastanawia. Ewangelia mówi, że przed potopem ludzie byli zbyt zajęci, by słuchać głosu sumienia: „Jedli i pili, kupowali i sprzedawali, sadzili i budowali…” (Łk 17,26–30). Działo się tak
„aż do dnia…” gdy zginęli wszyscy. Sumienie dobrze ukształtowane potrafi bezpiecznie przeprowadzić przez trudne doświadczenia życiowe. Przed każdym uczynkiem Ono jest przewodnikiem, który podpowiada co jest dobre. Po uczynku staje się sędzią, który rozlicza z dokonanych czynów, chwali albo gani przez wyrzuty sumienia.
Sumienie jest wielkim skarbem,świadkiem naszych wewnętrznych zmagań o zachowanie godności człowieka. Gdy w raju Pan zawołał na mężczyznę i zapytał go: Gdzie jesteś? On odpowiedział: usłyszałem Twój głos (…) ukryłem się (Rdz 3,9n). Każdego grzesznika Bóg wzywa w sumieniu do wyjścia z ukrycia grzechu. Spotyka się jednak z różnymi odpowiedziami. Wszyscy znamy historię Judasza i Piotra. Obaj zaparli się Chrystusa, ale Piotr niepokojony wyrzutami sumienia podjął trud zadośćuczynienia i pokuty. Judasz, choć przyznał wobec faryzeuszy, że wydał krew niewinną, zamknął się przed Bogiem w swojej niedostępnej samotności. Próbował, jak Adam, rozwiązać problem kryjąc się ze swoją winą. Taka próba zawsze kończy się tragedią człowieka. Skierowanie sumienia ku Bogu, otwiera nas nie tylko na prawdę o grzechu, ale także na ogrom miłości i miłosierdzia Boga. Gdzie (…) wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska… (Rz 5,20). W takim sumieniu Bóg wyzwala nową zdolność miłowania. A ten, komu się mało odpuszcza, mało miłuje (Łk 7,47). Psalm 32 ukazuje szczęście płynące z prawego sumienia i odpuszczenia win:
Szczęśliwy człowiek, któremu nieprawość została odpuszczona,
A jego grzech puszczony w niepamięć.
Szczęśliwy ten, któremu Pan nie poczytuje winy,
a w jego duszy nie kryje się podstęp.
Póki milczałem, wysychały me kości
wśród codziennych moich jęków.
Bo dniem i nocą ciążyła nade mną Twa ręka,
z sił opadłem jak w czas letniej spiekoty.
Grzech wyznałem Tobie i nie ukryłem mej winy.
Rzekłem: „Wyznaję mą nieprawość Panu”,
a Ty darowałeś niegodziwość mego grzechu.
Do Ciebie więc modlić się będzie każdy wierny,
gdy znajdzie się w potrzebie.
Choćby nawet wezbrały wody,
Fale go nie dosięgną.
Ty jesteś moją ucieczką, wyrwiesz mnie z ucisku
i dasz mi radość mego ocalenia.
„Będę cię uczył i wskażę drogę, którą pójdziesz;
mój wzrok będzie czuwał nad tobą.
Ale nie bądź jak koń i muł bez rozumu,
można je okiełznać tylko wędzidłem,
inaczej nie podejdą do ciebie”.
Liczne są cierpienia grzesznika,
ufających Panu łaska ogarnia.
Cieszcie się i weselcie w Panu, sprawiedliwi,
radośnie śpiewajcie, wszyscy prawego serca!