Ekumenizm

(207 - październik - grudzień 2015)

Bracia

świadectwo

Czego nauczyłem się od innych chrześcijan?

Wychowywałem się w Lesznie, które przed II wojną światową było wspólnotą wielowyznaniową. Silne były gminy protestanckie – luterańska i kalwińska, potężna synagoga przypominała o liczącej się niegdyś wspólnocie żydowskiej. 

W czasach mojego dzieciństwa i młodości wielowyznaniowy charakter mojego miasta należał już do przeszłości. W samym Lesznie spotykała się wspólnota luterańska, ale sam nigdy żadnego luteranina nie spotkałem. Z czasów dzieciństwa pamiętam tylko konflikt ze wspólnotą Kościoła Polskokatolickiego o prawo do użytkowania kościoła pod wezwaniem św. Krzyża. Nie był to jednak temat naszych młodzieńczych rozmów ani przemyśleń. Potem doszła jeszcze wiedza o obecności Braci Czeskich w Lesznie i o działalności Jana Amosa Komeńskiego. Jednak ta wiedza nie przekładała się w żaden sposób na moje życie. Wychowywany w zdrowej tradycji rzymskokatolickiej korzystałem tylko z niej w swoim rozwoju.

Pierwszym sygnałem, że inni mają swoje duchowe tradycje i że mogą być one dla młodego katolika zbudowaniem, było świadectwo o książce „Krzyż i sztylet”. Przeczytałem o tej książeczce w liście od przyjaciół z Lublina z zachętą, abym poszukał jej i przeczytał bo jest super. Do dzisiaj drży moje serce, gdy wspominam wieczór, kiedy zacząłem czytać. Przyznaję się uczciwie, że nie wiedziałem, jaka jest różnica między pastorem a księdzem (oprócz faktu posiadania rodziny przez tego pierwszego). Nie wiedziałem czy zbór to jest to samo co parafia itd. To wszystko było nieważne. Ważne było to, że czytałem o Bogu żywym, który odpowiada na modlitwy, który przemawia do człowieka słowami Pisma Świętego, który nie utracił swoje mocy i czyni cuda dziś podobnie jak czynił w czasach biblijnych. Lektura książki „Krzyż i sztylet” pastora Wilkersona w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych XX wieku była jak oddech świeżego powietrza. Mówiła o innym świecie i o innym sposobie służenia Bogu i poznawaniu Go. Obudziła pragnienia aby doświadczyć czegoś podobnego, aby zobaczyć cuda, które Pan dokonuje dziś.

Potem już po przeprowadzeniu się do Poznania i rozpoczęciu studiów teologicznych w seminarium zacząłem poznawać skomplikowany świat relacji katolicko-chrześcijańskich. Długo by o tym pisać, ale chciałbym teraz przejść do konkretów czyli do przedstawienia tego czego nauczyłem się od innych chrześcijan.

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym "Wieczerniku".