Kapłaństwo

(127 - styczeń 2004)

z cyklu "W szkole animatora"

Co mi grozi

Ewa Zawieja

Każda para animatorska DK z archidiecezji poznańskiej dostała w ubiegłym roku zaproszenie na prowadzone przez parę diecezjalną rekolekcje dla animatorów. Mogły przyjechać również pary przyszłe i dawne, czyli wszyscy. W Cichowie przeprowadzono trzy razy (na razie) warsztaty dla animatorów. Ci, którzy nie byli, oprócz chęci wyjazdu na kolejne warsztaty mogą przemyśleć wnioski, do których doszli uczestnicy rekolekcji.
Pierwszą część wniosków przedstawiłam w poprzednim numerze, oto ciąg dalszy.
Zostałem animatorem. Czy bycie nim w jakiś szczególny sposób zmotywowało mnie do... no właśnie, do czego? Do szkoły każdy chodził. Są Nauczyciele i nauczyciele. Czy chcielibyśmy, aby nasze dzieci miały kiedyś w Domowym Kościele animatorów podobnych do nas?
Co mi grozi?
Jeśli pokochałem mój stołek:
— żądza władzy
— prywata (interesy materialne)
Jeśli jestem najlepszym animatorem jakiego znam:
— chęć imponowania wiedzą i osobowością
— pycha
— głoszenie siebie
— stawianie wymagań wyłącznie innym
— rygoryzm
— poleganie wyłącznie na sobie
— czas dla kręgu kosztem rodziny
Jeśli Pan Bóg na pewno ma ważniejsze sprawy:
— niestałość lub zaniedbanie modlitwy
— brak rachunku sumienia
— brak zawierzenia Bogu
— brak rachunku sumienia
— brak postawy służby
— brak miłości
Jeśli kocham święty spokój:
— lenistwo
— rutyna
— chęć przypodobania się ludziom
— przekształcanie spotkań formacyjnych w towarzyskie
— nierealizowanie zobowiązań
Jeśli mój język chętnie wyrywa się zza zagrody zębów:
— nieprzestrzeganie intymności kręgu
— gadulstwo
— stronniczość
— konfliktowość
— niesłuchanie innych
Jeśli akceptuję ze wszystkim ten najlepszy ze światów:
— zagrożenia cywilizacji
— nałogi
Łatwo przerobić powyższe zagrożenia na najistotniejsze cechy animatora. Niech to będzie zadaniem domowym. Jednak wydaje mi się, że czasami dobrze jest popatrzeć na problem od strony niebezpieczeństw. I rozważyć: czy na pewno nie zostało to napisane na piasku dla mnie? Bo może, tak po cichu muszę dodać do każdego punktu
„nie, chociaż…” czy „ tak, ale…”
Od stania w miejscu niejeden już zginął… Animator będzie więc się rozwijać (bo chce, a nie że powinien) na wielu płaszczyznach. Jako chrześcijanin wzmocni ducha modlitwy, pokory, miłości, służby, formację duchową itd. Jako członek Ruchu zadba o swoją formację w Ruchu, przyjmie dar wspólnoty, tej konkretnej, będzie żył według duchowości Ruchu. Jako osoba, której inne powierzyły opiekę nad swoim rozwojem rozwinie swą wiedzę religijną, będzie konsekwentny w wymaganiu od siebie i innych, będzie dobrym organizatorem. Pomyśli o stronie metodycznej spotkań, żeby nie było wykładu, żeby nie było nudno, choć mądrze, żeby spotkania nie były dla grupy obowiązkiem do spełnienia. To wszystko zrobi z entuzjazmem, sumiennością, poświęceniem, pokorą, miłością, rozmodleniem i wiarą.
Jak to osiągnie?
Odpowiedź w następnym numerze.