Chrześcijanin w społeczeństwie

(209 - marzec - kwiecień 2016)

z cyklu "Pamięć świadków"

Człowiek pokoju

K. i M. Żygadłowie, ks. J. Mikulski, Z. i H. Nowakowie, T. i P. Bogusławscy

Edward Palczak (1931-2013) należał do Ruchu Światło-Życie od 1983 r., kiedy to wraz z żoną Celiną uczestniczył w Krościenku w oazie rodzin. Mieszkał we Wrocławiu i tam należał do kręgu Domowego Kościoła. Wraz z żoną pełnił posługę pary rejonowej. Angażował się w Ruch szerzej uczestniczą wielokrotnie w Kongregacjach Odpowiedzialnych, Centralnych Oazach Matkach. Należał do znaczących postaci Ruchu w archidiecezji wrocławskiej. Z zawodu był inżynierem mechanikiem, profesorem na Politechnice Wrocławskiej.

 

Edward, jakiego pamiętamy, był wspaniałym człowiekiem, jakich dziś już się nie spotyka. Zawsze pogodny, życzliwy, otwarty na innych. W każdym człowieku widział dobro, nawet jeśli ten popełniał błędy i w nich tkwił. Poświęcał wiele uwagi temu z kim rozmawiał, nigdy nie był zniecierpliwiony lub znudzony swoim rozmówcą. Potrafił słuchać i nie komentował tego, co usłyszał, można było mu powierzyć bardzo osobiste sprawy mając pewność, że zatrzyma je dla siebie. Dlatego o wszystkim można był z Nim rozmawiać, a jeśli prosiło się go o wsparcie modlitewne, to wszyscy wiedzieliśmy, że nie zawiedzie, że dotrzyma obietnicy. Był zawsze otwarty na pomoc dla innych, dlatego wszyscy chcieli z nim rozmawiać, obojętnie, ile mieli lat. Edward kochał ludzi i oni Go kochali.

Edwarda i Celinkę poznaliśmy, gdy pełnili posługę pary rejonowej 25 lat temu. Byli dla nas świadectwem małżeństwa kochającego się, wspierającego się nawzajem, rozmodlonego, pełnego zaufania w Boże prowadzenie, po prostu niedościgłego, jakim wielu z nas chciałoby być. Celinka – wymagająca, zasadnicza i ciepły, serdeczny – Edward. Wydawałoby się dwa przeciwieństwa, dwa różne charaktery, a jednak tworzący wspaniale uzupełniające się małżeństwo. Bycie w ich obecności zawsze było wielką radością. 

Wielokrotnie jeździliśmy razem na rekolekcje, kongregacje, COM-y. Byli zawsze uśmiechnięci mimo zmęczenia, do którego z racji wieku mieli prawo. Pamiętamy, jak na Kongregacji Odpowiedzialnych w Częstochowie, Edward wolny czas (już po Apelu) poświęcał swoim doktorantom. Mówił: skoro już tu jestem, to Oni nie będą musieli jechać do Wrocławia tracąc czas i pieniądze. Taki był zawsze: troszczący się o innych i pomagający im. 

Edward to były sportowiec – wioślarz. Ćwiczenia zawsze były w Jego rozkładzie dnia i nas zachęcał do nich. Miał więcej zapału niż młodsi od niego, niektórzy do dziś ćwiczą. Był to człowiek z innej bajki, rzetelny, kochający Pana Boga i ludzi, życzliwy, wyrozumiały, a przy tym radosny i dowcipny. Ta dobroć i ciepło emanowało z niego. Gdy dowiedział się o swojej chorobie, z szacunkiem i pokojem do niej podszedł. Był bardzo wierzący, oddał wszystko Panu Bogu i to było widać. Dawał przykład swoją postawą, ze tak można, nie mówiąc, że trzeba. Był wrażliwy na biedę innych. Wielokrotnie wspomagali z Celinką finansowo potrzebujących, zawsze dyskretnie i z wielkim taktem. Czapki z głów. Długo nie wiedzieliśmy że jest naukowcem, profesorem, Edward o tym nie mówił i swoją postawą też tego nie zdradzał, bo praca to praca. Był wzorem do naśladowania. Był wyjątkowy i takim pozostał do końca. Dziękujemy Bogu, że na naszej drodze życia dał nam Celinkę i Edwarda. 

Krystyna i Mieczysław Żygadłowie

 

Edwarda Palczaka najczęściej wspominam, gdy robię każdego ranka gimnastykę. Może to się wydawać dziwne, że w takich okolicznościach myślę o nim z wdzięcznością, ale to właśnie pan profesor Politechniki, a zarazem człowiek bardzo zaangażowany w Ruchu Światło-Życie, przekonał mnie skutecznie do systematycznej praktyki gimnastyki porannej. Sam nigdy jej nie zaniedbywał, ponieważ był przekonany o potrzebie nieustannego ćwiczenia się w każdej dziedzinie, a więc również w dziedzinie tężyzny fizycznej. 

Życiowa postawa Edwarda pokazywała, że to przekonanie o potrzebie systematycznych ćwiczeń dotyczyło przede wszystkim sfery duchowej, czyli pracy na sobą. Edward był w niej bardzo wytrwały, tak jak wytrwale uprawiał gimnastykę poranną. Urzekająca w jego postawie była wyjątkowa otwartość na nowe spojrzenie zarówno w dziedzinie nauki, jak i w przyjęciu prawdy objawionej w słowie Bożym. Ponieważ starał się żyć na co dzień słowem Bożym, w jego podejściu do każdej sprawy, a także do drugiego człowieka, było wiele świeżości. Coś takiego dostrzegamy, gdy człowiek staje na płaszczyźnie miłości, która jest zawsze nowa i świeża. Jestem przekonany, że w tej Bożej miłości jest zanurzony również na wieki – już w życiu eschatologicznym. 

ks. Jan Mikulski

 

O Edwardzie Palczaku jako o Dziekanie i czcigodnym Profesorze Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej dowiedzieliśmy się od naszego syna, ponieważ był on człowiekiem niezwykle życzliwym dla studentów. Nasz syn po maturze znalazł się przez przypadek na Wydziale Mechanicznym, który to wydział zupełnie mu nie odpowiadał, ponieważ miał już sprecyzowane zainteresowania informatyczne. Przeniesienie się na inny wydział w tamtych czasach nie było łatwe, jednak Pan Dziekan Palczak przychylił się do prośby biednego studenta i synowi udało się przenieść na Wydział Informatyki i Zarządzania, który zakończył magisterium i pozostał na Politechnice jako asystent. Po pewnym czasie zrobił także doktorat i pracuje na Politechnice Wrocławskiej do tej pory jako nauczyciel akademicki – adiunkt.

Tak się złożyło, że Celina i Edward Palczakowie będąc już w Domowym Kościele Ruchu Światło-Życie przeprowadzili się do pobliskiej nam parafii i znaleźli się w naszym kręgu rodzin. Wówczas mieliśmy okazję bliżej ich poznać i podziękować Edwardowi za pomoc udzieloną naszemu synowi. Dzięki uczestnictwu Celinki i Edwarda w naszym kręgu, przeszedł on w stadium Bożego „renesansu”. Pomimo że byli oni nowi, nie odczuwaliśmy tego i bardzo szybko zżyliśmy się. Oboje dali się poznać jako wspaniałe małżeństwo, jako ludzie o wysoko ukształtowanej duchowości, emanujący świętością i przekazujący nam te wartości. 

Edward dawał świadectwo swojej dojrzałej wiary także wobec pracowników Politechniki i studentów. Egzaminy rozpoczynał głośną modlitwą do Ducha Świętego – było to zjawiskiem kuriozalnym w środowisku, w jakim pracował. Osobom potrzebującym jego rady wskazywał, że wszelkie problemy życiowe on sam rozwiązuje modlitwą, popartą postem o chlebie i wodzie. Podczas ciężkiej choroby Celinki, Edward otaczał ją wielką troską, miłością i serdecznością. Nie oszczędzał się, chociaż u niego samego występowały już pierwsze symptomy śmiertelnej choroby. Wierzymy i ufamy, że Edward zajmuje teraz miejsce u Tronu Bożego.

Zuzanna i Henryk Nowakowie

 

Pan Edward był zawsze naturalnie ciepły i serdeczny. Z szacunkiem odnosił się do każdego, a jego sposób bycia udzielał się innym. Z każdym umiał rozmawiać wykazując zainteresowanie jego problemami i wnikając w jego sposób patrzenia – tak wspomina Edwarda nasz syn Sławek, który w dzieciństwie wiele czasu spędzał na majsterkowaniu, twórczej zabawie, który doświadczył od niego wiele dobroci. Rzeczywiście takim człowiekiem był Edward – naukowiec wielkiej klasy, a zarazem bliski i bezpośredni, tak ciepły, że grzaliśmy przy nim nasze serca. 

Do naszego kręgu państwo Palczakowie dołączyli w 1982 r. za podszeptem ks. Kazimierza Sroki – ówczesnego wikariusza w parafii Ducha Świętego, na terenie której wtedy mieszkali. Pamiętamy, że podjęli natychmiast wszystkie zobowiązania wynikające z formacji Ruchu i nadzwyczaj rzetelnie je wypełniali. Już w najbliższe wakacje wyjechali na rekolekcje oazowe do Krościenka i od tej chwili chyba co roku brali udział w rekolekcjach letnich lub ORAR-ach. Szybko podjęli posługę animatorów kręgu, a przy najbliższych wyborach – posługę pary rejonowej. Angażowali się w pracach przy budowie kościoła w swojej parafii, potem w parafii św. Franciszka z Asyżu. Edward zawsze budował nas świadectwem swojej autentycznej żywej wiary i miłości do Chrystusa, którego chciał naśladować zwłaszcza w cierpieniu. Dobrowolnie podejmował i praktykował ścisłe posty – nawet w dość podeszłym wieku.

Kochał swoich studentów. Przed egzaminami wychodził do nich z uśmiechem i uspokajającymi słowami: „Nie bójcie się, pomódlcie się i w Imię Boże…”. Zawsze bronił studentów, wsłuchiwał się w ich problemy i pomagał je rozwiązywać zgodnie z Ewangelią. 

Ostatni raz odwiedziliśmy go 2 tygodnie przed śmiercią. Był pełen życia i radości. Poprosił Przemka, by kiedyś wpadł i „uruchomił” jego gitarę, bo chciał, by jego wnuczę grało. Sam bardzo lubił śpiewać. Nie zdążyliśmy tego zrobić, nie było nas we Wrocławiu. Z czułością spoglądam dziś na zdjęcie z pogrzebu mojej mamy. Zaistniała potrzeba pomocy przy spuszczaniu do grobu trumny – Edward pierwszy podjął się tego zadania.

Taki On był – wielki profesor i zwyczajny, kochany człowiek.

Teresa i Przemysław Bogusławscy 

 

Śp. prof. dr hab. inż. Edwarda Palczaka poznałem podczas moich studiów na Wydziale Mechanicznym Politechniki Wrocławskiej w 1999 roku. Zapisałem się na wykład prowadzony przez Pana Profesora. Pamiętam, że od pierwszych chwil urzekł mnie sposób przekazywania wiedzy słuchaczom. On – szanowany Pan Profesor, który osiągnął już najwyższy szczebel kariery akademickiej, my – młodzi studenci wkraczający w zawodowe życie. Nie budował barier, nie stwarzał dystansu, był autentyczny, prostolinijny i bardzo wyrozumiały w ocenianiu nas. Chętnie dzielił się swoją ogromną wiedzą, często poruszał aspekty praktyczne, które czerpał ze swojego bogatego doświadczenia pracy w przemyśle.

Pierwszy kurs u Pana Profesora tak przypadł mi do gustu, że w późniejszych latach mojej nauki organizowałem grupę studentów, dla których kursy prowadzone przez Pana Profesora były uruchamiane specjalnie, poza standardową siatką zajęć. Pamiętam dobrze wszystkie egzaminy, które przyszło zdawać mi u Pana Profesora Edwarda Palczaka. Miały one formę ustnej odpowiedzi, a raczej dyskusji, w której w sposób nieskrępowany i bez obaw student mógł podzielić się swoją wiedzą nabytą podczas kursu, a jeśli zdarzały się wątpliwości, to Profesor zawsze interpretował je na korzyść studenta. Dziś, po latach, wiem, że widział zawsze przed sobą człowieka: młodego, nieco wystraszonego, stremowanego, początkującego w drodze zdobywania trudnej wiedzy, której On był wirtuozem. 

Tak się złożyło, że Pan Profesor Edward Palczak był jednym z recenzentów mojej pracy doktorskiej. Jako recenzent okazał się niezwykłe wnikliwy, postawił wiele pytań. Zawsze jednak był życzliwy. Po latach powołany zostałem w skład komisji egzaminu dyplomowego, której przewodniczył Pan Profesor Edward Palczak. Wspominam te prace w sposób niezwykły, gdyż miałem stałą świadomość, że współpracuję z osobą nieprzeciętną – człowiekiem i naukowcem wielkiego formatu. Prace komisji zaczynał często od słów: „W imię Boże zaczynajmy”, po czym czynił znak krzyża. Podczas kilkunastu lat naszej współpracy, wielokrotnie miałem możliwość korzystać z rad Pana Profesora, spędzając godziny na dyskusji w zaciszu Jego gabinetu. On sam również wykazywał olbrzymie zainteresowanie moimi planami zawodowymi w obszarze przeprowadzonych i przyszłych badań naukowych. Częstokroć wskazywał kierunki badań, inspirował, stawiając trudne pytania, do poszukiwania odpowiedzi na drodze eksperymentu.

Śp. Prof. Edward Palczak był pionierem, uznanym autorytetem w kraju i za granicą z zakresu dynamiki maszyn i urządzeń hydraulicznych.

Nieskazitelny poziom etyczny i moralny, którym się wyróżniał w połączeniu z tragicznymi przeżyciami z okresu dzieciństwa, podczas pamiętnych czystek etnicznych w czasie II wojny światowej na Podolu, z którego pochodził, sprawiały, że zawsze odnosił się z niezwykłą wrażliwością, troskliwością i delikatnością do młodszych współpracowników i kolegów oraz studentów.

Do ostatnich dni życia był aktywny. Zawsze dbał o zdrowie i kondycję fizyczną, bo jak powtarzał: „w zdrowym ciele, zdrowy duch”. Do pracy jeździł zawsze rowerem. Będąc już na emeryturze często pojawiał się na Politechnice, wciąż prowadząc liczne zajęcia, nadal nas – jego współpracowników – wspierając i urzekając swoją dobrocią i spokojem. W mojej pamięci pozostał jako wzór człowieka skromnego, autentycznego i pełnego pokory, a jednocześnie wybitnego uczonego i wychowawcy młodego pokolenia inżynierów i naukowców.

dr inż. Michał Stosiak – Politechnika Wrocławska