Wolni i wyzwalający

(227 - czerwiec - sierpień 2019)

Człowiek wolny, czyli jaki?

Maksymilian Kuźmicz

Człowiek wolny nie polega ślepo na autorytetach, czy to urzędowych, czy też osób, które zasłużyły sobie na uznanie

Wątpienie

Słynne Kartezjuszowskie cogito ergo sum moglibyśmy właściwie tłumaczyć jako „wątpię, a zatem jestem”. Dla Kartezjusza wątpienie było ostatecznym potwierdzeniem istnienia, bo skoro doświadczał wątpienia, i tego jednego był pewien, to znaczyło, że jest ktoś, kto wątpi – czyli on sam. Jak jednak wątpienie, którego zapewne wszyscy jakoś doświadczamy, świadczy o wolności? 

Na kartach Biblii znajduje się wiele opisów objawienia Boga. Tylko niektóre z nich są pełne jego mocy i grozy: np. pod górą Horeb (Wj 19, 16nn) czy w wizji Izajasza (Iz 6). Większość z nich mówi o widzeniu, powiewie, śnie, zjawisku przyrody. Są to znaki, które nie narzucają się człowiekowi w zupełności, ma on możliwość zignorowania ich. Co więcej, często przesłanie, które otrzymuje dana osoba, nie jest jednoznaczne i nie ma charakteru kategorycznego – zależy od działań człowieka. Boże objawienie staje się możliwością, wobec której człowiek jakoś się ustosunkowuje. Nie jest przytłoczony mocą intelektualnych argumentów, których raczej nie znajdziemy w Biblii. Człowiek wolny nie polega też ślepo na autorytetach, czy to urzędowych, czy też osób, które zasłużyły sobie na uznanie. Nie przyjmuje też argumentu siły. Apostoł Paweł pisał bardzo jasno: „gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty!” (Ga 1, 16). Tym, z czym dialoguje człowiek wolny jest prawda Ewangelii, powoli odkrywana, oczyszczana z kontekstów i naleciałości, aż dochodzi do dialogu osoby z Bożym ziarnem zawartym w słowach pisma. Dialog ten ma miejsce w sumieniu, które soborowa konstytucja „Gaudium et spes” nazywa „najtajniejszym ośrodkiem i sanktuarium”, gdzie rozbrzmiewa głos Boga (KDK 16). W dialogu tym osoba jest wolna w dawaniu odpowiedzi, pozostając pod wpływem subtelnego oddziaływania Słowa. 

Dialogu z Bogiem w głębi sumienia nie zastąpi żadna argumentacja czy autorytet. Człowiek wolny stając przed wyborem ma możliwość pójścia za głosem sumienia, które może być bardzo przekonujące, ale nigdy nie pozostaje absolutne. Brak pewności co do woli Bożej gwarantuje, iż człowiek nie zostanie przytłoczony tą wolą, co zmusiłoby go do wyboru jednej możliwości, a przynajmniej znacząco na to wpłynęło. W kontekście wątpienia ciekawa jest interpretacja postaci Jezusa, jaką proponuje w swoim filmie „Ostatnie kuszenie Chrystusa” Martin Scorsese. Sportretowany przez niego rabbi z Nazaretu nie ma od początku wiedzy co do swojej misji. Podczas nocnych modlitw, a czasem także przy okazji różnych wydarzeń, dochodzi on do zrozumienia, czego w danej chwili oczekiwałby Ojciec. Scorsese kapitalnie pokazuje jednak, iż nigdy, aż do tytułowego kuszenia na krzyżu, Chrystus ma możliwość przyjęcia danej myśli jako woli Ojca i możliwość pójścia za nią. Czego konsekwencje ponosi i Jezus, i cała ludzkość wraz z nim. 

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym Wieczerniku.