W mocy Ducha Świętego

(206 - lipiec - wrzesień 2015)

Dary charyzmatyczne

Aleksander Bańka

Nie możemy Duchowi Świętemu stawiać w słabości naszej wiary żadnych granic, określających, jakich darów może i powinien nam udzielać

Dar języków

Dar języków jest modlitwą pozapojęciową, w której można wyrazić to, czego nie da się wypowiedzieć słowami, bardziej rodzajem ekspresji, niż przekazu treści. Bywa on nazwany „darem zwerbalizowanej kontemplacji”. Nie wymaga on większego zrozumienia, posłuszeństwa i formy, niż te modlitwy, na jakie stać dzieci. Jest to jak gdyby „gaworzenie przed Panem Bogiem”. 

Dar języków jest tak stary, jak sam Kościół. Brak na jego temat bezpośrednich wzmianek w Starym Testamencie, a i za życia Pana Jezusa nie objawiał on się jeszcze, jednakże już wtedy Jezus zapowiedział go swoim uczniom: „Te znaki towarzyszyć będą: (…) nowymi językami mówić będą” (Mk 16, 17). 

Pierwsze objawienie się daru języków, które zarazem łączyło się z powstaniem Kościoła, miało miejsce w Wieczerniku podczas Zesłania Ducha Świętego (Dz 2, 2-11). Po tym wydarzeniu dar rozprzestrzeniał się obejmując także innych wiernych. Znajdujemy go np.: w rodzinie Korneliusza (Dz 10, 46) i wśród nowo ochrzczonych z Efezu (Dz 19, 6). Św. Paweł mówi o nim jako o zjawisku powszechnym pośród wspólnot i nie domaga się jego ograniczenia, pragnie tylko wprowadzić większy porządek przy korzystaniu z tego daru. On sam potwierdza swoje osobiste doświadczenie w modlitwie językami: „Dziękuję Bogu, że mówię językami lepiej od was wszystkich” (1 Kor 14, 18). Paweł pragnie przy tym, żeby ten dar obejmował jak najszersze rzesze wiernych: „Chciałbym, żebyście wszyscy mówili językami” (1 Kor 14, 5). 

Dar języków jest najpierw rodzajem modlitwy prywatnej, nawet jeżeli praktykowany jest we wspólnocie: „Ten kto mówi językami, buduje siebie samego” (1 Kor, 14, 4). Jest to modlitwa, którą Duch Święty ma przygotowaną dla nas, aby w chwili naszej słabości lub wtedy, kiedy treść, którą nosimy w sercu i pragniemy przekazać Bogu, przekracza nasze ograniczone słowa, zastąpić naszą słabość, niezdarność i brak rozeznania co do potrzeb nas samych i wspólnoty. „Ten bowiem, kto mówi językiem, nie ludziom mówi, lecz Bogu. Nikt go nie słyszy (tzn. nie rozumie), a on pod wpływem Ducha mówi rzeczy tajemne” (Kor 14, 2). 

Jest to modlitwa odpowiednia do każdej okoliczności, Duch Święty wie bowiem najlepiej, jakich użyć słów, aby trafić bezpośrednio do serca samego Boga. Jest to najłatwiejszy sposób, aby oddać się do dyspozycji Ducha Świętego. „Podobnie także Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości, gdy bowiem nie umiemy się modlić tak jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie sposób wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, wie że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą” (Rz 8, 26-27). 

Dar ten, wykorzystywany we wspólnocie, pomaga lepiej otworzyć się na Słowo Boże, oczyszcza myśli i serce od osobistych wyobrażeń Boga i Jego woli, a przygotowuje na przyjęcie woli Boga. Jest jak gdyby „bazą” na podstawie której „uaktywniają się pozostałe dary”. Pozwala też wyciszyć serce z wszelkich nieuporządkowanych myśli i pragnień, uwrażliwiając na przekaz słowa Boga, dlatego też często na bazie tego daru pojawia się we wspólnocie dar proroctwa.

Dar języków może przejawiać się w trzech odmianach:

a) jubilacja – jest to bądź śpiew w językach, bądź też śpiew jakiegoś wyrazu, np. alleluja, na improwizowaną melodię. To sposób modlitwy wspólnotowej, modlitwy uwielbienia Pana, który nie wymaga właściwego daru języków, ale stanowi jak gdyby wstęp do niego i bardzo często w ten dar się przeradza.

b) glosolalia – jest to właściwy dar języków.

c) ksenolalia – jest to sytuacja, w której osoba modląca się w językach wypowiada słowa w jakimś określonym języku, (np. hebrajskim), którego jednak zupełnie nie zna, ani też nigdy nie słyszała.

Człowiek posiadający dar języków w pełni go kontroluje. Modli się zupełnie świadomie, jest też w pełni wolny, może zacząć i skończyć kiedy tylko zechce. Jest jednym ze zwykłych modlących się we wspólnocie, tyle tylko, że jego usta wypowiadają nieznane słowa. 

Modlitwa w językach domaga się współpracy człowieka z Bogiem, jest ona bowiem pewną kombinacją elementów boskich i ludzkich, a inicjatywa wychodzi zarówno ze strony człowieka, jak i Boga. Człowiek oddaje w tej modlitwie Bogu swój język, głos, wolę, natomiast Duch Święty organizuje to wszystko w jedną całość, nadając modlitwie nadprzyrodzoną treść. Dlatego też modlitwy w językach można się „nauczyć”, mimo iż czasami sam Duch Święty zaprasza bardzo bezpośrednio do takiej modlitwy „mieszając osobie modlącej się na głos język”. Takie przypadki zdarzają się, jednakże nie jest to jedyny sposób. 

Aby modlić się w językach, trzeba przełamać wewnętrzny opór wiążący się z koniecznością wypowiadania niezrozumiałych przez siebie słów. Ten opór jest główną przeszkodą w modlitwie językami. Aby otrzymać dar języków, można prosić o to Pana i po prostu… ćwiczyć! To ćwiczenie pomaga przełamać wewnętrzne opory przed samym sobą i jednocześnie otwiera na działanie Ducha Świętego. Można to porównać do przykładu małego dziecka, które próbuje wypowiadać przed Ojcem pierwsze słowa. Czy Ojciec Niebieski nie będzie się radował z tego powodu? 

Warto więc na początek zacząć w trakcie modlitwy osobistej wychwalać Pana nasuwającymi się spontanicznie słowami, nie zwracając uwagi na treść, ale próbując skoncentrować się na samej Bożej Obecności. Można następnie zatrzymać się przy jakiejś formule lub słowu, np. „Alleluja”, lub Abba, Ojcze”, powtarzając ją wielokrotnie i szybko. Po dłuższej chwili łatwo zauważyć, że język w pewien sposób nie nadąża za wypowiadanymi treściami. Jest to moment, w którym sam Duch Święty będzie chciał wkroczyć w naszą modlitwę ze swoją modlitwą. Warto wtedy spróbować wypowiedzieć treść modlitewną w postaci spontanicznie nasuwających się słów, które nie mają większego sensu. 

Początkowo wszystko to wydaje się sztuczne, pojawia się wewnętrzny opór i obawa że jest to tylko nasze działanie, bez pomocy Ducha Świętego. W pewnym sensie tak jest istotnie. Jednakże gdy człowiek przełamie wewnętrzny opór, z czasem zauważy, że wypowiadane słowa jak gdyby same zaczynają układać się w pewną całość i wypływają jak gdyby spontanicznie, popychane jakąś wewnętrzną siłą. Wtedy właśnie to Duch Święty wkracza w nasze „ćwiczenie” i to On zaczyna przemieniać je w modlitwę Duch Święty bardzo dyskretnie i w sposób początkowo niezauważalny przejmuje kontrolę nad naszą modlitwą, układając wypowiadane dźwięki w harmonijną całość. W ten sposób pod działaniem Ducha Świętego zaczynają wypływać z naszych ust dziwne głoski do tej pory nie słyszane, powodowane jakimś impulsem wewnętrznym. 

Niektórzy od razu otrzymują dar wygłaszania modlitw całkowicie skomponowanych, inni otrzymują zaledwie dwa, trzy słowa. Cierpliwe powtarzanie owych monosylab sprawia, że z czasem dochodzą następne, a Duch Święty rozbudowuje naszą modlitwę.

Dar zaśnięcia w Panu

Jest nazywany również darem spoczynku w Panu lub odpoczynku w Duchu. Tłumaczy się go jako swoiste „omdlenie” wobec bliskości miłującego Boga. 

Jest znakiem przechodzenia Ducha Świętego pośród modlących się. Jest momentem wielkiego pokoju i głębokiej więzi z Panem. Kiedy ten dar przychodzi od Pana, powinien by przyjęty z głęboką wdzięcznością i radością. 

Ten, kto doświadcza zaśnięcia w Panu, nie może się poruszać, ale zachowuje świadomość i czuje się szczęśliwy. Bóg, który przychodzi do uczestników spotkania modlitewnego, nie robi między nimi różnicy, ale każdego pragnie z taką samą mocą doświadczyć swoją miłością. Jednakże niektórym osobom, oprócz zapewnień o swojej obecności, daje doświadczyć siebie na płaszczyźnie emocjonalnej, przeżyciowej. Powodowane jest to jakąś szczególną potrzebą i jest znakiem dla takiej osoby, że Bóg jest obecny i działa w jej życiu duchowym, tak jak i w sercach innych członków wspólnoty. 

Bóg, przychodząc do człowieka również w wymiarze emocjonalnym, w postaci stanu pocieszenia, nie przychodzi tylko do ludzkiej duszy czy psychiki, ale ogarnia całego człowieka. Dlatego też to dotknięcie Jego miłością przejawia się w wypadku daru zaśnięcia w Panu szczególnym stanem fizycznym, w którym sfera cielesna, pod wpływem bliskości Pana Boga nie reaguje na bodźce fizyczne. Przejawia się to w stanie podobnym do omdlenia, a często również w upadku, podczas którego jednak nie występują żadne obrażenia fizyczne. 

Bóg, wybierając taki sposób dotykania swoją miłością, ma w tym konkretny cel. Dlatego też darowi zaśnięcia w Panu towarzyszą najczęściej konkretne uzdrowienia fizyczne lub duchowe. Może pojawiać się u osób stojących w jakimś ważnym dla nich momencie życiowym i potrzebujących takiego właśnie doświadczenia Boga lub też u osób, które z powodów wiadomych Bogu powinny taki dar otrzymać. Darem zaśnięcia w Panu może posłużyć się Bóg dla objawienia za pośrednictwem konkretnych osób swojej obecności we wspólnocie.

W przeciwieństwie do daru języków, który raz otrzymany w zasadzie zostaje na całe życie (chyba że osoba, która otrzymała ten dar, nie wykorzystuje go, wtedy dar „nieużywany” sam zanika), dar zaśnięcia w Panu nie jest darem „trwałym”, tzn. może być dany na dłużej, ale równie dobrze może być darem jednorazowym. W momencie, kiedy Bóg uzna, że nie jest on już konieczny dla sytuacji wiary danej osoby, może zmienić swój sposób przychodzenia, udzielając w miejsce daru zaśnięcia w Panu innych darów, bądź charyzmatycznych, bądź rozwijając i kształtując dary i zdolności naturalne. 

Dar zaśnięcia w Panu należy więc przyjmować z radością i wdzięcznością, ale nie przywiązywać się do niego, koncentrując się bardziej na samym Bogu, który przychodzi, objawiając swoją miłość.

Dar łez

Ten dar towarzyszy często nawróceniom, jest wyrazem stanu szczęścia wypływającego z doświadczenia bliskości kochającego i przebaczającego Boga. Bardzo często dar ten wiąże się ze stanem pocieszenia duchowego i towarzyszy doświadczeniu emocjonalnego uniesienia, które często pojawia się pod wpływem działania Boga. 

Dar łez jest więc zewnętrznym przejawem działania Boga w sercu człowieka, podczas którego doświadcza on szczególnego stanu pocieszenia, a jego dusza rozpala się miłością do Boga. Dar łez ma charakter oczyszczający i rodzi w sercu poczucie wolności i szczęścia. Podobnie jak dar zaśnięcia w Panu, ma charakter daru „nietrwałego”, udzielanego w określonych momentach życia, ale może występować również w formie stałej (na przykład u św. Ignacego czy wielu innych świętych) i wtedy staje się cenną pomocą w procesie rozeznawania jako potwierdzenie działania Ducha Świętego.

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym "Wieczerniku"