Wolni i wyzwalający

(227 - czerwiec - sierpień 2019)

Dla ojczyzny

Krzysztof Jankowiak

Bywa tak, że politycy po wygłoszeniu ostrych przemówień na forum sejmu idą razem biesiadować, a członkowie jednej rodziny, którzy tych przemówień wysłuchali, pozostają skłóceni

Krucjata Wyzwolenia Człowieka zrodziła się z zaangażowania społecznego, troski o Ojczyznę. „Proszę abyście przeciwstawiali się wszystkiemu, co uwłacza ludzkiej godności i poniża obyczaje zdrowego społeczeństwa, co czasem może aż zagrażać jego egzystencji i dobru wspólnemu…” – te właśnie słowa Jana Pawła II zainspirowały ks. Franciszka Blachnickiego do powołania Krucjaty. Krucjata nie jest jedynie działaniem trzeźwościowym, nie jest też walką o wolność tylko osobistą. Krucjata Wyzwolenia Człowieka jest zaangażowaniem w konkret życia społecznego we wszystkich jego wymiarach. 

Chciałbym w takim razie przyjrzeć się dwóm społecznym listom Episkopatu Polski. Tak, wiem, listy biskupów nie cieszą się dobrą opinią. Przede wszystkim z tego podstawowego powodu, że odczytywane podczas Mszy św. zastępują homilię – nigdy zaś słowo odczytywane nie może równać się z mówionym na żywo. Chyba jednak nie jest powszechnie znane, że obok listów przeznaczonych do odczytania są listy będące głosem na jakiś konkretny temat, opracowaniem ważnego zagadnienia. Tym bardziej szkoda, że nie są powszechnie znane same listy – bo zazwyczaj poruszają ważkie treści i czynią to w dogłębny i wart uwagi sposób. 

W 2017 r. ukazał się dokument „Chrześcijański kształt patriotyzmu” a 26 marca 2019 r. opublikowano list „O ład społeczny dla wspólnego dobra”. Ten drugi jest oczywiście zupełnie nowy, natomiast o liście z 2017 r. można już ze smutkiem stwierdzić, iż nie jest znany nawet w tych środowiskach, w których znany być powinien. Uczestniczyłem w ubiegłym roku w tygodniowym spotkaniu mającym wprowadzać młodych katolików w zagadnienia społeczne – list Episkopatu o patriotyzmie nie był zupełnie brany pod uwagę przez prowadzącego (miałem wrażenie, że o nim nie słyszał). Nie brałem natomiast udziału w ubiegłorocznej Oazie Rekolekcyjnej Diakonii Społecznej, mogę więc żyć w nadziei, że nasz Ruch, do którego charyzmatu należy przecież wrażliwość na głos Kościoła (ona leżała także u podstaw powołania KWC), tego listu nie pominął.

Nie będę streszczał listów ani omawiał ich całościowo, wskażę tylko na niektóre wątki, zachęcając od razu do samodzielnej lektury całości. 

Czy chrześcijanin powinien być patriotą? Na czym właściwie patriotyzm polega? Odpowiedź na te (i inne) pytania znajdujemy w liście z 2017 r.

Zacznę może – inaczej niż biskupi – od wskazania na to, czym patriotyzm nie jest. Nie jest mianowicie ubóstwianiem własnego narodu. „Za niedopuszczalne i bałwochwalcze uznać należy wszelkie próby podnoszenia własnego narodu do rangi absolutu”. List odróżnia tutaj patriotyzm od nacjonalizmu będącego formą egoizmu i przywołuje wypowiedź Jana Pawła II na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ w 1995 r.: 

Należy ukazać zasadniczą różnicę, jaka istnieje między szaleńczym nacjonalizmem, głoszącym pogardę dla innych narodów i kultur, a patriotyzmem, który jest godziwą miłością do własnej ojczyzny. Prawdziwy patriota nie zabiega nigdy o dobro własnego narodu kosztem innych. (…) Nacjonalizm, zwłaszcza w swoich bardziej radykalnych postaciach, stanowi antytezę prawdziwego patriotyzmu i dlatego dziś nie możemy dopuścić, aby skrajny nacjonalizm rodził nowe formy totalitarnych aberracji

To jednoznacznie rozróżnienie patriotyzmu i nacjonalizmu wywołało kontrowersje. Są bowiem środowiska (uważające się za katolickie), które nacjonalizm przedstawiają jako coś pozytywnego i nawet głos Jana Pawła II nie jest w stanie ich przekonać do zmiany zdania.

Natomiast patriotyzm, „godziwa miłość do własnej ojczyzny”, jak powiedział Jan Paweł II jest oczywiście czymś dobrym. List pokazuje patriotyzm jako formę miłości bliźniego: „Miłość własnej ojczyzny jest konkretyzacją uniwersalnego nakazu miłości Boga i człowieka”.

Patriotyzm nie jest jednak wartością najważniejszą: 

Dla uczniów Chrystusa miłość ojczyzny – jako forma miłości bliźniego – będąc wielką wartością, nie jest jednak wartością absolutną. Dla chrześcijanina, służba ziemskiej ojczyźnie, podobnie jak miłość własnej rodziny, pozostaje zawsze etapem na drodze do ojczyzny niebieskiej, która dzięki nieskończonej miłości Boga obejmuje wszystkie ludy i narody na ziemi. 

List pokazuje, jak realizować patriotyzm. Nie ma tu mowy o jakichś wielkich spektakularnych sprawach. Na pierwszym miejscu, z dużym naciskiem list pokazuje, że patriotyzm realizujemy w spotkaniu w drugim człowiekiem – poprzez „postawę służby oraz troski i odpowiedzialności za potrzeby”, poprzez świadczenie dobra, poprzez troskę o los drugiego, otwartość na współpracę, poprzez budowanie żywych relacji „w rodzinie, w szkole, w pracy czy miejscu zamieszkania”. Co istotne, chodzi o tych ludzi, „których Pan Bóg postawił na naszej drodze”. Nie wybieramy więc sobie tych, z którymi zechcemy współpracować czy świadczyć im dobro – oni są nam dani.

Przestrzenią, w jakiej codziennie zdajemy egzamin z patriotyzmu są miejsca, gdzie toczy się nasze codzienne życie – gmina, parafia, szkoła, zakład pracy, wspólnota sąsiedzka i lokalna. Wszędzie tam patriotyzm wzywa nas do życzliwości, solidarności, uczciwości i troski o budowanie wspólnego dobra.

Ale oczywiście patriotyzm nie ogranicza się do międzyludzkiej i życzliwości współpracy.

Patriotyzm konkretyzuje się w naszej postawie obywatelskiej; w szacunku dla prawa i zasad, które porządkują i umożliwiają życie społeczne, jak – przykładowo – rzetelne płacenie podatków; w zainteresowaniu sprawami publicznymi i w odpowiedzialnym uczestnictwie w demokratycznych procedurach; w sumiennym i uczciwym wypełnianiu obowiązków zawodowych; pielęgnowaniu pamięci historycznej, szacunku dla postaci i symboli narodowych; w dbałości o otaczającą nas przyrodę; w zaangażowaniu w samorządność i działania licznych organizacji, w podejmowaniu różnych inicjatyw społecznych.

Mamy więc tutaj bardzo konkretne wyliczenie. Nie budzi najmniejszego zdziwienia pielęgnowanie pamięci historycznej czy szacunek dla postaci i symboli narodowych. Trochę inaczej pewnie jest z rzetelnym płaceniem podatków. Teoretycznie powinniśmy być na to wyczuleni – wszak jedną z przyczyn słabości i następnie upadku Polski przedrozbiorowej była niechęć do płacenia podatków, co pociągało za sobą słabą armię i słabą władzę. Tyle, że czas przedrozbiorowy był dawno, a bliżej były podatki narzucane przez obcą władzę czy pozorny brak podatków i łupienie obywateli przez władzę komunistyczną (też obcą).

A szacunek dla prawa? Hm… Dbałość o przyrodę też niekoniecznie kojarzy się z patriotyzmem – wystarczy pomyśleć, jak niektóre środowiska reagują na samo słowo „ekologia”.

Patriotyzm ma również wymiar lokalny. List stwierdza poetycko: „Nasza ojczyzna, jeśli nie ma być tylko kategorią symboliczną czy polityczną, powinna mieć kolor nieba i kształt krajobrazu konkretnego miejsca”. Oznacza to, że patriotyzm nie jest unifikacją, że patriotycznie nie znaczy jednolicie.

Ważne jest zatem, aby nasza narodowa tożsamość i narodowy patriotyzm były otwarte na różnorodność lokalnych społeczności. By nasza polskość znajdowała swoją konkretyzację i wzbogacenie w specyfice, kulturze, obyczaju, a czasem szczególnym akcencie lub gwarze poszczególnych krain i regionów.

List wskazuje wreszcie jako wymóg patriotyzmu angażowanie w przezwyciężanie podziałów w Polsce:

W sytuacji głębokiego sporu politycznego, jaki dzieli dziś naszą ojczyznę, patriotycznym obowiązkiem wydaje się też angażowanie się w dzieło społecznego pojednania poprzez przypominanie prawdy o godności każdego człowieka, łagodzenie nadmiernych politycznych emocji, wskazywanie i poszerzanie pól możliwej i niezbędnej dla Polski współpracy ponad podziałami oraz ochronę życia publicznego przed zbędnym upolitycznianiem.

To wydaje się niby logiczne, przecież oczywiste jest, że naród podzielony jest słabszy. Czy jednak myślimy w ten sposób, że budowanie podziałów jest postępowaniem niepatriotycznym? Że są takie wszystkie zachowania, które zamiast szukać tego, co wspólne z ludźmi inaczej myślącymi, podkreślają to, co odrębne a nawet wyrzucają poza na zewnątrz ludzi mających inne poglądy?

W tym miejscu można przejść do listu z bieżącego roku. On bowiem podziałom w Polsce poświęca sporo miejsca. Znamienne, że po upływie dwóch lat negatywne zjawiska społeczne nie tylko nie zostały wyeliminowane, ale wręcz się pogłębiły.

List z 2019 r. bynajmniej nie głosi, że wszyscy powinni myśleć tak samo i że nie mogą spierać się o swoje racje. W zróżnicowanym społeczeństwie spory są czymś naturalnym. Co więcej, bywają takie spory, że właśnie 

chrześcijanin musi zająć stanowisko zdecydowane i konsekwentne Godziwe zaangażowanie w konflikt polityczny czy społeczny może być formą walki o wolność, sprawiedliwość, słuszne prawa słabszych czy wyzyskiwanych.

Jednak spór polityczny powinien być „zmaganiem się o coś”. Jeśli natomiast „zmaganie się o coś” zostaje zdominowane przez „zmaganie się z kimś”, 

polityka przestaje być roztropną troską o dobro wspólne. Staje się wyłącznie walką o władzę – mniej lub bardziej wyrafinowaną grą. 

List wymienia cały szereg skutków takiego właśnie uprawiania polityki. Na pierwszym miejscu wskazuje podziały między ludźmi, którzy powinni być sobie bliscy sobie – członkami tej samej rodziny, sąsiadami, współpracownikami. Zwraca przy tym uwagę, że dla samych polityków spory bywają tylko swego rodzaju teatrem, jednak nie jest tak w przypadku ludzi, którzy te spory obserwują. Bywa przecież tak, że politycy po wygłoszeniu ostrych przemówień na forum sejmu idą razem biesiadować, a członkowie jednej rodziny, którzy tych przemówień wysłuchali, pozostają skłóceni.

W efekcie traci się ochotę do jakiegokolwiek angażowania się – zamiera aktywność społeczna. Co więcej, nie podejmuje się wspólnych działań nawet tam, gdzie są one konieczne – „niezbędnych działań na rzecz wspólnego dobra”. A więc pewne sprawy pozostają niezałatwione, problemy nierozwiązane, bo ludzie są skłóceni.

List wskazuje także na takie skutki, jak deprecjonowanie autorytetów czy „podważanie doświadczeń historycznych czy dorobku kulturowego – tworzących fundament narodowej wspólnoty”. Ile razy jest tak, że dla przeprowadzenia swoich racji tworzy się swoją własną wersję historii a powszechnie szanowane autorytety przestają być autorytetami tylko dlatego, że ośmieliły się wypowiedzieć w sposób, który uczestnikowi sporu nie pasuje.

Jak przezwyciężać podziały? List przypomina tu pojęcie, które mocno się wpisało w polską historię: solidarność. Solidarność „jest formą miłości bliźniego” i w tym konkretnym przypadku powinna polegać na zaangażowaniu w dobro wspólne i „poszukiwaniu punktów możliwego porozumienia także tam, gdzie przeważa logika podziału i rozbicia”. Można tylko westchnąć – żebyśmy wszyscy chcieli tak postępować.

Sporo miejsca list poświęca kwestii języka używanego w debacie publicznej:

Wzywamy wszystkich uczestników życia publicznego, zwłaszcza polityków, dziennikarzy, publicystów i użytkowników mediów społecznościowych, ale także zabierających głos w gronie rodzinnym, sąsiedzkim i współpracowników, do głębokiej refleksji nad językiem używanym w rozmowach o sprawach publicznych. Jesteśmy bowiem przekonani, że jego barwność i wyrazistość można i należy pogodzić z szacunkiem zarówno dla oponentów, jak i dla odbiorców. 

Miarą szacunku jest także ograniczenie nadmiernych emocji i uproszczeń, które fałszują rzeczywistość i zamykają drogę zarówno do politycznego kompromisu, jak i do zrozumienia całej złożoności życia publicznego.

Nie mieszczą się w tych kategoriach ataki ad personam lub podsycanie z premedytacją płomienie emocjonalnych sporów. Roztropność przypomina, że każde wypowiedziane słowo i każdy upubliczniony obraz, zwłaszcza jeśli są kłamliwe i krzywdzące, zaczynają żyć niejako własnym życiem, wywołując czasem skutki nieprzewidywane i niekontrolowane. Roztropność pozwala też na krytyczne przyjmowanie informacji niesprawdzonych, niewiarygodnych, niepodpisanych czy napisanych niegodziwym językiem oraz powstrzymuje przed ich upowszechnianiem.

List jednoznacznie stwierdza: „Tylko w postawie solidarności możliwe jest budowanie pomyślności narodowej wspólnoty”. Wracamy więc do patriotyzmu.

„Wolni i wyzwalający” – temat nowego roku pracy. Wydaje mi się, że listy Episkopatu (a omówiłem tylko niektóre wątki) kreślą ogromne pole do zaangażowania dla ludzi Ruchu, ludzi Krucjaty.