Aniołowie

(154 - listopad - grudzień 2007)

Do źródła uciszenia

ks. Zbigniew Snarski

Trzeba dostrzec oczyma wiary te części Kościoła, które nazywamy Oczyszczającym się i Chwalebnym

 

Wy natomiast przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga żyjącego, Jeruzalem niebieskiego, do niezliczonej liczby aniołów, na uroczyste zebranie, do Kościoła pierworodnych, którzy są zapisani w niebiosach, do Boga, który sądzi wszystkich, do duchów sprawiedliwych, które już doszły do celu, do Pośrednika Nowego Testamentu - Jezusa, do pokropienia krwią, która przemawia mocniej niż [krew] Abla (Hbr 12, 22-24).

Przystąpiliście do góry Syjon...

Przez chrzest stałem się dzieckiem Boga i jednocześnie dzieckiem Kościoła. Nie zawsze na co dzień sobie to w pełni uświadamiam. Mam słaby wzrok i nie dostrzegam tych, którzy należą do Kościoła. Najłatwiej, w pierwszej kolejności zauważyć oczyma ciała ludzi zewnętrznie, ubiorem reprezentujących na ziemi niebieskie Jeruzalem. Sutanna, habit... Niektórzy wręcz ograniczają się tylko do tego, żeby utożsamiać Kościół pierworodnych z kapłanami i siostrami zakonnymi. Dlatego trzeba swój wzrok wznosić coraz wyżej, w kierunku góry Syjon. Oczy rozumu potrafią dostrzec najpierw katolików, zwłaszcza tych z tej samej parafii, których spotyka się w świątyni na nabożeństwach, obok których siedzi się w ławce. Najmocniej doświadczam Kościoła lokalnego podczas niedzielnej Eucharystii, a gdy na uroczystości parafialnej albo oazowym dniu wspólnoty jest obecny biskup, mam okazję przypomnieć sobie o Kościele diecezjalnym. Wielką łaską było dla mnie odkrycie Kościoła powszechnego podczas spotkań z papieżem, europejskich dni młodzieży organizowanych przez wspólnotę z Taize, modlitwy w świątyniach zagranicznych. To nie wszystko: muszę się mocno wysilić, żeby przypomnieć sobie o utajonej, niewidzialnej przynależności do Kościoła w różnym stopniu ludzi na całym świecie otwartych na działanie Ducha Świętego, starających się żyć w zgodzie z sumieniem, zmierzających ku Dobru. Uff, aż ciężko ogarnąć to wielkie uroczyste zebranie... A to jeszcze nie wszystko...

Do duchów sprawiedliwych...

Trzeba jeszcze dostrzec oczyma wiary te części Kościoła, które nazywamy Oczyszczającym się i Chwalebnym. Zmarli, którzy żyją w stanie czyśćca oczekując na pełnię niebiańskiej szczęśliwości są szczególnie wrażliwi na duchowy kontakt z członkami Kościoła jeszcze pielgrzymującymi na ziemi. Zawsze gotowi przyjąć nawet najdrobniejszy dar modlitwy i pokuty spełniony w ich intencji. Więź z duszami czyśćcowymi jest bardzo pouczająca, przypomina o konsekwencjach grzeszenia i wychowuje do bezinteresownej miłości, do ofiarności, do miłosierdzia. Gdy sam korzystam cierpliwie i nieustannie przez całe życie z Miłosierdzia Bożego, rozwijam w sobie samym wyobraźnię miłosierdzia. Bliźni żyjący obok mnie na ziemi nie zawsze przyjmuje mój dar, bliźni w czyśćcu - za każdym razem i to z wielką wdzięcznością. Wierzę, że taka duchowa przyjaźń z duszami czyśćcowymi pogłębia się, gdy trafiają do nieba zyskuję świętych orędowników! W ten sposób powiększa się grono świętych, którzy mnie kochają. Są oczywiście święci, których i ja kocham. Święty patron chrztu, bierzmowania, parafii oraz ci, którzy stali mi się jakoś bliscy. Ja osobiście mam taką swoją prywatną litanię do ulubionych świętych (kończę ją wezwaniami do Sług Bożych Jana Pawła II i ks. Franciszka Blachnickiego). Zaprzyjaźniłem się z tymi świętymi czytając o nich książki albo nawiedzając miejsca z nimi związane. Wspaniali duchowi przyjaciele zawsze gotowi do wstawiennictwa w mojej intencji!

Do niezliczonej liczby aniołów...

Najdoskonalszymi jednak duchowymi przyjaciółmi każdego człowieka są aniołowie. By doświadczyć w życiu ich obecności i działania muszę nie tylko wysilić spojrzenie oczu wiary, ale nadto i wyobraźnię. Niebiańskie duchy stworzone przez Boga, które mają mi pomagać na drodze do celu, do Pośrednika Nowego Testamentu - Jezusa. Szczególnie Anioł Stróż, którego uczę się kochać od dzieciństwa. Tęsknię za nim, by już go w końcu poznać osobiście - mówiąc po ludzku - „twarzą w twarz”. Świętych Aniołów wołam na pomoc, gdy jest mi ciężko, gdy doświadczam ataków złych duchów, w chwilach pokus i walki duchowej. Uspakajam się myśląc o tych potężnych wojownikach, o ich gotowości walki ze mną i za mnie, że są niepokonani dzięki mocy Bożej, mają siłę uzdrawiania duszy. Wpatrując się nieustannie w oblicze Syna Bożego starają się pomóc mi dotrzeć do pełni prawdy, do pełni miłości, do domu Ojca.

Aniele mój
Posłańcu z Wysoka
Odblasku Opiekuńczości Ojca
czuwaj przy mnie wiernie
  Przyjacielu bez ciała
  z wielkim Sercem
Proś ze mną i za mnie
naszego Mistrza - Oblubieńca
o łaskę wytrwania w Jego Miłości
o pragnienie posłuszeństwa woli Stwórcy
o poddanie się w prawdzie natchnieniom Ducha
  i prowadź mnie swoją miłością
Aniele mój
do Źródła uciszenia