W mocy Ducha Świętego

(206 - lipiec - wrzesień 2015)

Ewangelia Ducha

Andrzej Krynicki

Duch Święty w Dziejach Apostolskich

Biblia Tysiąclecia we wstępie do Dziejów Apostolskich nazywa tę księgę „Ewangelią Ducha Świętego”. Większość opisanych tam wydarzeń jest inspirowana przez Ducha Świętego. Opisane są Jego bezpośrednie interwencje jak np. „porwanie” Filipa po nawróceniu dworzanina (8,39), bądź też Jego działanie jest dostrzegane przez pierwotny Kościół w zdarzeniach z życia. Patrząc „oczyma wiary” dostrzegają obecność Ducha, choć dla postronnych osób nie musi to być widoczne. Przykładowo autor księgi jest przeświadczony, że Szczepan podczas rozprawy ze swoimi prześladowcami przemawiał z natchnienia Ducha Świętego (6, 10). 

Przede wszystkim zaś w Dziejach Apostolskich św. Łukasz opisuje zapowiadane przez Chrystusa przybycie Pocieszyciela, które dokonało się w Wieczerniku w dzień Pięćdziesiątnicy. Trzecia Osoba Trójcy Świętej zaznacza swoją obecność na kartach Dziejów na różne sposoby. Są to szczególne okoliczności albo nadprzyrodzone znaki, w których Jej działanie jest dostrzegane, daje także o sobie znać przez kierowanie Apostołami. Spróbujmy prześledzić, w jaki sposób Duch Święty objawia się w „swojej Ewangelii”.

Okoliczności przyjścia Ducha Świętego 

Przybycie Ducha Świętego można odczytywać jako znak jedności Kościoła, gdyż Dzieje Apostolskie ukazują nam Jego objawianie się niemal zawsze w momentach, gdy zgromadzona wspólnota trwa na modlitwie. Podczas Pięćdziesiątnicy: „znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu” (2, 1). Po zwolnieniu z aresztu Piotr i Jan wrócili do braci i po wspólnej modlitwie „zadrżało miejsce, na którym byli zebrani, wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym” (4, 31). Tak działo się w czasie działalności misyjnej Piotra i Jana w Samarii (8, 14-17). Podobne zdarzenie ma miejsce kiedy Piotr przybył do domu setnika Korneliusza i głosił Słowo, „kiedy jeszcze mówił, Duch Święty zstąpił na wszystkich, którzy słuchali nauki” (10, 44). Możemy też przeczytać o wylaniu Ducha Świętego na około dwunastu mężczyzn, podczas działalności świętego Pawła w Efezie (19, 6). 

Oczywiście Duch „wieje tam, gdzie chce” i może objawiać swoje działanie także wobec pojedynczych osób. Ma to miejsce na przykład w przypadku działalności Filipa, któremu Duch mówi wprost gdzie ma się udać i co robić (8, 26-40). Jednak w zdecydowanej większości przypadków szczególną okolicznością, w której Duch Święty „najchętniej” zaznacza swoją obecność jest Kościół zebrany by się modlić. 

Znaki towarzyszące przyjściu Ducha Świętego

W dniu zesłania Ducha Świętego „nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić” (2, 2-4). 

Szum gwałtownego wiatru przywodzi na myśl słowa Jezusa wypowiedziane do Nikodema. „Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha” (J 3, 8). Powiew wiatru jest również znakiem jaki towarzyszył objawieniu się Pana prorokowi Eliaszowi (1 Krl 19, 11-12). 

Z kolei języki ognia możemy powiązać ze słowami Jana Chrzciciela, które wypowiedział o Chrystusie: „On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem” (Mt 3, 11). W komentarzach do Dziejów znajdujemy też odniesienie języków ognia do płonącego krzewu, w którym Pan ukazał się Mojżeszowi (Wj 3, 2). Wiatr i ogień możemy zatem odczytywać jako znaki mocy i obecności Bożej. Duch Święty objawia się Apostołom i uczniom tak jak wcześniej objawiał się Bóg prorokom. Potwierdzeniem wylania Ducha było również drżenie ziemi, którego doświadczyli Apostołowie w czasie modlitwy po pierwszych prześladowaniach ze strony Sanhedrynu (4, 31).

Znakiem wylania Duch Świętego jest także to, że uczniowie zaczynali mówić językami i prorokować (19, 6). Duch potwierdza w Kościele swoją obecność przez to że udziela darów które w danej chwili są potrzebne. Dar języków był konieczny by Słowo Boże mogło dotrzeć do licznych narodów. „Przebywali wtedy w Jerozolimie pobożni Żydzi ze wszystkich narodów pod słońcem. Kiedy więc powstał ów szum, zbiegli się tłumnie i zdumieli, bo każdy słyszał, jak przemawiali w jego własnym języku” (2, 5-6). Z kolei dar proroctwa rozumiany jako umiejętność odczytywania woli Bożej dla wspólnoty był niezbędny w kierowaniu pierwszym Kościołem. Przykładem jest działanie proroków w Antiochii, z których jeden o imieniu Agabos rozpoznał, że nastanie głód, co pomogło w gromadzeniu potrzebnej jałmużny dla najbardziej potrzebujących (11, 27nn). 

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym "Wieczerniku"