Kochać samego siebie

(202 - listopad - grudzień 2014)

z cyklu "W Sieci"

FaceBóg

Piotr Niedzielski

Właściwie to nie wiem, dlaczego jeszcze w tej rubryce nie pojawiła się recenzja strony facebog.deon.pl… Szczególnie, że jest ona z pewnością warta uwagi i polecenia! W każdym bądź razie, błąd naprawiam właśnie w tym numerze „Wieczernika”. Zapraszam do odwiedzin na „katolickich demotywatorach”, bo tak w skrócie można nazwać tę witrynę.

Strona bardzo przypomina, znane z pewnością wielu internautom, „Demotywatory”. Istotę projektu stanowią różne grafiki, z których każda jest opatrzona jakimś komentarzem albo cytatem. Praktycznie każdego dnia pojawia się jakiś nowy obrazek. I ile „Demotywatory” mają przede wszystkim rozśmieszać odwiedzających je internautów, o tyle „FaceBóg” chce im coś ważnego powiedzieć. Chce, aby choć na chwilę zatrzymali się oni i pomyśleli nad pewnymi sprawami w ich życiu, w szczególności zaś – nad swoją wiarą i relacją do Boga. I faktycznie, cel ten wydaje się być osiągany w 100 procentach – gdy w pewien wrześniowy wieczór przeglądam stronę, natrafiam np. na grafikę przedstawiającą św. Jana XXIII i słowa: „Właśnie dzisiaj uczynię coś dobrego i nikomu o tym nie powiem”. Okazuje się, że to większa akcja, przebiegająca pod hasłem: „10 dni ze św. Janem XXIII”. Przewijam ekran w dół i widzę kolejny obrazek – tym razem jest na nim znany brazylijski piłkarz Kaka, który deklaruje: „Jestem zwycięzcą, bo Jezus żyje w moim życiu”. Takich grafik jest więcej. Kto je tworzy? Może to zrobić dosłownie każdy. Twórcy portalu dają taką możliwość każdemu chętnemu.

Warto też dodać, że grafiki są podzielone według przeróżnych kategorii, takich jak np. „PKS – Posłuchaj Kogoś Sensownego”, „Całkiem Konkretny Komentarz”, „Słowa z Mocą” czy „Banita”.

Ciekawostkę stanowi fakt, że portal „Facebóg” jest w zasadzie stworzony po to, aby treści ukazujące się na nim, trafiały również (a właściwie przede wszystkim) do użytkowników Facebooka, jednego z najpopularniejszych serwisów społecznościowych na świecie. I faktycznie, jako użytkownik FB mogę potwierdzić, że po kliknięciu „Lubię to!” na profilu „FaceBóg”, codziennie lub prawie codziennie widzę jakąś nową, ciekawą i dającą do myślenia grafikę. Trudno się zresztą temu dziwić, bo wszystko zaczęło się od profilu na Facebooku, a dopiero potem powstał portal. Jak mówią jego autorzy, „chcemy budzić do życia wszystkich, którzy siedzą na FB”. 

Twórcą i administratorem portalu jest młody dziennikarz katolicki związany ze stroną „Deon.pl”, Piotr Żyłka. Jaki cel przyświecał jemu i jego współpracownikom? Na stronie znajdujemy taką oto deklarację: „Chcemy ewangelizować w sieci. Chcemy docierać do wierzących i niewierzących. Chcemy jednoczyć, pobudzać do myślenia”.  I udaje im się to bardzo dobrze. Projekt „FaceBóg” jest coraz popularniejszy. To świetne narzędzie ewangelizacji i dowód na to, że także w mediach społecznościowych można (i trzeba!) robić wiele dobra. 

Jednak portal „FaceBóg” to nie tylko kolorowe, ewangelizacyjne obrazki. W swojej ofercie ma on o wiele więcej propozycji. Nie chcę jednak od razu zdradzać wszystkiego, dlatego wszystkich chętnych zapraszam do odwiedzin jeszcze dzisiaj na stronie: www.facebog.deon.pl.