Pytania o Kościół

(230 - styczeń - luty 2020)

z cyklu "Ze wszystkich narodów"

Filipiny 2019

Agata, Melende, Raisa i Randy, Kasia, Ewa i Wojtek

Jak co roku od pięciu lat (mały jubileusz) podczas wakacji letnich 2019 r. w rekolekcjach oazowych uczestniczyli siostry i bracia z filipińskiej wyspy Negros. W oazie rodzin I stopnia pierwszy raz w historii uczestniczyło małżeństwo z Filipin, Reiza i Randolf Bandiola z diecezji Dumagete, natomiast w oazie studenckiej i dorosłych I stopnia w Krościenku uczestniczyli Raphael, ich syn oraz Melende Castro, 69-letnia emerytowana nauczycielka z diecezji Bacolod (i daj nam Boże wszystkim mieć tyle siły duchowej i fizycznej na emeryturze). 

Z Reizą i Melende poznałam się nieco jeszcze przed wakacjami dzięki Facebookowi. Od pierwszej więc chwili, gdy wszyscy zobaczyliśmy się pierwszy raz „w realu” na lotnisku w Berlinie, mieliśmy poczucie, że jesteśmy „swoi”. Co prawda wychowani na różnych kontynentach i w różnych kulturach, ale zjednoczeni pragnieniem podążania za Chrystusem. Pierwsze rozmowy od razu były naznaczone pragnieniem zejścia w głąb i dotykania tego, co najważniejsze. Dni spędzone przez Filipińczyków w Poznaniu były dość intensywne, przy czym cenne okazało się też poznawanie początków chrześcijaństwa w Polsce i polskiej historii dzięki wystawie w Bramie Poznania. Dni te były nie tylko pełne spotkań z ludźmi, ale i pełne muzyki. Mało kto byłoby gotów tak jak Randy spędzić niemal pół nocy przy gitarze, grając i śpiewając po blisko trzydziestogodzinnej podróży i drastycznej zmianie czasu . W Poznaniu też Randy i Melende udzielili wywiadu „Przewodnikowi Katolickiemu”. Jest on dostępny pod adresem https://www.przewodnik-katolicki.pl/Archiwum/2019/Przewodnik-Katolicki-32-2019/Wiara-i-Kosciol/Widac-glod-Jezusa.

A potem były rekolekcje. Mimo że słyszeli już wiele o rekolekcjach oazowych i odebrali wiele wskazówek od osób, które uczestniczyły w nich wcześniej, wciąż zadziwiało ich, że nie są to „zwykłe” rekolekcje i że tyle ich podczas tych rekolekcji zaskakuje. Zachwycili się bogactwem i sposobem celebrowania Eucharystii. Zgodnie podkreślają, że lepiej poznali Chrystusa i zaczęli budować z Nim bliską relację, wiele zawdzięczają Namiotowi spotkania i porannym modlitwom wprowadzających w temat dnia. Bardzo mocno uświadomili sobie, że każdy jest powołany do świadectwa i głoszenia Jezusa. Podkreślali, że dzięki rekolekcjom oazowym są bardziej wyczuleni na postępowanie według Bożej woli. Mając świadomość własnej grzeszności wierzą ze łaska Boża pomoże im przezwyciężać w sobie człowieka cielesnego. Takie mniej więcej są ogólne punkty ich wspólnego świadectwa. O tym jak pięknie weszli w rekolekcje świadczą m. in. liczne zdjęcia i nagrania. Małgosia, moderatorka, wspomina: „Melende i Raphael ubogacili naszą wspólnotę swoją obecnością. Melende była jak najlepsza ciocia – przytuliła, z uśmiechem podniosła na duchu, pomogła w pracy. Raphael zachwycał pięknym śpiewem, także po polsku  Byli dla uczestników rekolekcji cennym darem, uśmiechem miłości Boga”.

Reiza i Randolf zachwycili się istnieniem w ruchu formacji dla osób będących na różnej drodze, formacji, która jednak nie jest całkowicie „inna” – ogromnie ich cieszyło, że syn uczestniczący w oazie studenckiej przeżywa te same treści duchowe co oni na oazie rodzin. Podobały im się bardzo metody pracy Domowego Kościoła. Wyjeżdżali z Polski pełni zaciekawienia dokąd teraz poprowadzi ich Pan Bóg.

Rekolekcje z Filipińczykami nie mogłyby się odbyć, gdyby nie zaangażowanie ogromniej rzeszy ludzi z Ruchu, począwszy od osób wspomagających ich przyjazd finansowo, osób przyjmujących ich do swoich domów, karmiących, pomagających w pokonywaniu odległości, i wreszcie osób, które odważyły się podjąć niecodzienną służbę tłumacza czy też w ogóle prowadzenia rekolekcji z tak „egzotycznymi” uczestnikami. Podziwiam Kasię i podziwiam Ewę i Wojtka, że pomimo wielu obaw z odwagą i zawierzeniem podjęli stawiane przed nimi nowe i zaskakujące zadanie. Cieszę się ogromnie otwartością uczestników rekolekcji. Dzięki zaangażowaniu tak wielu osób, przyjęcie Filipińczyków w Polsce nie było jakąś idee fixe kilku osób, a stało się wspólną służbą, wspólnym dziełem i wielkim darem. Wychwalam Pana Boga, dla którego nie ma nic niemożliwego (Nakarmić ponad dwadzieścia osób „proszonymi” daniami – cóż za problem!).

I tak jak Reiza i Randy jestem ogromnie ciekawa, co jeszcze Pan Bóg dla nas wszystkich przygotował. Projekt „Filipiny 2020” zaczyna się rysować bardzo interesująco…

Agata

Przyjęcie zaproszenia na piętnastodniowe rekolekcje Ruchu Światło-Życie w Polsce okazało się dla mnie wielkim błogosławieństwem. Należę do Kościoła od dzieciństwa. Wiele osób uważa mnie za osobę religijną, ponieważ chodzę do kościoła, uczestniczę we Mszy św. i przyjmuję Komunię świętą oraz odmawiam różaniec. Ci ludzie jednak nie wiedzą, że często doświadczam duchowej posuchy, szczególnie dotyczy to modlitwy. Podczas rekolekcji odkryłam, że moja modlitwa naznaczona była rutyną, że zawsze mówiłam do Pana Boga, a nie pozwalałam Mu mówić do mnie. Ogromnie pokochałam Namiot Spotkania. Teraz podczas tych spotkań pozwalam Bogu mówić do mnie i wskazywać mi jak mam być Jego świadkiem w życiu. Nauczyłam się słuchać, a Pan Bóg mówi mi, że jeżeli chce aby inni się zmienili, zmiana musi zajść przede wszystkim we mnie.

Kiedy teraz przyjmuję Jezusa w Najświętszym Sakramencie, spotkanie to jest głębsze, bardziej bliskie. Ogromnie cieszę się, że mogę odczuwać boża obecność w ludziach, których spotykam, szczególnie osobach z Ruchu, które tak dobrze troszczą się o mnie i innych uczestników rekolekcji.

Mam świadomość, że prawdziwa walka zacznie się po moim powrocie do rodziny, znajomych i wspólnoty parafialnej. Wiem jednak, że zawsze mogę ufać Bogu i że On będzie zawsze blisko, by przypominać mi, że mam wciąż walczyć o to, by dawać o Nim żywe świadectwo Jego dzieciom, których każdego dnia spotykam (tłum. Agata Jankowiak).

Melende

Kiedy przyjechaliśmy tutaj z Filipin aby wziąć udział w rekolekcjach, myśleliśmy, że nasza relacja jest dobra. Że może i zdarzają się nam pewne nieporozumienia, ale udaje się nam je pokonywać. Jednak te rekolekcje dokonały pewnej zmiany w naszym myśleniu, teraz rozumiemy dlaczego pojawiają się te nieporozumienia oraz uczymy się jak budować nasz związek opierając się na wzajemnej akceptacji i miłości w świetle wartości ewangelicznych oraz w duchu dialogu i dobrej komunikacji.

Nauczyliśmy się doceniać czytanie Biblii oraz układać nasze myśli i działania w oparciu o Nią, jak również budować osobistą relację z Jezusem poprzez nasze życie modlitewne. Bardziej teraz doceniamy piękno sakramentu świętej Eucharystii, wiele nauczyliśmy się z doświadczeń, którymi dzielili się nasz ksiądz moderator, animatorzy oraz inne małżeństwa. A tak bardziej osobiście – dzięki życzliwości innych par mogliśmy zobaczyć i docenić bogactwo historii oraz piękna zarówno Polski jak i jej mieszkańców.

Modlimy się teraz, kiedy ruszamy dalej w drogę naszego małżeńskiego życia z rozumianym w nowy sposób sensem pojęcia zobowiązanie, żebyśmy umieli doprowadzić inne małżeństwa w naszej diecezji na Filipinach do takiej samej drogi i doświadczenia.

Dziękujemy małżeństwom uczestniczącym w tych rekolekcjach, naszym tłumaczkom, animatorom, księdzu moderatorowi Janowi Mikulskiemu, Ewie i Wojtkowi Grelom, Agacie Jankowiak, Ruchowi Światło-Życie, a przede wszystkim samemu Bogu za możliwość bycia tutaj. Szczęść Boże (tłum. Katarzyna Patelka).

Reiza i Randy

Pojechałam do Bystrej jako tłumacz uczestniczącej w tych rekolekcjach pary z Filipin. To było wyjątkowe przeżycie i chcę tym świadectwem podziękować Panu Bogu za owoce, które już widzę w sobie, ale i za te, które – jestem pewna – dopiero nadejdą. Najbardziej oczywiste były dla mnie doświadczenia zawodowe  – rzadko mam okazję mówić po angielsku o naprawdę ważnych sprawach, poszerzyłam słownictwo w tym względzie, poćwiczyłam umiejętności językowe – tłumaczenie symultaniczne, definiowanie, synonimy, parafrazę, nowością była konieczność tłumaczenia – subtelnych nieraz – różnic między pojęciami, zmuszało to do zastanowienia się nad tymi treściami także po polsku. 

Byłam już wcześniej na oazie I stopnia jako uczestnik, a potem także animator i – wraz z mężem – para moderatorska. Za każdym razem wiele korzystam od uczestników rekolekcji. Pomaga mi ich świadectwo  – Pan Bóg daje zawsze takich ludzi, którzy mają lub mieli podobne do moich problemy, a przez to co mówią, robią – lub czego NIE robią – oświetla moją sytuację. Pomaga życzliwość uczestników, humor, taka nadprzyrodzona umiejętność zbudowania wspólnoty w kilka zaledwie dni. Tak było i tym razem.

Zmuszona do uważnego słuchania – całkiem inaczej przeżyłam znane mi już wcześniej treści, tu jeszcze dodatkowo pięknie, prosto i precyzyjnie przekazywane przez księdza Jana Mikulskiego. Była to potężna dawka wiedzy, lekcja pokory (dla kogoś, kto czasem myśli, że już dużo wie…), okazja do rozmodlenia, nawrócenia i zaczerpnięcia z przykładu osób, które tyle pracy włożyły w przygotowanie i poprowadzenie tego turnusu. Wywiozłam postanowienie skorzystania z licznych „patentów”, które tu podpatrzyłam. Będą mi one pomocne także w posłudze w naszym rejonie. Wypoczęłam, poznałam wspaniałych ludzi i piękną okolicę, dowiedziałam się wiele o prowadzeniu rekolekcji, ale i o Kościele, religii w ogóle oraz o samej sobie, spędziłam miłe, niezapomniane chwile ze swoimi dziećmi. Cieszę się także, że mogłam się przydać – Pan Bóg wykorzystał moją osobę, żeby obdarować Sobą innych – piękne świadectwo Reizy i Randiego to potwierdza. Chwała Panu. Lubię Mu się przydawać.

Kasia

Z wielką radością wracamy wspomnieniami do rekolekcji dla rodzin, które przeżywaliśmy od 16 lipca do 1 sierpnia w Bystrej Krakowskiej, w Domu Rekolekcyjnym Nazaret. Sama nazwa przyciąga rodziny do tego gościnnego i pięknego miejsca na skraju malowniczego Beskidu Śląskiego, nieopodal Szczyrku, Wisły czy Koniakowa. I rzeczywiście zjechały się na nasz turnus rodziny z całej Polski, ale nie tylko… Przyjechały również polskie rodziny zamieszkujące na stałe poza Polską, jedna w Wielkiej Brytanii, a druga w Belgii. 

Kiedy w marcu lista uczestników była już prawie zamknięta otrzymaliśmy zapytanie, czy przyjęlibyśmy na nasze rekolekcje małżeństwo Filipińczyków, którzy pragną przyjechać do Polski, przeżyć rekolekcje formacyjne Domowego Kościoła i poznać bliżej Ruch Światło-Życie. Tak więc dotarła do nas i para z Filipin, a nasza wspólnota stała się międzynarodową. Było to dla nas nowe wyzwanie, ale i doświadczenie prowadzenia rekolekcji z udziałem obcokrajowców z tak odległej części świata, z udziałem tłumacza, a także różnymi nowymi sprawami natury organizacyjnej. 

Pan Bóg wspaniale ten czas przygotował. Nie przypadkiem znalazło się wśród uczestników kilka osób znających język angielski, którym posługiwali się Reiza i Randy, tak że mieliśmy możliwość nawiązania kontaktu, wzajemnego poznania się i dzielenia się życiem. Poruszające było dla nas z jednej strony świadectwo ludzi, którzy szukają bliskości Boga, pragną zmieniać swoje życie, pracować nad sobą, nad swoim małżeństwem, poświęcają czas urlopu na dwutygodniowe rekolekcje i przyjeżdżają z tak odległych miejsc, a z drugiej strony świadectwo tych, którzy podejmują posługę, by inni mogli z rekolekcji skorzystać i wzrastać do świętości. 

Choć nie da się tego do końca wyrazić słowami, chcemy powiedzieć o wdzięczności dla Pana Boga, jaka wypełnia nasze serca. Mimo wielu trudności, znaków zapytania, niepokojów, Pan przeprowadził nas, sprawił, że mogliśmy służyć. Kolejny raz pokazuje nam Bóg, że jeśli Jemu oddajemy nasze trudy, nasze działanie – On błogosławi naszym intencjom. To On przywraca zdrowie, stawia dobrych ludzi na naszej drodze, którzy pomagają znaleźć pracę, to On poczyna długo oczekiwane nowe życie w naszej rodzinie, obdarza wciąż nowymi łaskami. Nasz Pan jest Wielki, to On wciąż na nowo pokazuje nam drogę do świętości, byśmy się nie pogubili w codziennej gonitwie i to On daje też czas odpoczynku. Bądź uwielbiony Panie! 

Dziękujemy również wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób pomogli nam zrealizować to dzieło Boże.

Ewa i Wojciech Grelowie