Świętowanie

(199 - kwiecień - maj 2014)

z cyklu "To lubię"

Herbata

Czesław (Karol) Błaszak

Na początku chciałbym zaznaczyć, że już samą pracę zawodową, którą wykonuję 48 rok mogę szczęśliwie nazwać pasją. Jestem zoologiem i pracuję na Uniwersytecie A. Mickiewicza w Poznaniu. Mam też kilka innych, wieloletnich zainteresowań, a jednym z nich, które jest moją życiową pasją to herbata. Z piciem herbaty związany jestem od dzieciństwa natomiast szczególne zainteresowanie tym wspaniałym napojem rozpoczęło się w latach 60-tych ubiegłego wieku, kiedy to otrzymałem etat asystenta w Zakładzie Morfologii Zwierząt na UAM. Ta pasja miała w pewnym stopniu również związek z panującym wtedy systemem komunistycznym, w którym na tle przeciętności i szarzyzny, jako wyraz buntu, postanowiłem wyróżnić się poprzez kolekcjonowanie herbat. W systemie, w którym żyliśmy z herbat dostępna była słynna Ulung i herbaty gruzińskie a w porywach luksusu pojawiały się jeszcze Yunnan, Five O’clock czy Madras.  Uzyskanie jednak dobrej jakościowo herbaty graniczyło wówczas z cudem. Tym bardziej, że nie miałem możliwości wyjazdów za granicę, a więc kolekcjonowanie herbat było utrudnione. Mimo to, dzięki wielu Przyjaciołom, udało mi się w tym okresie zgromadzić pokaźną kolekcję (ok. 100 „rodzajów” herbat). W tej herbacianej pasji nie chodziło tylko o zbieranie i picie herbat z różnych części świata. Interesowało mnie też pogłębianie wiedzy szeroko pojętej, a związanej z herbatą, a więc historia herbaty, uprawa, rodzaje herbat, wpływ herbaty na organizm, sposoby parzenia, mieszanki herbaciane itd. Trudno nie interesować się przy pasji herbacianej porcelaną, która jest niezbędnym elementem dobrego zaparzenia i smakowania herbat. Zbieram również porcelanę, zarówno filiżanki jak i czajniki. W swojej kolekcji mam kilkadziesiąt filiżanek znanych firm (Miśnia, Fürstenberg, Rosenthal) produkujących porcelanę i ponad 30 czajniczków do zaparzania herbaty. Będąc dwukrotnie kierownikiem wypraw naukowych do Afganistanu, Pakistanu, Indii i Nepalu miałem możliwość zapoznania się z miejscowymi zwyczajami dotyczącymi picia herbaty i miałem okazję pić herbatę podczas uroczystości religijnych z udziałem Dalajlamy w indyjskim Tybecie (Ladakh). Była to słynna herbata z łojem jaka, która jednak nie należy do smacznych herbat. Z tych wypraw przywiozłem do swojej kolekcji różne „rodzaje” herbat, ale też oryginalne przepisy parzenia, z których nie tylko korzystam sam, ale którymi chętnie się dzielę. Wykorzystując wspaniałe działanie herbat (szczególnie zielonych) pijemy z Żoną Janeczką już prawie 49 lat herbaty (śniadanie i podwieczorek) plus jeszcze dodatkowe herbaty wypijane w ciągu dnia. Wymienię tylko niektóre dobroczynne działanie herbaty. Przeciwutleniacze w herbacie chronią naczynia krwionośne przed uszkadzaniem, herbata działa przeciw zakrzepowo, pomaga w trawieniu ciężkostrawnych pokarmów, przy zgagach neutralizuje kwasy żołądkowe, zmniejsza ryzyko nowotworów przewodu pokarmowego i płuc, działa antybiegunkowo i moczopędnie, działa pobudzająco poprzez dużą ilość teiny, aktywuje układ odpornościowy, pomaga w zwalczaniu infekcji wirusowych i bakteryjnych. Ma również pozytywne działanie na uzębienie i układ kostny (duże ilości fluoru, manganu). W Ruchu Światło Życie jesteśmy od 1985r. Byliśmy kilkakrotnie na rekolekcjach, podczas których mówiłem uczestnikom o dobroczynnym działaniu herbaty na organizm. Pamiętam jak na Rekolekcjach III stopnia w Zakopanem w pierwszych dniach ponad 90 % uczestników piło kawę, a pod koniec rekolekcji sytuacja była odwrotna, większość osób przekonała się już do herbaty. Utworzono nawet „herbacianą diakonię”. Uczestniczyliśmy z Żoną w kilkunastu pielgrzymkach i zawsze w autokarze podawana była herbata z mojej kolekcji. Pierwszymi konsumentami byli kierowcy, (którzy sami upominali się o herbatkę), ponieważ herbata powoduje lepszą koncentrację a to jest gwarancją bezpieczniej jazdy. Herbata jest również wspominana, jako czynnik motywujący studentów do nauki, ponieważ mam zwyczaj częstowania dobrą herbatą po egzaminie z zoologii zdanym na ocenę bardzo dobrą. Niezwykle mile wspominam niespodziankę, jaką zrobiła mi Pani Rektor Uniwersytetu w Vechcie (Niemcy), która w trakcie uroczystości nadawania mi tytułu doktora honorowego tego Uniwersytetu (3 maja 2007 r.) wręczyła mojej Żonie i mnie serwis do herbaty ręcznie malowany (wschodnio-fryzyjska porcelana), który jest teraz ozdobą mojej kolekcji. Wszystkim czytelnikom Wieczernika i nie tylko bardzo gorąco i serdecznie polecam codzienne picie herbat w szczególności zielonych.