Dziecko - dar i wezwanie

(141 - styczeń 2006)

z cyklu "Wieczernik Domowy"

Jak się pożegnać

Barbara Gąsior-Janowska

Znakiem naszych czasów są niestety straty prokreacyjne. Coraz więcej kobiet doświadcza samoistnych poronień, obumarcia dziecka w swoim łonie, straty dziecka tuż po urodzeniu czy wreszcie sytuacji gdy ciąża jest patologiczna i nie ma szans na prawidłowy jej rozwój. Wszystkie te sytuacje są bardzo bolesne i trudne. Jeśli Drogi Czytelniku nie masz co do tego przekonania bo „to jeszcze nie było dziecko…”, „lekarze mieli obowiązek dokonać zabiegu w przypadku ciąży pozamacicznej…” itd.; jeśli myślisz że od tych racji ból mija to zajrzyj na stronę www.dlaczego.org.pl lub www.poronienie.pl. Gwarantuję, że zmienisz zdanie…

Czy zastanawiałeś się kiedyś co czuje kobieta tracąca dziecko? Czy myślałeś o tym, że doświadcza ona irracjonalnego poczucia winy, lęku, że nie może patrzeć na kobiety w stanie błogosławionym, małe dzieci, bo widok ten od razu jej wszystko przypomina? Sprawia, że mimo iż upłynął jakiś czas, ona na powrót przeżywa swoją traumatyczną sytuację? Czy przyszło Ci do głowy jakiego poczucia osamotnienia i opuszczenia doświadczają te osoby?

Czy wiesz jak może się zachowywać osoba, która straciła dziecko? Może bezustannie płakać, doświadczać depresji, nie umieć sobie przebaczyć; również tego, że ona przeżyła a dziecko nie, może też prezentować wybuchy złości…

Czy wiesz co zrobić jeśli obok Ciebie znajdzie się osoba po stracie dziecka? Pewnie pomyślisz, że taka osoba potrzebuje fachowej pomocy np. psychologa, bo Ty się na tym nie znasz itd. Być może tak jest, ale powiem Ci czego na pewno nie rób.

NIE UDAWAJ ŻE TEGO SŁONIA NIE MA W POKOJU!!!

Chyba najgorszą reakcją z możliwych jest udawanie że problem nie istnieje. Jest to bardzo przykre i bardzo bolesne. Ale też nie pocieszaj, nie racjonalizuj, nie cytuj Pisma Świętego (przynajmniej we wczesnym okresie po stracie). Pozwól się wypłakać, wyraź swój żal i smutek z powodu tego co się stało, wysłuchaj!!! (nawet bluźnierstw). Po prostu okaż rozmówcy swoje zainteresowanie! Pomóż mu zrozumieć to co czuje, nazwać uczucia, udziel mu wsparcia! Po prostu z nim bądź!

Być może i Ty Drogi Czytelniku doświadczyłeś straty dziecka… Wiesz jak to boli, jak trudno poukładać to sobie w głowie i w sercu, w relacji ze współmałżonkiem i z Panem Bogiem… Ale czy wiesz że nie odbyta prawidłowo żałoba po stracie może rzutować na całe Twoje przyszłe życie? Na te dzieci, które są i które będą? Na Ciebie i małżonka a nawet dziadków?

Co zrobić, by się pożegnać (choć często my nie chcemy tego pożegnania) choć to sprawia taki ból, rozpacz… Jeśli jednak nie pożegnamy się to czy będziemy mogli naprawdę bez lęku żyć i oddychać pełną piersią? Ja nie mówię o zapomnieniu, bo zapomnieć się nie da… (I myślę, że nawet nie należy się starać tego robić…) Ale musimy się z tym Maleństwem pożegnać, choć na zawsze zostanie w naszym sercu…

Po stracie zawsze pojawia się żałoba. I nie należy jej sobie zabraniać. Zwykle trwa około 1 roku, ale czas jej trwania to sprawa bardzo indywidualna.

Zwykle jej pierwszym etapem jest zaprzeczanie. Po prostu nie potrafimy uwierzyć w to co się stało. Wydaje nam się że to był tylko zły sen. Najlepiej by było się obudzić i problem byłby z głowy.

Drugi etap to rozpacz i smutek. To jeden z trudniejszych etapów. Zaczyna do nas bowiem docierać bolesny fakt tego co się stało. Mogą pojawić się myśli samobójcze, uczucie, że po prostu się tego wszystkiego nie wytrzyma…

Kolejny etap to gniew. Zaczynasz szukać winnego całej sytuacji i chciałbyś się zemścić…

Jeśli przetrwasz ten etap i gniew minie, rozpocznie się dobroczynny etap godzenia się z tym co się stało.

Następny etap wiąże się z próbą nadania sensu tej śmierci. I z próbą powtórnego nadania sensu naszemu życiu. Odnalezienia jakiegoś ładu i porządku…

Wreszcie po wysiłkach uporania się z emocjami nadchodzi kolejny etap — apatia. Czujesz się wypalony emocjonalnie. Czujesz się zmęczony ciągłym „pracowaniem” nad swoimi uczuciami. Warto byś wtedy naprawdę czuł czyjeś głębokie wsparcie, by nie wpaść w depresję.

Ostatni etap to pogodzenie się ze stratą. Twoje negatywne emocje – smutek, żal, rozpacz wypaliły się. Być może zaczyna świtać jakiś promyczek nadziei. Ból w sercu jest, ale wiesz, że życie toczy się dalej. Starasz się na nowo uporządkować swoje życie.

Jeśli myślisz, że uda się przeżyć stratę bez pożegnania to wiedz, że będzie żałoba do Ciebie powracać, nawet w najmniej oczekiwanych momentach… a żal może trwać wiecznie…

Co pomaga w pożegnaniu? Choćby pójście na cmentarz, poszukanie malutkich, opuszczonych grobów, modlitwa nad nimi, złożenie kwiatów, czy zapalenie zniczy (raczej nie obędzie się bez łez…). Możesz napisać list do osoby, którą straciłeś… Napisz kim dla Ciebie była i co czujesz po jej odejściu… List ten możesz spalić, zostawić na cmentarzu… Lub wyobraź sobie, że żegnasz tę osobę na lotnisku albo przed wypłynięciem w rejs statkiem… Podziękuj za to, że się spotkaliście… Za dar Waszego spotkania choć może trwało ono bardzo krótko… Wybacz sobie i utraconej osobie… Wymyśl swoje własne pożegnanie…

Aby zwrócić uwagę na problem strat prokreacyjnych 15 października w wielu krajach obchodzony jest Dzień Dziecka Utraconego. Również w Polsce od 2004 roku organizacja rodziców po stracie dziecka DLACZEGO stara się o propagowanie tego dnia i uwrażliwianie innych na problemy rodziców, którzy z jakiś przyczyn utracili swoje dziecko (nienarodzone czy już narodzone).

Bardzo pomocne w odpowiednim pożegnaniu się z utraconym dzieckiem jest korzystanie z Sakramentów. Pomaga spowiedź i Eucharystia. Bardzo ważna jest też modlitwa. Jedną z modlitw przez wstawiennictwo Matki Bożej, która może być pomocna w tym czasie, zamieszczam poniżej. Możesz modlić się nią Ty, Drogi Czytelniku, a może będziesz chciał ją komuś podarować… a może z kimś wspólnie się pomodlić.