Młodzi w Kościele

(222 - lipiec - sierpień 2018)

Jakże mieli uwierzyć?

Krzysztof Jankowiak

Bardzo wiele rzeczy podoba mi się w papieżu Franciszku. Jedną z nich jest jego podejście do wszelkiego rodzaju problemów. Papież nie udaje, że ich nie ma ani tym bardziej nie zamiata ich pod dywan, tylko stawia im czoła i szuka rozwiązania.

W tej optyce patrzę na kolejne tematy synodu biskupów wyznaczane przez Papieża. Synod poświęcony rodzinie wywołał wiele dyskusji, ale przecież stało się tak między innymi dlatego, że dotykał problemów rzeczywistych, nie uciekał w gładkie omówienia, z których nic nie wynika, a próbował mierzyć się z trudnymi tematami. 

Temat najbliższego synodu dotyczy młodzieży. Żyjemy w czasach, gdy praktycznie skończyło się kulturowe przekazywanie wiary, a to, czy ktoś zostanie katolikiem jest kwestią jego osobistej decyzji. W efekcie kościoły w wielu miejscach się wyludniają – bo sam fakt, że rodzice chodzili do kościoła nie wystarcza już do tego, by chodziły dzieci. W dodatku żyjemy w błyskawicznie zmieniającym się świecie, co powoduje trudności we wzajemnym zrozumieniu się między ludźmi starszymi i młodszymi.

A jak jest na naszym oazowym podwórku? Kiedyś traktowana jako ruch młodzieżowy Oaza skupia obecnie zdecydowanie więcej ludzi dorosłych. Wynika to oczywiście z dynamicznego rozwoju Domowego Kościoła, ale przecież również z tego, że zdecydowanie mniej jest wspólnot młodzieżowych. Dlatego temat młodzieży jest istotny nie tylko dla całego Kościoła, ale jest istotny bardzo praktycznie dla naszego Ruchu. Tak jak cały Kościół chce troszczyć się o obecność w nim ludzi młodych, tak troszczyć się powinien o to również cały nasz Ruch. 

Synod biskupów nie sprawi oczywiście, że za rok kościoły na całym świecie będą pełne młodzieży. Podobnie temat roku „Młodzi w Kościele” nie wskrzesi natychmiast licznych oazowych wspólnot młodzieżowych we wszystkich diecezjach. Natomiast jedno i drugie może wskazać na kierunki pracy, spowodować pozytywne tendencje, które w nieco dłuższej perspektywie  zaowocują przemianą oblicza zarówno Kościoła jak i Ruchu. Oby tak się stało.