Maryja

(148 - styczeń 2007)

z cyklu "Czego uczy nas Tora?"

Józef sprzedany przez braci (Rdz 37, 12-36)

Karol Madaj

Nieszczęście wisiało w powietrzu. Długo gotowana nienawiść braci do Józefa w końcu zawrzała. Doszło do jednej z bardziej przejmujących zbrodni opisanych w księdze Rodzaju. Sprawiedliwy Józef (Mdr 10,11) został „zabity” (1 J 3,15) i sprzedany w niewolę przez własnych braci. Ta historia ma też drugie dno. Na Józefa można spojrzeć jako na typ Chrystusa i znaleźć wiele analogii z historią Zbawiciela.

Czy Jakub posyłając Józefa do Sychem wiedział, co go tam spotka? Czyż nie był świadom niebezpieczeństwa, na jakie naraża swojego ukochanego syna? Przecież do wypełnienia tego zadania mogli zostać posłani słudzy. Zwróćmy uwagę na pokorę Józefa. On, wiedząc o nienawiści braci, gotów był wypełnić wolę ojca. Mógłby się przecież wymówić, tłumacząc się „trudną sytuacją rodzinną”. Co więcej, gdy nie znalazł braci w oddalonym o 77 kilometrów Sychem, mógł wrócić do domu ze świetną wymówką. On jednak chciał do końca wypełnić rozkaz ojca. Przeszedł więc jeszcze 22 km do Dotain.

W Sychem, gdy Józef niczym zagubiona owca błąkał się z dala od drogi, spotkał go pewien człowiek. Gdyby nie on, Józef nie trafiłby do swoich braci i Boże plany nie mogłyby się wypełnić. Według żydowskiej tradycji, tym mężem był posłany przez Boga anioł Gabriel. To dlatego Józef zwrócił się do niego bez cienia wątpliwości, że pytany będzie znał odpowiedź. Opatrznościowy mąż skierował Józefa do Dotain, by tam wypełniło się jego przeznaczenie. Józef, podobnie jak jego dziadek Izaak, sam poszedł na miejsce swojej kaźni.

Gdy Józef przybył do Dotain, bracia rozpoznali go po stroju już z daleka. Nie zajęło im długo naradzenie się, co z nim zrobić. Widocznie już wcześniej o tym rozmawiali. Nie chcieli dopuścić do spełnienia się jego snów, mieli go za uzurpatora, który chce zabrać dla siebie przywileje pierworództwa. Dlatego wydali na niego wyrok. Ich zdaniem zasługiwał na śmierć za to, że był umiłowanym synem, za to, że został wybrany do tego, by być królem (w. 8).

Ocalenie Józefa przyszło z zupełnie nieoczekiwanej strony. Bóg potrafi zrealizować swoje plany nawet przez ludzi, po których trudno by się było spodziewać, że staną się narzędziami w Jego ręku. Za ofiarą wstawił się Ruben, który mógł się czuć najbardziej zagrożony, bo to jemu Józef miał zabrać pierworództwo (1 Krn 5,1). Najstarszy brat przekonał młodszych, by „tylko” wrzucili Józefa do studni, w której umrze z głodu i pragnienia. Bracia przystali na ten „bardziej humanitarny” sposób zabójstwa.

Dyskusja Rubena z braćmi (Rdz 42,22) trwała krótko. Gdy Józef się zbliżył, wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. Możemy wyobrazić sobie, co zaszło między słowami tego dynamicznego opisu. Bracia pochwycili Józefa, szydzili z niego, pobili go i zdarli z niego ubranie, tak jak zdziera się skórę z ofiarnego zwierzęcia (ten sam termin, co w Kpł 1,6) Byli głusi na jego błagania o litość (Rdz 42,21). Nagiego, przestraszonego i poranionego wrzucili do studni. Potem z zimną krwią zasiedli do posiłku, być może nawet jedli przyniesione przez Józefa przysmaki (por. 1 Sm 17,17n). Cysterna do przechowywania wody (por. Jr 38,6) miała być jego grobem, w którym zdaniem żydowskich komentatorów Józef spędził trzy dni (por. Oz 6,2).

 Co czuł Józef, gdy został złożony w ofierze na ołtarzu ambicji i nienawiści swoich braci? Czy potrafił czerpać nadzieję i ufność ze swoich snów? Czy wiedział, że Mądrość Boża go nie opuszczała (Mdr 10,11)? Zdaniem komentatorów wyszedł ze swojego kamiennego grobu dojrzalszy, z przeczuciem swojego powołania.

W międzyczasie bracia zauważyli przechodzącą karawanę. Uradzili, by upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i sprzedać Józefa jako niewolnika (Ps 105,17). Wzięli za niego zwyczajową cenę 20 szekli (Kpł 27,5). Dla pasterza, który od swojego pracodawcy dostawał 8 szekli rocznie, była to ładna sumka.

Bracia byli teraz zmuszeni jeden grzech ukryć innym. By zawiadomić ojca o stracie umiłowanego syna, spreparowali dowody rozszarpania przez dzikie zwierzę. Ojciec rozpoznał szatę Józefa. Został zwiedziony przy pomocy tych samych przedmiotów - szaty i koziołka - przy pomocy których sam kiedyś oszukał swojego ojca. Prawdopodobnie pomyślał sobie, że syn był ofiarą za jego grzechy. Jakub pogrążył się w żałobie i zamierzał w niej pozostawać aż do śmierci (w. 35). Pozostali synowie próbowali go pocieszyć, lecz było to zachowanie obłudne. Ich serca stwardniały pod wpływem grzechu. Jakub odmówił pocieszenia. Jego przywiązanie do syna wywołało ogromny, trwający przez 22 lata, smutek.

W tej historii Tora uczy nas o niesamowitym działaniu Bożej Opatrzności. Pozornie każdy dostał to, czego chciał: bracia mieli zemstę i pieniądze, kupcy towar, a Potifar dobrego niewolnika. Jednak i Bóg zrealizował swoje plany. Dzięki temu wydarzeniu Izrael zaszedł do Egiptu, został wyzwolony przez Mojżesza, dostał przykazania i mógł głosić światu najpierw wiarę w jednego Boga, a potem także w Mesjasza.