Radość Ewangelii

(200 - czerwiec - sierpień 2014)

z cyklu "Wieczernik Domowy"

JP II - sentyment i przeszłość

Anna i Maciej Maćkowiakowie

W ostatnim czasie wszędzie było głośno o Janie Pawle II. W związku z kanonizacją nawet media, które na co dzień wieszczą rychły kres Kościoła i należą do jego wielkich krytyków, zamieszczały artykuły oraz emitowały programy i filmy o naszym wielkim Rodaku. Myślę, że dla zdecydowanej większości Polaków (nawet tych zbyt często nie zaglądających do Kościoła) święty Jan Paweł II jest człowiekiem, który może być wzorem i autorytetem.

Ten czas sprzyjał refleksji nad naszymi własnymi spotkaniami z papieżem. Nietrudno policzyć, że jeśli mamy lat ciut więcej lub ciut mniej niż 40 to zdecydowana większość naszego życia przypadała na pontyfikat Jana Pawła II, który trwał 26 lat, 5 miesięcy i 17 dni. Identyfikujemy się jak najbardziej z pokoleniem JPII. Większość podróży papieża śledziliśmy na ekranie telewizora, ale pewne wspomnienia z papieskich przyjazdów do Poznania zachowaliśmy też w naszej pamięci jako uczestnicy tych wydarzeń. Rok 1983 – to wspomnienia bardzo mgliste, z wczesnego dzieciństwa. Każde z nas siedziało gdzieś na kocyku na Łęgach Dębińskich ze swoją rodziną i dopominało się kolejnej porcji kanapek lub picia i dziwiło się, że ta biała kropeczka gdzieś na horyzoncie to ten wielki i święty papież. Rok 1997, 3 czerwca, popołudnie – staliśmy w tłumie młodzieży na Placu Adama Mickiewicza, już razem jako narzeczeni i studenci. Wymachiwaliśmy żółtymi chustami i oczekiwaliśmy na przybycie Jana Pawła II. Wreszcie jest – radosne śpiewy, wielkie wzruszenie. Potem papieska lekcja wiary, nadziei i historii. Słowa „ Liczę na was.” Do teraz w pamięci słyszę śpiew – Przez moc Ducha Świętego jesteśmy bogaci w nadzieję.

Do tych wielkich wydarzeń oczywiście trzeba dołączyć ogromne, ogólnoświatowe rekolekcje jakim było odchodzenie do Pana Papieża. Wrażenie, że świat się zatrzymał i złożył ręce do modlitwy. Później beatyfikacja a teraz wreszcie kanonizacja. Jan Paweł II jest dla nas jak ktoś bliski, widzieliśmy go, kochaliśmy go, byliśmy z niego dumni. Tak naprawdę relacja ta nie kończy się – ona się teraz zaczyna na innym stopniu i na innych falach. Zadanie dla nas to jak najwięcej poznać, przeczytać jego encyklik, homilii, książek a przede wszystkim wprowadzić w życie to, co głosił święty Papież. Przemierzając cały świat swoim słowem i czynem głosił Chrystusa oraz zachęcał wszystkich do pójścia za Nim „Otwórzcie drzwi Chrystusowi!”

O ile zadanie dla nas wydało się dość konkretne – może nie proste, bo trudno powiedzieć, czy nam życia starczy, by zgłębić tą niezmiernie szeroką spuściznę po papieżu – o tyle zdaliśmy sobie sprawę, że dla naszych dzieci Jan Paweł II to zdecydowanie postać historyczna. Tylko nasz pierworodny „załapał się” na ostatnie półtora roku pontyfikatu, z którego zresztą – nic dziwnego – nic nie pamięta. Pozostali młodsi przyszli na świat już w czasie, gdy na Stolicy Piotrowej zasiadał Benedykt XVI. Zatem dla nich papież Polak, to ktoś mniej więcej jak dla nas Władysław Jagiełło. Nie mają żadnych doświadczeń osobistych spotkań, wspomnień – czy zatem Jan Paweł II musi być dla nich kimś dalekim? A może to właśnie ich pokolenie stworzy bardziej duchową i intelektualną więź z Ojcem Świętym? Może bez takich wzruszeń i sentymentów, ale za to głębiej przez pryzmat słowa, które miało docierać do serca?

Postanowiliśmy zatem oprócz pokaźnego zbioru encyklik Jana Pawła II na własny użytek – ewentualnie maluchom na przyszłość – nabyć też literaturę na dziecięcym poziomie percepcji przybliżającą postać kochanego Ojca Świętego. Trafiliśmy na świetną serię wydaną przez Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnię w Sandomierzu autorstwa pani Joanny Krzyżanek. Cztery książki pięknie ilustrowane trafiały kolejno do naszej rodzinnej biblioteczki.

Na początku był Karolek, czyli… „Jan Paweł II czyli jak Karolek został papieżem”.

Jest to książka dla młodego czytelnika, napisana specjalnie dla niego, prostym i zrozumiałym językiem. Stawia ona takie pytania, na które można tu znaleźć odpowiedzi: Czy Papież był urwisem? Ile strzelił bramek? Czy lubił czytać książki? Śledzimy w niej dzieciństwo i młodość Papieża, uczestniczymy w jego trudnych wyborach oraz drodze kapłańskiej. Nie jest to jednak opowieść biograficzna, lecz wartka oraz pełna ciepła i humoru książką.

Kolejny tom nie zawiedzie małych i dużych podróżników „O tym, jak Jan Paweł II kilkadziesiąt razy okrążył kulę ziemską”.

Tym razem zapraszamy młodego czytelnika w podróż z Janem Pawłem II śladami Jego pielgrzymek. Można tu znaleźć wiele ciekawych historii, jak chociażby spotkanie Jana Pawła II z babcią Natalią z Mozambiku czy z australijskim kangurkiem. Dowiedzieliśmy się jak Papież przygotowywał się do każdej podróży oraz czym podróżował po świecie.

W książeczce tej znaleźliśmy odpowiedzi na wiele pytań.

Kolejna książka to oczywiście kolejny etap „ O tym, jak Jan Paweł II został błogosławionym”. Śledząc rozmowy cioci Apolonii z jej siostrzenicą Julką oraz szyjąc gałgankowe serduszka mogliśmy dowiedzieć się na przykład:

– Dlaczego Jan Paweł II został błogosławionym?

– Czy Papież rozmawiał z cesarzową chińską?

– O co pokłóciły się Petronela i Józefa?

– Kto był chudy jak patyczek?

– Do kogo napisał list Jan Paweł II?

– Czy siostra Marie Simon-Pierre była szybsza niż ślimak?

Ostatni tom, świeży i jeszcze pachnący drukiem z błękitną – jak niebo – i złotą – jak aureola – okładką trafił do nas przed samą kanonizacją „ O tym, jak Jan Paweł II został świętym”. Poza wyjaśnieniem dla dzieci pojęć beatyfikacji i kanonizacji oraz przedstawieniem bohaterek cudów, które zostały wybrane do procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego poznaliśmy kilka ważnych zdań, które Jan Paweł II wypowiedział. Na przykład: „ Przyszłość zaczyna się dzisiaj, nie jutro” lub „ Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi”. Do każdego zdania papieża jest dołączona historyjka tłumacząca o co chodzi i przybliżająca w praktyce słowa Ojca Świętego. Świetny materiał na rodzinne rozmowy, podjęcie ważnych tematów i sprawienie, że dla naszych dzieci Jan Paweł II staje się bliższy i że z jego słowem warto się liczyć.

Możemy pomyśleć, czy to nie za wcześnie? Może jak dorosną, to nasze dzieci same sięgną po papieskie encykliki? Z drugiej strony z dobrymi rzeczami zwykle nie czekamy, tylko wdrażamy i zapoznajemy z nimi dzieci jak najwcześniej.

Jako ogrodnicy zatrudnieni przez Boga do opieki nad naszymi sadzonkami – dziećmi staramy się, aby nie zabrakło im dobrego przykładu świętych, tych którzy przeszli już tę drogę przed nami i chętnie pomagają:)

Święty Janie Pawle II módl się za nami i za naszymi dziećmi!

Na zakończenie fragment na podstawie książki Joanny Krzyżanek "O tym, jak Jan Paweł II kilkadziesiąt razy okrążył kulę ziemską"

Na spotkanie z Ojcem Świętym podczas Eucharystii przybyło ponad sto pięćdziesiąt tysięcy ludzi. Wszyscy słuchali Papieża z uwagą, usiłując zapamiętać to, o czym mówił. W pewnej chwili Jan Paweł II powiedział, że dzieci są sadzonkami nowych pokoleń a ich rodziny nazwał szkółkami, w których te sadzonki rosną. Czyli, że z sadzonek – maluchów wyrosną duże rośliny – dorośli. Jednak zanim to nastąpi, dorośli – domowi ogrodnicy – muszą troszczyć się o dzieci i dbać o nie. Muszą uczyć je, pomagać pokonywać trudności i rozwiązywać problemy, radzić sobie ze złością i lękami. Powinni smucić się z nimi i cieszyć, wspólnie obserwować świat i robić jeszcze wiele innych, ważnych rzeczy.

Papież bardzo pragnął, aby dorośli, tak jak ogrodnicy opiekujący się sadzonkami selera, czy też cebulkami tulipanów, dbali i troszczyli się o dzieci. By opowiadali im o Panu Bogu i wychowywali je po chrześcijańsku.

Ale to wcale nie oznacza, że dorośli mają dbać o dzieci, a one mogą leniuchować. Ojciec Święty nie chciał, żeby dziewczynki i chłopcy stali się leniuchami, przez cały dzień tylko jedli czekoladki z marcepanem, siedzieli w fotelach i oglądali kreskówki. Choć na pewno nie pogniewałby się na dzieci, gdyby czasami trochę poleniuchowały. Jan Paweł pragnął, aby ze wszystkich dzieci na świecie wyrośli dobrzy ludzie. Chciał też, by dzieci, kiedy zamienią się w dorosłych, opuszczą rodzinną „szkółkę” i zamieszkają gdzieś w „ogromnym ogrodzie”, czyli w jakimś miejscu na świecie, nadal były dobrymi ludźmi, którzy w przyszłości będą się troszczyć o swoje dzieci i innych ludzi.