Liturgia

(130 - maj - czerwiec 2004)

Król pragnie twego piękna

Ks. Grzegorz Strządała

W celebracji na cześć Boga potrzeba piękna, by nim chwalić Stwórcę. Troska o piękno jest oczywistym elementem królewskiego majestatu, a Eucharystia to Uczta Króla Wszechświata

Kiedy będąc diakonem w Niedzielę Dobrego Pasterza pojechałem do jednej z parafii mojej diecezji, by tam głosić Słowo o powołaniu, przeżyłem mały szok estetyczny. Drewniany, nie za duży kościół. Rozpoczyna się Msza Święta. Przychodzimy z proboszczem do ołtarza, celebrans rzuca niezdarnie na krzywy trydencki ołtarz klucz od tabernakulum, odwracamy się do ołtarza watykańskiego nakrytego dawno nie pranym obrusem, do połowy przykrytym prawie już czarną od brudu folią, na której stoi kwiat w wielkiej obskurnej doniczce zastawiający połowę ołtarza. To wystarczy, by zastanawiać się, jak Ty, Panie Jezu, potrafisz uobecniać się w takiej scenerii. I przychodzi na myśl uboga betlejemska stajenka, która jednak, jak możemy przypuszczać, nie była zaniedbana, skoro choćby w tych dniach w niej zamieszkali ludzie tak wielkiego formatu jak Święta Rodzina z Nazaretu.
Inny obraz z mojej diecezji to parafia, z którą jestem mocno związany szczególnie od czasów kleryckich, gdzie gromadzący się wierni na co dzień wprowadzani są w tajemnice liturgii. Dla nich to, co dzieje się na ołtarzu nie jest czarną magią, ale prawdziwym doświadczeniem Chrystusa Obecnego. Nie jest to tylko kwestia realizacji rubryk, ale nade wszystko w tej dbałości o ład i estetykę wyczuwa się ducha spotkania z żywym Bogiem. W to dzieło zaangażowani są w bardzo dużym zakresie wierni świeccy. Zewnętrznym świadectwem tej postawy jest fakt, że średnio co trzydziesty parafianin jest na Eucharystii w dzień powszedni, a w Wigilię Paschalną jest ich prawie 100%.
Gdy byłem na trzecim roku seminarium, zdarzyło mi się, że w jednym dniu trzykrotnie uczestniczyłem w obrzędach Wigilii Paschalnej. Byłem oddelegowany do parafii, gdzie pod opieką jednego księdza były dwa kościoły i uroczystość ta z dość sporym wyprzedzeniem czasowym, a więc z zatuszowaniem istotnych symboli, odbywała się w każdym z nich (pierwsza rozpoczęła się o godz. 1600 w pełnym słońcu). Nie potrafiłem przeżyć tam w pełni tajemnicy Zmartwychwstałego. Wieczorem udałem się na liturgię do bazyliki dominikanów. Piękna liturgia, dopracowana z wielką pieczołowitością i starannością, pomagała doświadczyć prawdziwej radości wynikającej ze zwycięstwa Chrystusa nad śmiercią. W tej wspólnocie rzeczywiście Chrystus zmartwychwstał.
Czy tu chodzi tylko o zewnętrzny nastrój? Nie. Tu chodzi przede wszystkim o nastawienie serca. Ktoś, kto kocha, zawsze stara się, by to, co daje, było najpiękniejsze. A więc to, w jaki sposób ja, także jako zwykły wierny, kształtuję liturgię pod względem estetycznym może być pewnym miernikiem nastawienia mojego serca, a równocześnie pomocą, by po prostu przeżyć spotkanie z Chrystusem obecnym w świętych znakach.
Troska o piękno liturgii jest powinnością wskazaną w Ogólnym Wprowadzeniu do Mszału Rzymskiego. Jak mówi dokument, gesty i postawy ciała zarówno kapłana, diakona i usługujących, jak i ludu winny zmierzać do tego, aby cała celebracja odznaczała się pięknem i szlachetną prostotą, aby w pełni przejrzyste było znaczenie jej poszczególnych części, zaś uczestnictwo wszystkich stawało się łatwiejsze. Mają one na celu bardziej wspólne duchowe dobro ludu Bożego niż zaspokojenie upodobań lub opinii prywatnych osób (OWMR 42). Dokument wyraźnie podkreśla, że za to piękno współodpowiedzialni są wszyscy zgromadzeni.
Troska o piękno wyrażać się ma w gestach i postawach (por. OWMR 44), ale chodzi tu także o piękno samego miejsca celebracji — kościoła, paramentów, szat i ksiąg liturgicznych (por. OWMR 288, 318, 349, 355, KKK 1162). W myśl Nowej Kultury troską o piękno będzie także stosowny strój każdego z uczestników liturgii. Jesteśmy na uczcie królewskiej, a tu ubiór musi być zgodny z ceremoniałem dworskim — a o takim zwyczaju bardzo dobitnie mówi przypowieść o uczcie w wydaniu Mateuszowym (por. Mt
22, 1–14). Jeszcze bardziej to staje się dobitne, gdy uświadomimy sobie, że ciągle trwają zaślubiny Chrystusa z Oblubienicą, którą jest Kościół, jaki tworzymy. Niewątpliwie trudno do tego się przekonać w pomiętej albie czy postrzępionych dżinsach. Może choćby od święta warto założyć garnitur czy suknię, która pomoże wczuć się w postawę poślubionych.
Psalm 45 opisuje zaślubiny monarchy. Wezwanie skierowane do królewskiej córki o ileż dobitniej będzie brzmiało w Królestwie Bożym, w którego przedsionku stajemy uczestnicząc w Eucharystii:
Posłuchaj córko, spójrz, nakłoń ucha,
zapomnij o twym ludzie, o domu twego ojca!
Król pragnie twego piękna:
on twoim panem, oddaj mu pokłon (Ps 45,11–12).
Bóg nas stworzył pięknymi i pragnie naszego piękna. Dlatego w celebracji na Jego cześć tym bardziej potrzeba tego piękna, by nim chwalić Stwórcę. Troska o piękno jest oczywistym elementem królewskiego majestatu, wszak to Uczta Króla Wszechświata, a więc potrzeba wszelkiej staranności, by ten majestat ukazać. Skoro królom ziemskim okazuje się taki szacunek, to o ileż bardziej wobec Boga należy zadbać o piękno w oddawaniu należnej czci.
Sposobem nadania uroczystszej, majestatycznej formy jest muzyka i śpiew. Św. Augustyn mówił, że kto dobrze śpiewa podwójnie się modli. Tak często zapomina się o tym słowie dobrze, a gdy się o nim przypomni, to jakże często się go błędnie interpretuje mówiąc o profesjonalizmie. Tymczasem dobry śpiew to śpiew płynący z serca.
Gdy w lutym prowadziłem rekolekcje dla animatorów muzycznych i liturgicznych, pomyślałem sobie, że ten cytat równie dobrze można odnieść do obu zgromadzonych grup. Moja postawa na Eucharystii to nic innego jak po prostu śpiew serca. A więc śpiew i muzyka, taki prosty sposób na piękno w liturgii, a równocześnie coś, co w myśl odnowy liturgicznej jest integralną jej częścią, nastawia nasze serca na chwalenie Boga.
Eucharystia oprócz radości uczty jest też przeżywaniem misterium tremendum Ofiary zbawczej Chrystusa. Już w Starym Testamencie żertwa ofiarna musiała być pozbawiona skaz. Ofiara nie mogła być z byle czego, ale składano właśnie to, co było piękniejsze. O ileż bardziej, gdy składamy Chrystusową Ofiarę, powinna ona być piękna. Przez zadbanie o piękno liturgii uświadamiam sobie doniosłość tej Jedynej Ofiary.
Troska o piękno liturgii to troska o zrozumienie świętych znaków. W przytoczonym na początku pozytywnym przykładzie liturgii parafialnej właśnie taki klucz był zastosowany. Jakże częsty problem dotyczący godziny rozpoczęcia celebracji Wigilii Paschalnej. Wielu oponuje, że jak będzie wcześniej niż po zachodzie słońca to i tak będzie ważna, a wygodniej dla ludzi… Lecz gdy przez niedbałość zatuszujemy część jakże doniosłej symboliki, to już w pełni się nie ubogacimy.
Złudne okazują się reklamy najkrótszych Mszy, które już gdzieniegdzie na naszym globie się pojawiły, rzekomo dla zachęty. To nieprawda, że młody człowiek potrzebuje szybkiej Mszy. We wspomnianej bazylice dominikańskiej liturgia Wigilii Paschalnej trwa najdłużej w tym mieście i gromadzi najwięcej ludzi, tak że nie można włożyć przysłowiowej szpilki. O dziwo, prawie sami młodzi. Młody człowiek potrzebuje ukazania mu piękna, bo to jedno z najbardziej podstawowych pragnień. Młody chrześcijanin potrzebuje ukazania mu piękna wiary i piękna liturgii, gdzie tę wiarę może „przetwarzać”.
Piękno prowadzi do poznania Boga. Możemy Go poznać w pięknie przyrody i stworzeń (por. Mdr 13,1–9; KKK 32, 33, 41). O ileż bardziej właściwym ku temu miejscem jest to, w którym doświadczamy Jego żywej, sakramentalnej Obecności. Określony porządek procesji komunijnej, z sercem podana ampułka, dobrze zaśpiewana aklamacja przed Ewangelią, równo przystrzyżone knoty w świecach, elegancki skłon czy znak krzyża… również nam mogą pomóc w odnajdywaniu Boga w tym, co On ustanowił jako sposób Swojego uobecnienia.
Sprawujmy więc święte misteria w sposób piękny, byśmy Go mogli poznać jak najlepiej, by nasz udział w Jego wiecznym szczęściu był jak najgłębszy. On pragnie tego piękna, bo pragnie naszego szczęścia.