Słuchać Pana w Kościele

(180 - lipiec - sierpień 2011)

z cyklu "Czego uczy nas Tora?"

Księga potomków Adama

Karol Madaj

To jest księga potomków Adama. W dniu kiedy Bóg stworzył Adama, uczynił go na podobieństwo Boga. Mężczyzną i kobietą stworzył ich i błogosławił ich i nazwał ich imieniem Adam, w dniu ich stworzenia. I żył Adam 130 lat i zrodził na podobieństwo swoje..." (w. 1-3a) Tak mogłoby brzmieć bardzo dosłowne tłumaczenie początku rozważanego fragmentu. We współczesnych przekładach wieloznaczne hebrajskie adam słusznie tłumaczone jest w zależności od kontekstu jako „Adam", „człowiek" bądź „ludzie". Przywołanie tu dosłownego przekładu pozwoli nam jednak lepiej zrozumieć intuicje starożytnych żydowskich komentatorów. Ich zdaniem, ponieważ „Adam" składa się z „mężczyzny" i „kobiety", to sam mężczyzna, dopóki nie jest zjednoczony ze swoją żoną, nie może być nazywany „człowiekiem". Ta talmudyczna interpretacja może nas szokować, ale w pewien sposób koresponduje z katolicką teologią ciała. To w akcie małżeńskim mąż i żona stają się w pełni stworzonym na podobieństwo Boga „człowiekiem", który w darze od Boga otrzymał zdolność powoływania nowego życia oraz przekazywania potomstwu podobieństwa do Boga.

Autor natchniony nie chce odpowiadać tu na pytanie, czy ludzkość pochodzi od jednej pary „pierwszych rodziców", których dzieci zawierałyby małżeństwa między sobą. Opisana w Biblii historia zbawienia ludzkości zaczyna się w symbolicznym momencie historii, w którym Bóg powołał ludzi do istnienia. W naszym fragmencie bardziej istotne od tego, kto od kogo pochodzi, jest to, że każdy człowiek dziedziczy w sobie obraz Boga.

Jeżeli Księga Rodzaju nie ma zadanie podawać historycznej genealogii, to po cóż wymienia z imienia wszystkich patriarchów między Adamem a Jakubem, podając dane o długości ich życia? Adam (930), Set (912), Enosz (905), Kenan (910), Mahalaleel (895), Jered (962), Henoch (365), Metuszelach (969), Lamek (777), Noe (950), Sem (600) oraz urodzoni po potopie: Arpachszad (438), Szelach (433), Eber (464), Peleg (239), Reu (239), Serug (230), Nachor (148), Terach (205), Abraham (175), Izaak (180) i Jakub (147).

Nikt nie zaprezentował jeszcze satysfakcjonującego wyjaśnienia podanych wyżej lat życia patriarchów. Dosłowna interpretacja tych liczb jest wątpliwa naukowo i czasem ucieka się do takich wybiegów, jak sugerowanie postępującej po potopie degradacji mikroklimatu na Ziemi. Nie wiadomo też, jak symbolicznie zinterpretować wymienione liczby. Nawet wyspecjalizowani w alegorycznej interpretacji egzegeci z Aleksandrii nie zostawili nam rozwiązania tej zagadki. Większość komentatorów proponuje wyjaśnienie teologiczne: Systematyczne zmniejszanie się długości życia jest obrazem rozprzestrzeniania się grzechu (6,3). Niewypełnianie przykazań „skraca życie", a długowieczność będzie odtąd widocznym znakiem Bożego błogosławieństwa (Prz 10, 27). Tora pokazuje nam, że - mimo grzechu pierworodnego - nakaz zaludniania ziemi (1,28) był wypełniany, a podobieństwo do Boga przekazywano z pokolenia na pokolenie.

Przedstawiciel siódmego pokolenia od stworzenia, Henoch, żył „tylko" 365 lat i podobnie jak Eliasz zniknął z ziemi w tajemniczych okolicznościach, nie zaznawszy śmierci. Henoch żył w intymnym związku ze Stwórcą opisanym dwukrotnie jako „chodzenie z Bogiem" (w. 22 i 24). Ponieważ Henoch uwierzył, że Bóg wynagradza tych, którzy idą drogą pobożności (Hbr 11,5n), z Bożej łaski po zakosztowaniu pełni na ziemi (doskonała liczba 365) został mieszkańcem Nieba. Tora uczy nas tu, że nasza ojczyzna nie jest na tym świecie, a prawdziwie „długie", czyli pełne i wieczne, życie możliwe jest tylko w Królestwie Bożym.
Omawiana genealogia kończy się wraz z Noem (w. 29) i jego synami (w. 32). Według autora natchnionego Noe był pierwszym patriarchą, który urodził się po śmierci Adama. Nie mógł usłyszeć z pierwszej ręki historii o Raju i grzechu pierworodnym. Uwierzył w opowieść, którą przekazał mu ojciec lub dziadek. Zbudował swoją łódź i żył jeszcze na tyle długo po potopie, by - przynajmniej teoretycznie - przekazać swoją wiedzę Abrahamowi. Nie wiemy, czy taki ustny przekaz historii zbawienia miał miejsce. Z pewnością jednak opowieści o naszej osobistej historii zbawienia nikt poza nami nie przekaże naszym dzieciom i wnukom.