Służba

(208 - styczeń - luty 2016)

z cyklu "To lubię"

Latarnie

Jacek i Agnieszka Szybowscy

Trudno jest nam jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie dlaczego zaczęliśmy rodzinnie zdobywać latarnie morskie. Może dlatego, że od dziecka tęsknimy przez cały rok za słońcem, szumem fal i plażą, w myśl zasady „wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma”, jako że mieszkamy w Krakowie, który jest w odległości 600 kilometrów od najbliższej linii brzegowej. Dlatego co roku marzymy o wyjeździe nad morze. Również przy wyborze wakacyjnych rekolekcji staramy się szukać ośrodków, z których można w czasie dla rodziny dotrzeć nad Bałtyk.

Inny powód to nasze wspólne zamiłowanie do przestrzeni i pięknych widoków. Nasze pierwsze mieszkanie znajdowało się na dziewiątym piętrze, skąd mieliśmy widok na Wawel i Bazylikę Mariacką, a przy dobrej widoczności nawet na Tatry. Obecnie mieszkamy na dziesiątym piętrze i zachwycamy się zachodami słońca nad klasztorem Kamedułów oraz piękną panoramą pasma Babiej Góry. Również odwiedzając różne miasta „nie odpuszczamy” żadnej wieży, czy platformie widokowej, na którą można się wdrapać.

Nasz zapał do długich spacerów horyzontalnych i wertykalnych nieco osłabł, gdy pojawiły się dzieci – najpierw Piotruś, potem Kasia. Z początku ratowaliśmy się nosidełkami, ale gdy dzieci stały się zbyt ciężkie, żeby je dźwigać, zaczęły się utyskiwania w rodzaju: „Bolą mnie nóżki!”, „Weź mnie na rączki”, itp. Wtedy zrozumieliśmy, że najważniejsza jest odpowiednia motywacja. Kiedy przyjaciele powiedzieli nam o możliwości zdobywania Turystycznej Odznaki Miłośnika Latarń Morskich „BLIZA” (bliza = latarnia morska po kaszubsku), stwierdziliśmy, że to jest to!

Aby zdobyć brązową odznakę wystarczy odwiedzić pięć ogólnodostępnych polskich latarń na przestrzeni dwóch lat, do zdobycia srebrnej trzeba wdrapać się na wszystkie polskie blizy, zaś złota przysługuje tym, którzy zdobędą dodatkowo trzy latarnie zagraniczne. Każdy zdobywca kolekcjonuje pieczątki w specjalnym paszporcie (na wzór książeczek PTTK), co samo w sobie jest wspaniałą zachętą dla dzieciaków. Dla wszystkich zainteresowanych – szczegóły można znaleźć na stronie: http://www.tpnmm.pl/i-ty-mozesz-byc-zdobywca-odznaki-bliza.

Spośród latarń, na które się wspięliśmy najbardziej chyba utkwiła nam w pamięci Wieża Herkulesa (Torre de Hércules) w hiszpańskim mieście La Coruña. Jest to najstarsza wciąż czynna latarnia morska na świecie, wybudowana przez Rzymian w I wieku po Chrystusie (jest z nią związana legenda nawiązująca do mitu o dwunastu pracach Herkulesa). Będąc trzy lata temu w Porto obraliśmy ją sobie za główny cel naszej jednodniowej wycieczki samochodowej. Na miejsce dotarliśmy późnym wieczorem zachęceni informacją w Internecie, że latarnia czynna jest do godzin nocnych, ale zastaliśmy ją zamkniętą przed wyznaczonym czasem. Wtedy z pomocą przyszli nasi przyjaciele, którzy wyszukali nam tani nocleg w hoteliku pod miastem. Dzięki temu mogliśmy następnego dnia podziwiać zapierające dech w piersiach widoki na ocean i port. Dodatkową atrakcją okazał się zlot największych żaglowców świata!

Naszym dzieciom na razie udało się dwukrotnie zdobyć odznaki brązowe (po raz drugi zaczęliśmy kolekcjonować pieczątki, kiedy pierwsze paszporty zapadły się nam pod ziemię). Jednak nie same odznaki są najważniejsze, choć niewątpliwie przysporzyły naszym pociechom wiele radości. To, co nam zostanie w pamięci, to wspomnienia wspólnych wypraw, zabawa dzieciaków w liczenie schodów, piękne widoki utrwalone na zdjęciach i filmach, a także świadomość, że ciągle przed nami wiele do zdobycia.