Miłosierni jak Ojciec

(211 - lipiec - sierpień 2016)

z cyklu "To lubię"

Mapki

Aga

Dawno temu w jakimś czasopiśmie – nie pamiętam już jakim – przeczytałam, że ktoś zbierał pocztówki z mapkami. W czasie wakacyjnego wyjazdu z rodzicami zobaczyłam taką pocztówkę (było na niej jezioro Müritz w dawnym NRD) – i tak zaczęła się moja kolekcja. Zbiór pocztówek zawierających mapy i plany miast.

Dość szybko zorientowałam się, że pocztówek, na których jest jakiś kawałek mapy jest bardzo wiele, ustaliłam więc, że interesują mnie tylko pocztówki będące w całości mapkami. Takie są zresztą bardziej interesujące i rzadsze. Z drugiej jednak strony nie ograniczam się do map w sensie ścisłym, w grę wchodzą również rozmaite mapy lub plany stylizowane czy umowne – a więc po prostu wszystko, co w jakikolwiek sposób (choćby bardzo fantazyjny) stanowi całość odwzorowującą kawałek powierzchni ziemi.

Mój zbiór tworzę w prosty sposób – podczas pobytu w r różnych miejscowościach odwiedzam kioski czy stoiska z pocztówkami. Z reguły z każdej wakacyjnej wyprawy coś przywożę – niemal w każdym kraju i w każdym regionie Polski są takie pocztówki, w wielu miastach można spotkać pocztówki zawierające ich plany. Bywają też schematy sieci metra – je również zbieram. Pasją zaraziła się moja najbliższa rodzina, więc również wyjazd każdego z jej członków z reguły owocuje powiększeniem kolekcji. Wspomagają mnie również znajomi – zdarza się, że nawet przypadkowa wzmianka o moim zbiorze powoduje, że ktoś zaczyna szukać i kupować dla mnie pocztówki z mapkami, jakie znajdzie w swojej okolicy. Kiedyś, gdy istniał jeszcze zwyczaj przysyłania pocztówek z pozdrowieniami z wyjazdów, niektórzy znajomi specjalnie przysyłali mi kartki z mapkami. Szczególnie wiele dostałam od zaprzyjaźnionej pani z Anglii, która bardzo dużo podróżowała po całym świecie. Z każdego miejsca, które odwiedzała, starała się wysłać do mnie pocztówkę z mapką.

Zbiór mam podzielony na cztery części: mapki z Polski, plany miast z Polski, mapki ze świata i plany miast ze świata. Staram się umieszczać obok siebie pocztówki z tych samych lub bliskich geograficznie okolic. Dzięki temu można też łatwiej dostrzec pewne prawidłowości występujące na kartkach z mapkami.

Przede wszystkim jest stosunkowo wiele kartek różniących się tylko szczegółami. Na przykład przedstawiających tę samą mapę, jedynie z podkreśleniem innej miejscowości. Na tej zasadzie mam pocztówki przedstawiające Zatokę Gdańską, tyle że na jednej większymi literami jest napisane „Gdynia”, na drugiej „Gdańsk” a na trzeciej oczywiście „Sopot”. Kawałeczek pocztówki (jakby naklejone na mapę) zajmuje przy tym zdjęcie z danej miejscowości.

W tym wypadku trudno mówić o serii pocztówek – jest to przecież ta sama pocztówka, różniąca się szczegółem. Są jednak prawdziwe serie. Niektóre udało mi się zdobyć w całości. Od razu jako całość zakupiłam serię przedstawiającą zbiorniki wodne w Poznaniu oraz plany dostępnych dla turystów jaskiń tatrzańskich. Natomiast dwie zupełnie różne, wydane w różnych latach serie przedstawiające szlaki tatrzańskie zdobywałam przez kilka lat, kupując w różnych miejscach w Tatrach najczęściej po jednej kartce. Inne serie skompletować jest znacznie trudniej – z tego prostego powodu, że poszczególne kartki trzeba kupować w różnych, niekiedy odległych od siebie miejscowościach. Takie są na przykład wydane w Niemczech serie przedstawiająca bieg Dunaju czy Renu – trzeba by odwiedzić miejscowości wzdłuż całego biegu, by zebrać całość. Może mi się to uda. Mogę też mieć nadzieję na skompletowanie całości serii przedstawiającej kawałki Danii – mam południową Jutlandię i Fionię, brakuje trzech albo czterech kartek. Nie zbiorę całości serii przedstawiającej dawne województwa w Polsce – mam zaledwie kilka kartek z 49.

Niektóre pocztówki są ciekawostkami same w sobie. Na Węgrzech udało mi się kupić kartkę, w której w zależności od kąta patrzenia widać albo Węgry w obecnych granicach albo też w granicach do końca I wojny światowej. Pocztówka ta jest świadectwem, jak bardzo Węgrzy do dziś przeżywają utratę 2/3 swego dawnego terytorium po I wojnie. Historyczny wymiar mają też wszystkie kartki (a jest ich sporo) przedstawiające podzielony Berlin.

Sporo pocztówek ma charakter jednorazowy – po wyczerpaniu nakładu już się ich nie dostanie. Są jednak takie, które są w ciągłej sprzedaży – w Passau udało mi się znaleźć pocztówkę, którą znajoma przysłała kilkanaście lat wcześniej. Bywa też i tak, że jakiś wzór wraca po latach.

Są też kartki, które z natury rzeczy mają charakter jednorazowy Mam pocztówkę przedstawiającą mapę Polski z miastami, które odwiedził papież Jan Paweł II w 1999 roku czy mapę Niemiec z miastami, w których rozgrywano mistrzostwa świata w piłce nożnej w 2006 roku.

Inną ciekawą rzeczą są te same pocztówki w różnych językach – na Mazurach można spotkać całą serię w wersji polskiej i niemieckiej.

 

Przeglądanie mojego zbioru jest fascynującym zajęciem. Przybliża świat, pomaga go poznać, pozwala przypomnieć odwiedzone miejsca.