Sługa Niepokalanej

(216 - lipiec - sierpień 2017)

z cyklu "Szkoła modlitwy"

Modlitwa nieustanna

s. Rita od Chrystusa Sługi WNO

Czy można ciągle się modlić?

Modlić można się zawsze. Modlitwa jest konieczna do życia. Modlenia się i życia nie da się od siebie oddzielić.

Boga nie da się zadowolić paroma słowami rano czy wieczorem. Nasze życie musi stać się modlitwą, a nasze modlitwy muszą stać się życiem. Historia każdego chrześcijańskiego życia jest również historią modlitwy, jedyną w swoim rodzaju, długą próbą coraz ściślejszego zjednoczenia się z Bogiem. Ponieważ wielu chrześcijan pragnie być sercem zawsze przy Bogu, dlatego sięga po tzw. modlitwę Jezusową, która od dawien dawna jest szczególnie popularna w Kościele Wschodnim. Wierzący, wypowiadając słowa prostej modlitwy, której najbardziej znana forma brzmi: „Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną grzesznym”, próbuje ją tak zintegrować ze swoim dniem codziennym, że staje się ona ciągłą modlitwą [Youcat 510].

***

„Pomyśl, że Bóg jest między garnkami i patelniami, że stoi przy tobie” (św. Teresa z Avila). Oczywiście, zdanie św. Teresy trafi do nas bezpośrednio, jeśli w codzienności zdarza nam się stanąć między garnkami i patelniami. Ale myślę, że każdy z nas odnajdzie łatwo tę rzecz, która najczęściej towarzyszy mu w szarym dniu, i wtedy powie do siebie: „Pomyśl, że Bóg jest między... pieluchami, narzędziami, nićmi, dziennikami, laptopami, mopami, segregatorami, między rzutnikiem a ekranem… że stoi przy tobie”!

Bóg stoi przy tobie. Jest obecny. Uczestniczy. Jego obecność jest zasadniczo różna od stojącego pomnika lub obojętnej obserwacji strażnika. On chce być w relacji i do niej zaprasza. Jeśli jest pragnienie relacji i jest obecność – może powstać więź. Przez modlitwę. 

Modlitwa, która zaczyna się od konkretnych momentów dnia (np. rano i wieczorem), rozszerza się przez rozważanie i noszenie w sobie Słowa np. z Ewangelii dnia, z rekolekcji; zaczyna przenikać życie, kiedy wpływa na nasze decyzje, a stopniowo – może stać się obecna bez przerwy. Istnieje takie zwrócenie serca ku Bogu, które jest przebywaniem w Jego obecności niezależnie od innych zajęć. Ten stan sam jest modlitwą, ale rodzi się także z modlitwy, tej „osobnej”, w czasie zarezerwowanym tylko dla Boga. 

Gdy spojrzymy na modlitwę w tej perspektywie, przypomina ona relację z kimś, z kim najpierw spotykamy się w określonych momentach, potem coraz częściej, stopniowo wprowadzamy go we wszystkie sprawy swojego życia, a potem już nie wyobrażamy sobie życia bez siebie. „Bóg stoi przy tobie”, JEST Z TOBĄ. Może właśnie taką postawę serca Maryi zdradzają słowa Archanioła, gdy mówi: „Pan z Tobą!”. Ta, która jest Pełna Łaski, ma serce nieustannie zwrócone ku Bogu. Ta, którą nazywamy Matką Nieustającej Pomocy, właśnie dzięki takiemu sercu trwa w nieustannej modlitwie wstawienniczej. Dobrą drogą modlitwy jest zwyczajne poproszenie Jej, by nauczyła nas takiej postawy serca! Możemy zwrócić się do Niej, by wypraszała nam taką łaskę, żebyśmy byli coraz bardziej jedno z Chrystusem. Ona jest Mistrzynią modlitwy wstawienniczej.

Maryja nosiła w sobie Słowo. Fizycznie, stając się Matką Jezusa-Słowa, i duchowo – najpierw przyjęła Słowo sercem, a potem poczęła w łonie. Ten drugi rodzaj przyjęcia Słowa jest dostępny dla nas wszystkich. Co więcej, jesteśmy do niego zaproszeni przez Boga! Otrzymujemy Jego Słowo codziennie, rzadziej jednak je nosimy. Ulatuje z naszej pamięci, z serca; przysypują je inne sprawy zawodowe, rodzinne… A Słowo nie chce wyprzeć z nas tych codziennych spraw, ale pragnie żyć w nas i stawać się Obecne w nich! Praktyka, w której rano lub wieczorem poprzedniego dnia zapamiętujemy jeden werset (np. z Ewangelii dnia, z Psalmu itp.) i powtarzamy go jak akt strzelisty w różnych momentach dnia, bardzo pomaga „nosić w sobie Słowo”, dawać Mu miejsce w sobie i w wydarzeniach dnia. Może to być także jeden werset na dłuższy okres czasu, np. ważny dla mnie werset usłyszany w rekolekcjach lub Modlitwa Jezusowa (zwana także modlitwą serca) aktualna zawsze, nosząca w sobie pokłady głębi odkrywane przez pokolenia modlących się, podobnie jak Różaniec, który zawsze może nas jeszcze głębią zaskoczyć. Często też pomogą inne akty strzeliste, np. „Jezu, ufam Tobie!”, „Jezu, zmiłuj się nad nami!”, „Kocham Cię, Boże!”, „Prowadź mnie, Panie!” itp. – te mini-modlitwy są (jak zresztą mówi nazwa) jak strzała wypuszczona z serca człowieka prosto do Serca Boga, albo jak błyskawica miłości posłana w Niebo: krótka, ale ma wielką moc!

Modlitwa nieustanna staje się rodzajem rozmowy, który rośnie wraz z nami, towarzyszy procesowi duchowego wzrastania i jest jego warunkiem. Jest „drogą z Bogiem, i nigdy bez Niego”! Jest w najbardziej prawdziwym znaczeniu realizacją woli Bożej i otwieraniem się na Ducha Świętego. Jest siłą, która otwiera serce na Boga, i która ufnie prowadzi do codziennych obowiązków. Jest źródłem radości i uwolnieniem od przesadnej odpowiedzialności i lęku przed decyzjami w życiu. Tworzy prawdziwą perspektywę widzenia rzeczywistości: Bóg naprawdę jest ze mną. Bóg uczestniczy, nie rozlicza. Bóg działa z mocą, a nie wymaga ode mnie wszechmocy lub nad-wiedzy. Bóg jest Miłością. Bóg jest dla mnie Ojcem.

„Zawsze się radujcie! Nieustannie się módlcie! W każdej sytuacji dziękujcie! To jest bowiem wolą Boga względem was w Chrystusie Jezusie. Nie gaście Ducha!” (1 Tes 5,16-19).