W mocy Ducha Świętego

(206 - lipiec - wrzesień 2015)

z cyklu "Szkoła modlitwy"

Modlitwa świętych

s. Rita od Chrystusa Sługi WNO

Święci to ludzie rozpaleni ogniem Ducha Świętego. Podtrzymują ten Boży ogień w Kościele. Święci już w czasie swojego ziemskiego życia byli ludźmi żarliwej, wytrwałej modlitwy. W ich bliskości łatwiej się modlić. My nigdy nie adorujemy Świętych, lecz powinniśmy przyzywać ich w Niebie, aby wstawiali się przed tronem Boga za nami.

Wielcy Święci dali początek specyficznym szkołom pobożności (duchowościom), które podobnie jak barwy widma optycznego, wszystkie wskazują na czyste światło Boże. Wszystkie one kładą nacisk na pewien określony, pierwotny element wiary, aby każdorazowo przez inną bramę prowadzić do wnętrza wiary i sedna oddania się Bogu. I tak duchowość franciszkańska kładzie nacisk na ubóstwo w duchu, benedyktyńska na uwielbienie Boga, a ignacjańska na wolną decyzję i nawrócenie. Określona duchowość, bliska człowiekowi zależnie od jego osobistych upodobań, jest zawsze szkołą modlitwy (Youcat 497).

 

***

„Nie wszyscy święci mają ten sam rodzaj świętości. Są tacy, którzy nigdy nie mogliby żyć razem z innymi świętymi. Nie wszyscy mają taką samą drogę. Ale wszyscy docierają do Boga” (św. Jan Maria Vianney). Jest to tajemnica Ducha Świętego, który zna niepowtarzalność każdego człowieka do głębi i ma nieskończoną ilość dróg, którymi prowadzi do świętości: dla każdego człowieka inną.

Droga świętości, to przede wszystkim droga modlitwy. Dopiero z modlitwy wyrastają konkretne formy posługi, pracy, zaangażowania w świecie. Święci w modlitwie wzrastali w różny sposób, zgodnie z ich temperamentem, osobistą historią i natchnieniami jakie otrzymywali od Ducha Świętego. Każdy z nich przeżył poruszenie i zachwyt którąś z cech Boga i Jego Miłości, którymś zdaniem z Ewangelii… Każdy z nich pociągnięty został przez Boga inną ścieżką i inną bramą doszedł do głębokiego spotkania z Nim.

Możemy powiedzieć, że Święci przetarli nam szlaki, ponieważ z ich praktyki życia przepełnionej obecnością Ducha Świętego i nasłuchiwaniem Jego poruszeń, wykształciły się formy duchowości, które są dla każdego z nas otwartą „szkołą modlitwy i życia”. Nikt z nas nie będzie miał identycznej drogi do Boga, ale świadectwo Świętych ma dla nas duże znaczenie. W taki sam sposób, jak znajdujemy człowieka o podobnym do nas charakterze lub zbliżonych zainteresowaniach i chętnie dzielimy się sposobami na ich realizację i rozwijanie, tak możemy znaleźć Świętego o podobnym do nas temperamencie, historii życia, dylematach i trudnościach, albo odkrywającego zachwyt Bogiem w podobny sposób – i czerpać przykład, uczyć się od niego modlitwy i przeżywania obecności Boga. Dodatkowo, mamy pewność, że to dobra droga, ponieważ Kościół wynosząc Świętego na ołtarze daje nam potwierdzenie, że jego droga życia okazała się skuteczna: doprowadziła go do Nieba, do wiecznego życia z Bogiem.

Święci nie są daleko od nas. Ich wspólnota, poprzez tajemnicę Świętych obcowania, łączy się z nami w przeżywaniu Liturgii Kościoła, ponieważ oni także są Kościołem. Są w pewien sposób „obecni” w czasie Mszy Świętej, gdzie ich przyzywamy, a oni „towarzyszą Barankowi, dokądkolwiek idzie” (Ap 14,4b), a wiec stają również przy ołtarzu, na którym Baranek składa Ojcu swoją Ofiarę. Z tej Ofiary oni czerpali i osiągnęli zbawienie, a teraz modlą się, by dary tej samej Ofiary nie pozostały w nas bezowocne. W tajemnicy obcowania Świętych, którą wyznajemy w Credo, doświadczamy łączności między Kościołem triumfującym w niebie, Kościołem pielgrzymującym na ziemi i Kościołem zadośćcierpiącym w czyśćcu.

Możemy przyzywać Świętych także w prywatnej modlitwie, bo „w ich bliskości łatwiej się modlić” (Youcat 497). „Modlitwa wstawiennicza Świętych jest w łączności z prawem miłości bliźniego. Święci są więc orędownikami wierzących, gdy polecamy Bogu w modlitwie nasze troski i potrzeby. Wzywając pomocy Świętych, uważamy ich za naszych pośredników u Boga i w takim sensie nazywamy ich patronami” (ks. Jan Radkiewicz). Wzywając Świętych miejmy świadomość, że czerpiemy nie tylko z ich przykładu życia na ziemi i aktualnych modlitw zanoszonych przed Obliczem Boga w niebie, ale także korzystamy ze skarbca ich zasług w naszej walce z grzechem i zdobywaniu świętości, choćby – w darze odpustów.

 

„Mój bracie, czuję, że w niebie będę ci bardziej pomocna niż na ziemi” – napisała przed śmiercią św. Teresa z Lisieux do o. Roullanda, misjonarza w Chinach, którego otaczała modlitwą. Św. Faustyna przewidywała przed śmiercią, że jej misja się dopiero zacznie. Mamy w Niebie grono Przyjaciół, którzy bardzo pragną, byśmy znaleźli się tam, gdzie oni. Osiągnęli cel całej drogi modlitwy: jedność z Bogiem. Otaczają nas braterską troską nas i towarzyszą w zmaganiu o Niebo. Pozwólmy im sobie pomóc.