Patriotyzm

(147 - listopad - grudzień 2006)

Myśląc Ojczyzna

ks. Tomasz Opaliński

Pięć myśli o patriotyzmie

W internetowym „Dzienniku przedsiębiorczej Brygidy” (http://www.blog. lodz.pl/blog1.nsf) pod datą 11 listopada tytułowa „Brygida” zapisała: „Święto. Jedna trzecia respondentów powiedziałaby pewnie, że to tradycja taka na pamiątkę cudu nad Wisłą pod Grunwaldem i że koniec wojny. W gruncie rzeczy nieważne. Tradycja jest tradycja. Napić się zawsze można”.

Można by się spierać dziś o to, ilu z nas wie, na pamiątkę jakich wydarzeń ustawą Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej z 1937 r. ustanowiono narodowe święto 11 listopada. Nie o to jednak chodzi, byśmy teraz robili sobie egzaminy ze stanu naszej wiedzy historycznej, choć też by się nam więcej tej wiedzy przydało. Dobrze, że młodzi ludzie, którym imponuje walka ich przodków o niepodległość, coraz chętniej po tę wiedzę sięgają, że przyciągają ich takie miejsca, jak np. Muzeum Powstania Warszawskiego. Ja chciałbym jednak, żebyśmy zajęli się dziś próbą odpowiedzi na inne pytanie: czymże jest ta Ojczyzna? I jak ją kochać w czas nie walki, lecz budowania? Mówią bowiem, że Polacy jednoczą się w chwilach zagrożeń zewnętrznych, ale kiedy mają wolność, nie potrafią jej zagospodarować, marnując to, co wywalczyli... Trudno dziś, patrząc na to, co się wokół nas dzieje, nie pytać: jak tę Ojczyznę kochać? Czy nie marnujemy wywalczonego dobra?

Czym jest Ojczyzna? Do pomocy w odpowiedzi na to pytanie poprosiłem największego z rodu Polaków. 32 lata temu, w 1974 r. Karol Wojtyła napisał poemat „Myśląc Ojczyzna”.

Ojczyzna - to korzenie, ojcowizna

„Ojczyzna - kiedy myślę - wówczas wyrażam siebie i zakorzeniam,
mówi mi o tym serce, jakby ukryta granica, która ze mnie przebiega ku innym,
aby wszystkich ogarniać w przeszłość dawniejszą niż każdy z nas:
z niej się wyłaniam... gdy myślę Ojczyzna - by zamknąć ją w sobie jak skarb.
Pytam wciąż, jak go pomnożyć, jak poszerzyć tę przestrzeń, którą wypełnia”

Ojczyzna więc to korzenie. W listopadzie wędrujemy na cmentarze. Wędrujemy, by dać świadectwo temu, że pamiętamy o tych, którzy byli przed nami. Ktoś powiedział, że grzebiąc w ziemi swoich zmarłych, z pokolenia na pokolenie coraz głębiej zapuszczamy w niej korzenie... Coś z tego jest... Pamiętamy o naszych ojcach. To dobrze, bo przecież z ich wielkości wyrośliśmy. To od nich przejęliśmy wszystko. To oni kształtowali przestrzeń, w której żyjemy. W końcu „patria” (czyli ojczyzna) i „patriotyzm” pochodzi od słowa „pater” - ojciec. Jeśli jednak nie chcemy uciekać się do łaciny (z której tak wiele skorzystał nasz język), to słowo „ojczyzna” (tak bliskie słowa „ojcowizna”, czyli „spuścizna po ojcu”) również pochodzi od słowa „ojciec”...

Tak rozumiana ojczyzna nie jest obojętna Bogu. Bo skoro ojczyzna to ojcowizna, to nie mogę zapomnieć o Bogu - Ojcu. Jak bowiem można mówić, że jesteśmy braćmi, jeśli nie mamy wspólnego Ojca?

Mówimy, że naszą ojczyzną jest Europa. Tak, jest nią. Ale jak możemy czuć się w Europie jak we własnej ojczyźnie, skoro wyrzuca się z niej Boga? A przecież mamy do czucia się w niej jak w ojczyźnie takie samo, a może nawet większe prawo, niż krzyczący głośno ateiści, liberałowie i homoseksualistyczne lobby - w końcu to my, chrześcijanie, budowaliśmy zręby tej Europy. To nasze korzenie. Jaka będzie ta Europa bez Boga, bez chrześcijaństwa, bez korzeni?

Ojczyzna to język

„Gdy dokoła mówią językami, dźwięczy pośród nich jeden: nasz własny. Zagłębia się w myśli pokoleń i ziemię naszą opływa i staje się dachem domu, w którym jesteśmy razem.”

Pytając o Ojczyznę trzeba zadać sobie pytanie o to, czy dach tego naszego domu coraz mocniej nie przecieka. Trzeba zadać pytanie o naszą troskę o język. O to, na ile zostajemy jeszcze sobą wśród shopów, marketów, dealerów, lobbingów... Trzeba pytać o to, czy tym językiem potrafimy jeszcze mówić prawdę... I czy musi on być na co dzień tak wulgarny, że wydaje się, że bez krótkiego, a dosadnego określenia pani lekkich obyczajów, już nic w tym języku ani powiedzieć, ani zrozumieć się nie da... Dziś swobodnie używa takiego języka nie tylko „inteligencja podwórkowa”, ale również bardzo chętnie ta występująca w telewizji. Doskonale pokazuje to świetna diagnoza naszej rzeczywistości w sarkastycznym filmie Marka Koterskiego „Dzień świra”...

Język jednak to nie tylko słowa. Język to wszystko to, co nas wyraża, a więc nasza kultura. Kultura rozumiana nie tylko jako kultura słowa, ale szeroko, jako wszelkie wytwory ludzkiej myśli. Naród ginie nie wtedy, gdy terytorium jego państwa zajmują wojska najeźdźców, lecz wtedy, gdy ginie jego kultura. Polska przez tyle lat była pod zaborami, ale naród przetrwał, bo obronił kulturę. Patriotyzm zatem to troska o kulturę narodową we wszelkim wymiarze, troska o to, by stała ona na wysokim poziomie. Troska o kulturę narodową nie oznacza, że rzeźby mają być tylko w barwach narodowych, architektura tylko w stylu zakopiańskim, a w każdym wierszu, powieści, sztuce teatralnej, filmie czy piosence ma się przez wszystkie przypadki odmieniać słowo „Polska”. Troska ta oznacza po prostu dbanie o to, by dzieło było dobre. „Rzadko na moich wargach - / Niech dziś to warga ma wyzna / Jawi się krwią przepojony, / Najdroższy wyraz: Ojczyzna” - pisał Jan Kasprowicz. Dla mnie najpiękniejszą piosenką o miłości Ojczyzny jest „prawie erotyk” zmarłego w 2001 r. Grzegorza Ciechowskiego, gdzie słowo „Polska” pojawia się tylko raz, w tytule, i to zaprzeczone - „nie pytaj o Polskę”: „Nie pytaj mnie, dlaczego jestem z nią / Nie pytaj mnie, dlaczego z inną nie / Nie pytaj mnie, dlaczego myślę że / Że nie ma dla mnie innych miejsc // Nie pytaj mnie, co ciągle widzę w niej / Nie pytaj mnie, dlaczego w innej nie / Nie pytaj mnie, dlaczego ciągle chcę / Zasypiać w niej i budzić się”... Piękne, prawda?

Ojczyzna to wolność

„Wolność stale trzeba zdobywać, nie można jej tylko posiadać. Przychodzi jako dar, utrzymuje się poprzez zmaganie. Dar i zmaganie wpisują się w karty ukryte, a przecież jawne.
Całym sobą płacisz za wolność - więc to wolnością nazywaj, że możesz płacąc ciągle na nowo siebie posiadać.
Tą zapłatą wchodzimy w historię i dotykamy jej epok:
Którędy przebiega dział pokoleń między tymi, co nie dopłacili, a tymi, co musieli nadpłacać? Po której jesteśmy stronie?”

Kiedy patrzymy na kolejne afery, co chwila wychodzące na wierzch, jak plamy olejnej farby, które ktoś próbuje na siłę przykryć farbkami wodnymi, to można raczej odnieść wrażenie, że niestety coraz więcej jest takich, którzy nie dopłacają; takich, dla których wolność stała się zbyt kosztowna, więc sprzedają ją za pieniądze, przywileje, władzę. Za pieniądze i wpływy sprzedają wolność, sprzedają siebie, sprzedają swoje sumienia.

Wolność nie jest zdobyta raz na zawsze. Jest ona kruchym dobrem. Trzeba ją pielęgnować. Trzeba czuwać i zdobywać ją na nowo - nie tylko w czasach niewoli, ale może szczególnie w czasach, w których nie widać zewnętrznych zagrożeń. Wolność tę trzeba jednak szczególnie dziś traktować nie jako „wolność od” - wolność od zewnętrznego wroga, zaborcy, okupanta, lecz jako „wolność do” - wolność do budowania Ojczyzny, do pracy dla niej, do zaangażowania w to, by tu ludziom żyło się lepiej, by nie musieli wyjeżdżać „za chlebem” zagranicę. W tym kontekście warto przywołać Norwidowskie słowa „Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek”. Wypełnianie obowiązku - nie z musu, nie z rozkazu, ale świadomą decyzją woli, która popycha do czynu, bo wiem, że za nim idzie dobro - to jest przejaw wolności. Czasem podziwiamy Amerykanów za ich patriotyzm, za ich chlubienie się narodowymi symbolami, za ich przekonanie, że wszystko, co amerykańskie, jest najlepsze i najszlachetniejsze. Oni patriotyzmu uczyli się na słowach J. F. Kennedy'ego: „nie pytaj co kraj zrobił dla ciebie, lecz co ty zrobiłeś dla kraju”.

Ojczyzna to ludzie sumienia i ich czyny

„Ojczyzna: wyzwanie tej ziemi rzucone przodkom i nam, by stanowić o wspólnym dobru i mową własną jak sztandar wyśpiewać dzieje. Śpiew dziejów spełniają czyny zbudowane na opokach woli”.
„Wy, co wolność waszą związaliście z naszą, przebaczcie!
I patrzcie! - że wolność naszą i waszą odkrywamy ciągle na nowo jako dar,
którzy przychodzi, i zmaganie, którego wciąż nie dosyć.”
„Historia warstwą wydarzeń powleka zmagania sumień. W warstwie tej drgają zwycięstwa i upadki. Historia ich nie pokrywa, lecz uwydatnia”.
„Obyśmy nie rozszerzali wymiarów cienia.
Promień światła niechaj pada w serca i prześwietla mroki sumień. Strumień mocy niech przenika słabości.
Nie możemy godzić się na słabość.
Słaby jest lud, jeśli godzi się ze swoją klęską, gdy zapomina, że został posłany, by czuwać aż przyjdzie jego godzina”.

Dlatego Karol Wojtyła, gdy stanął jako Papież na polskiej ziemi po odzyskaniu przez naszą ojczyznę wolności z komunistycznego jarzma, apelował o to, byśmy my, Polacy, stawali się ludźmi sumienia. Papież - Polak mówił, że dobrze, iż również od strony politycznej weszliśmy do wspólnoty narodów europejskich, z której jako naród nigdy nie odchodziliśmy. Nie możemy jednak znowu - jak napisał nasz narodowy wieszcz, Juliusz Słowacki - być tych narodów „pawiem i papugą”. Mamy wobec nich zadanie, byśmy pomagali zarówno sobie, jak i innym narodom zrozumieć korzenie ich ojczyzn. Zadanie przypominania Europie i jej własnych korzeniach - zwłaszcza teraz, gdy zdaje się o tych korzeniach zapominać.

Tak niedawno, stając na polskiej ziemi, następca Jana Pawła II, Benedykt XVI, wołał do nas, Polaków: „proszę was, byście odważnie składali świadectwo Ewangelii przed dzisiejszym światem, niosąc nadzieję ubogim, cierpiącym, opuszczonym, zrozpaczonym, łaknącym wolności, prawdy i pokoju; proszę was, byście czyniąc dobro bliźniemu i troszcząc się o dobro wspólne, świadczyli, że Bóg jest miłością; proszę was w końcu, byście skarbem wiary dzielili się z innymi narodami Europy i świata, również przez pamięć o waszym Rodaku, który jako Następca św. Piotra czynił to z niezwykłą mocą i skutecznością”. To też jest patriotyzm. Nie wąski szowinizm, który zamyka się w świecie własnego „ja”, niszcząc wszystko, co „nie-swoje”, ale twórczy głęboki patriotyzm, który dlatego właśnie, że zna wartość przekazanego mu przez przodków dziedzictwa, potrafi uszanować i wzbogacać dziedzictwo świata, tak, jak czynił to Włodkowic, Kopernik, Sobieski, Pułaski czy Kościuszko, a w naszych czasach Jan Paweł II.

Ojczyzna to nadzieja

„Więc schodzimy ku tobie, ziemio, by poszerzyć cię we wszystkich ludziach - ziemio naszych upadków i zwycięstw, która wznosisz się we wszystkich sercach tajemnicą paschalną. -
Ziemio, która nie przestajesz być cząstką naszego czasu.
Ucząc się nowej nadziei, idziemy poprzez ten czas ku ziemi nowej. I wznosimy ciebie, ziemio dawna, jak owoc miłości pokoleń, która przerosła nienawiść”.

Ziemia jest drogą do nieba. Ojczyzna ziemska jest drogą do ojczyzny niebieskiej. Dopóki więc będziemy pamiętać o naszych korzeniach, o tym, co zostawili nam nasi ojcowie, dopóki będziemy uczyć kolejne pokolenia troski o piękno polskiej mowy, dopóki będziemy wychowywać ludzi sumienia, którzy będą potrafili przeciwstawiać się własnej chciwości, pysze i własnym zachciankom, bo wiedzą, że wolność kosztuje i jest darem, który trzeba stale zdobywać i za który trzeba stale płacić - dopóty możemy papieskie wołanie z Placu Zwycięstwa „Niech zstąpi Duch Twój. Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!” łączyć ze słowami pieśni, która w trudnych czasach dawała Polakom tyle nadziei, że stała się naszym narodowym hymnem; słowami: „jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy”...